Throwback review: Sia – Colour The Small One (2004) – recenzja Weroniki Szymańskiej

Inne recenzje

Zabieram Was w małą podróż w czasie! Cofniemy się o 15 lat, bo dokładnie wtedy, 19 stycznia 2004 roku, prawdopodobnie dobrze Wam znana Sia wydała swój trzeci album zatytułowany Colour the Small One. To dobra okazja, żeby przypomnieć sobie tę płytę!

Colour of The Small One i utwory, które dziś możemy usłyszeć w radiu to dwie zupełnie różne muzyczne odsłony australijskiej wokalistki. Szczerze mówiąc, ja zdecydowanie wolę tę starszą, więc powrót do albumu sprzed 15 lat dostarczył mi niemało przyjemnych doznań.

Sia zamieściła na tym albumie 12 balladowych kompozycji. I choć ballady kojarzą się z pewną przewidywalnością i monotonią, to na tej płycie nie brakuje zabawy melodią. Znajdziemy tam wiele muzycznych smaczków, a moimi faworytami w tej kwestii są Sunday, Butterflies i Moon.

Do tego dodajmy niesamowity wokal, którym Sia potrafi niezwykle uszlachetnić nawet najprostszą melodię. Do głowy przychodzi mi dość malownicze porównanie, tak jakby artystka wypełniała muzyczne kontury swoim głosem, niczym paletą barw. I coś w tym jest, pewna artystyczna beztroska, którą czuję, gdy słucham tego albumu. Jest w nim dużo przestrzeni i swobody.

Z Colour The Small One pochodzi również chyba jeden z najsmutniejszych i najbardziej poruszających utworów w historii współczesnej muzyki, czyli Breathe Me.
Z pozoru minimalistyczna kompozycja, a dostarczająca tylu emocji słuchaczowi! To właśnie dzięki niej poznałam tę artystkę i pamiętam, że byłam wtedy pod ogromnym wrażeniem jej wrażliwości, którą przelewa w swoją twórczość.

Cała płyta jest bardzo nostalgiczna i zwyczajnie smutna. Mimo to, nie jest nawet w najmniejszym stopniu nudna! Spędziłam przy okazji pisania tej recenzji sporo czasu z Colour The Small One i zakochałam się na nowo w tych brzmieniach. Do tego odkryłam wiele świetnych utworów, które wcześniej mi umknęły.

Jeśli Sia rozkochała Was w sobie takimi hitami jak Chandelier, czy Cheap Thrills, to zdecydowanie warto cofnąć się do jej muzycznych początków i zapoznać z tą mniej imprezową i według mnie zwyczajnie lepszą odsłoną wokalistki. Gwarantuję, że znajdziecie tam wiele pięknych dźwięków, których prawdopodobnie w ogóle się nie spodziewacie!

-
  • Data premiery:
  • Single:
Najlepsze utwory:
Najsłabsze utwory:


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Weronika Szymańska
Weronika Szymańska
Studentka dziennikarstwa i komunikacji społecznej w Poznaniu, entuzjastka każdego nadchodzącego dnia, miłośniczka muzyki, szczególnie tej granej na żywo. Do zobaczenia gdzieś pod sceną!

Czytaj również