
Czy byliście kiedyś ciekawi jak tak naprawdę wygląda praca muzyka, lub relacje w znanym zespole? A może jesteście fanami Happysad i marzycie o wpuszczeniu „za kotarę”? To i znacznie więcej da Wam książka autorstwa dziennikarki Żanety Gotowalskiej. Nie jest to zwykła biografia bliżej temu do niestandardowego wywiadu rzeki.
Przeczytajcie zapis mojej rozmowy z autorką.
AM: Serdecznie gratuluję książki!
Dzięki!
AM: Może tak dla wprowadzenia. Dlaczego akurat Happysad?
Znamy się już kilka lat. Poznaliśmy się przy okazji wywiadów, które z nimi robiłam już jakieś 7 lat temu. Spotykaliśmy się też przy okazji koncertów, prowadziliśmy rozmowy nie tylko zawodowe, ale i prywatne. Zakumplowaliśmy się. A w mojej głowie pomysł na książkę kiełkował od dawna, więc naturalnym wyborem było uderzenie do chłopaków i zaproponowanie im napisania czegoś o nich.

AM: Zwłaszcza, że teraz jest ku temu okazja ze względu na dwudziestolecie zespołu.
Pierwotnie książka miała wyjść pod koniec wakacji 2020, ale zaskoczyła nas pandemia, pozmieniały się procesy wydawnicze i wszystko się przesunęło. Ale wyszło idealnie, na 20-lecie chłopaków.
AM: Pandemia to bardzo intensywny czas dla dziennikarza. Jak znalazłaś czas, żeby wszystko ogarnąć?
W tak zwanym międzyczasie. Faktycznie byłam ogromnie zajęta. Najczęściej w weekendy i po pracy siadałam do komputera, czasami brałam wolne w redakcji…
Pandemia sprawiła, że 80% naszych rozmów z chłopakami odbywało się zdalnie. Później, gdy było już swobodniej udawało się nam czasem spotkać na żywo, ale dość trudno było to wszystko pogodzić. Materiału z tych wszystkich rozmów było ponad 48 godzin. To nie tylko panowie z Happysad, ale też byli członkowie, techniczni, przyjaciele, rodzina…
AM: Jak dotarłaś do tych osób, które już nie są związane z zespołem?
Dużą rolę odegrało tutaj zaangażowanie członków zespołu i ich menedżera. Bardzo mocno uczestniczyli w procesie powstawania tej książki. Nigdy nie odmówili mi podania kontaktu do kogoś albo sami proponowali do kogo jeszcze mogę się zwrócić.
Nie jest to typowa biografia zespołu. Jest to bardziej opowieść o grupie przyjaciół i wątki poboczne. Jest to zdecydowanie dziennikarska książka.
AM: Spisać i obrobić 48 godzin rozmów to ogromne przedsięwzięcie. Jak zebrałaś to wszystko w całość?
Przede wszystkim najważniejsza jest systematyczność. Nie zostawiałam kilku rozmów do spisania “na później”. Były takie rozmowy, które trwały nawet 3 godziny i trzeba było do tego siąść.
Poza tym od razu podczas spisywania układałam sobie to wszystko w części, które mi to usystematyzują. Starałam się dzielić wszystko na poszczególne tematy, żeby potem było mi łatwiej znaleźć potrzebne mi fragmenty.
AM: Jak zebrać 20 lat historii zespołu w 464 stronach książki?
Zależało nam na tym, żeby nie zawalić odbiorcy treścią. Tak naprawde mogłoby to być i 1000 stron. Przed redakcją i cięciami miała jakieś 650.
Było to ciężkie zadanie. Trudno było mi usuwać pewne fragmenty, które wydawały mi się ważne tak, żeby nie straciło to na wartkości historii. Bardzo pomógł mi redaktor. Na pewno są rzeczy, które nie zostały ujęte w książce, ale wszystko to co najważniejsze w historii zespołu dla chłopaków i dla mnie można tam znaleźć.
AM: Z punktu widzenia czytelnika te rozmowy wydają się bardzo luźne i wydaje mi się jest w nich ogrom otwartości.
Wynika to z tego, że naprawdę dobrze się znamy i ten dystans nie był duży. Nie zatraciła się dziennikarska rzetelność, ale dzięki luźnej formie panowie się otworzyli i opowiadali mi czasem o rzeczach, które nigdy nie padły w wywiadach.
Bardzo zależało mi na pokazaniu tej ludzkiej strony zespołu i na pewno powroty do tych trudnych momentów i problemów nie były dla chłopaków łatwe. Warto podkreślić też, że oni są bardzo blisko z fanami i nie stawiają ogromnych granic.
AM: Zdarzało się, że chłopaki mówili: “ale tego nie pisz”?
Nie, absolutnie nie było cenzury. Taka opowieść o zespole z każdym odcieniem szarości ma swoją szczególną wartość. Chłopakom zależało na tym, żeby pokazać siebie od normalnej strony, bez laurek. Świadczy to też o tym, jak ogromny dystans mieli do tego, co działo się w ciągu tych 20 lat, a fani dzięki temu mogą ich poznać jeszcze lepiej.
AM: Pomimo że ta książka to kawał świetnej dziennikarskiej roboty, to jednak jest to inne medium. Jak byś porównała swoją pracę jako dziennikarka, a pracę nad książką? Było Ci w jakiś sposób trudniej?
To największy projekt jakiego się podjęłam. To wielomiesięczna praca nad tekstem. Zupełnie inaczej się do tego podchodzi mając w perspektywie napisanie kilkuset stron, których treść zostanie z tobą na lata. Artykuły żyją krócej, a to jest trochę jak pieczątka, która zostaje przy nazwisku na stałe. Książka daje też możliwość zrobienia wszystkiego tak, jak chcesz. Bardzo to wciąga.
AM: A miałaś taki moment, że musiałaś się zatrzymać i powiedzieć “zakończmy to teraz, bo nigdy się to nie stanie”?
Nie, nie poganiałam samej siebie. Już na początku pracy założyłam sobie jak to mniej więcej ma wyglądać i miałam założenia, co mają zawierać poszczególne rozdziały, żeby niczego nie pominąć. Oczywiście finalnie ta forma uległa przekształceniu, ale generalny zamysł został.
AM: A jak ta pierwotna forma miała wyglądać? Była drastycznie inna?
Na początku miało być więcej rozmów na żywo, ale pandemia na zablokowała. Dzięki temu otworzyły mi się w głowie inne drzwi i pomysły. Powstał też cały rozdział “Koronapauza”. Dzięki niemu książka nabrała wartości związanej z życiem każdego z nas. Zależało mi też żeby umiejscowić to w czasie i pokazać te trudności, z którymi mierzą się artyści w takim momencie.
AM: Myślę, że to ogromnie ważne by pokazać tę prawdę, bo wielu ludzi nie zdaje sobie z niej sprawy.
Jest takie przeświadczenie, że artysta ma basen i pływa w nim z drinkiem z palemką, a rzeczywistość w Polsce jest zupełnie inna. W tym rozdziale pokazane jest wiele trudnych emocji, które targały chłopakami podczas tej przerwy i faktycznie uważam, że ważne jest by strzepnąć ten wyimaginowany brokat i pokazać jak czasem trudno jest pogodzić życie prywatne i zawodowe, będąc muzykiem.
AM: Książka już jest, praca zakończona… Chciałabyś zrobić to kiedyś raz jeszcze?
Z jednej strony mnie do tego ciągnie, ale teraz jestem na etapie karmienia się emocjami związanymi z premierą książki. Piszą do mnie osoby, które czytały to, co napisałam i dziękują mi, bo bardzo chcieli poznać historię chłopaków od takiej strony i ta książka im to umożliwia. Pewnie, gdy te emocje już opadną i trochę odpocznę, zacznę myśleć o tym, żeby stworzyć coś nowego.
AM: Jak to jest nagle być po tej drugiej stronie?
Jest to dla mnie bardzo dziwne. Wciąż nieśmiało poruszam się w tym nowym świecie. Przy udzielaniu wywiadów czy rozmowach z moimi czytelnikami jestem trochę zawstydzona i temu nie dowierzam. Jednak przede wszystkim ogromnie się cieszę, że udało mi się doprowadzić to wszystko do końca.
