Rozpoczynamy kolejny tydzień z dawką dobrej muzyki. Swoje ulubione kawałki przygotowały dziś trzy panie – Nikola i dwie Marty.
Marta Muśko
_________________________________________________
Status Quo – I Didn’t Mean It
Apetyt na energicznego rocka spowodował, że w końcu zapoznałam się niemal z całym dorobkiem zespołu Status Quo, a to zdecydowanie należy do czasochłonnych zajęć. Ponad pół wieku nieprzerwanej działalności artystycznej Francisa Rossa, Ricka Parfitta i spółki obfituje w genialne, melodyjne numery, a I Didn’t Mean It z płyty Thirsty Work jest jednym z najbardziej wciągających jaki w ostatnim czasie słyszałam i oglądałam (szkoda tylko, że YouTube udaje o nieistnieniu teledysku).
Demis Roussos – On écrit Sur Les Murs
Zawsze jestem zaskoczona takimi odkryciami, a jeszcze bardziej faktem, iż komercyjnie w latach największej świetności były ignorowane. Niewielu słuchaczy wie o istnieniu płyty Demisa Roussosa w języku francuskim. Również ja – do niedawna. Świetną płytę Voice And Vision otwiera On écrit Sur Les Murs. Na jej temat wolę milczeć i po prostu słuchać. Taka zresztą była twórczość pana Demisa – od duszy artysty do serc odbiorców.
Luca Hänni – She Got Me
Obawiałam się tego momentu już od kilku lat, niestety – nadszedł on właśnie w tym sezonie. Eurowizja 2019 zaskoczyła mnie jednolitością i znużeniem tegorocznych propozycji. Na dany moment przesłuchałam 15-minutowy recap wszystkich utworów i nie słyszę tam ani jednego kandydata na zwycięstwo, jak miało to miejsce w latach poprzednich. Jedną z nielicznych piosenek, której udało się wybić na tle konkurentów jest piosenka Szwajcarii She Got Me w wykonaniu Luca Hänni ze względu na wyrazistą melodię w refrenie. No i ale… to wciąż nie jest to, czego szukam.
MOZGI – Полюбэ
Полюбэ to przykład współgrania zarówno utworu jak i teledysku. Absurdalny humor wylewa się tu ze wszystkich stron, co jest znakiem rozpoznawczym Potapa i założonej przez niego grupy MOZGI. Tak więc jeśli chcecie ustrzec się przed zaraźliwością muzyki, tekstu i teledysku – polecam powstrzymać się od odtwarzania. Dla mnie jest już za późno, ale nie żałuję. :)
Status Quo – Don’t Mind If I Do
Ponoć nie ocenia się niczego po okładce. Ja oceniam po roczniku, następnie po okładce albumu i póki co intuicja jeszcze mnie nie zawiodła. Ain’t Complaning z 1988 roku od Status Quo zakupiłam w ciemno i okazał się z miejsca jednym z ulubionych albumów lat osiemdziesiątych. Pierwsza połowa płyty zwyczajnie wprawiła mnie w osłupienie, jak muzycy mogli stworzyć tak bardzo „moje”, brzmieniowo bliskie mi kompozycje.
Nikola Nina Skopowska
Florence and The Machine – Hunger
Trochę ponad tydzień temu Florence and The Machine odwiedzili polskich fanów w Łodzi, ale rozpacz po zakończeniu nie przechodzi. Jedyne co pozostaje to słuchanie w kółko utworów zespołu z wiankiem na głowie z nadzieją, że grupa powróci do Polski jak najszybciej. Hunger jest zdecydowanie moim faworytem na leczenie tego bólu, a do tego był to drugi singiel albumu High as Hope.
Sonbird – Głodny
Głodny to nie tylko singiel, ale też nazwa debiutanckiej płyty zespołu. Piosenka w sobie ma tyle prawdy, jest tak życiowa, że aż uzależniająca. W zeszłym roku wygrali Festiwal Supportów, a teraz sami wyruszyli w Głodny Tour. To zdecydowanie jest miłość od pierwszego przesłuchania.
Troye Sivan – The Good Side
Jest to chyba jedna z najpiękniejszych pozycji na albumie Bloom. Jest to cudowna ballada w której słychać wiele prawdy, która czasami boli. Historia po rozstaniu, słowa których się nie słyszy często. Zdecydowanie nie można opuścić występu Troye’a na Orange Warsaw Festival!
Marta Umiejewska
100 years – Florence and the Machine
Emocje jeszcze nie opadły po koncercie Florence w Łodzi. Codziennie zespół z Anglii wstawia nowe zdjęcia, nagrania, podziękowania i inne throwbacki. Ten utwór z nowej płyty w tym roku został szczególnie przyjęty przez fanów Rudowłosej – publiczność w Atlas Arenie zorganizowała przepiękną akcję pod tytułem „Stars do not take sides”, opatrzoną plakatem, który wpadł w oko samej pannie Welch.
Żal niebieski – Alicja Majewska
Pani Alicja nie zwalnia tempa! Dopiero co byłam na jej koncercie jubileuszowym, a tu znowu nowa płyta – „Żyć się chce”. Jeden z utworów na tej płycie jest absolutnie wyjątkowy. To wiersz „Żal niebieski”, napisany przez poetkę, a śpiewany przez panią Alicję dla niedawno zmarłego przyjaciela – Zbigniewa Wodeckiego. Pani Alicja Majewska sama przyznaje, że pierwsze próby śpiewania tego utworu kończyły się klęską, bo już po kilku linijkach głos grzęzł jej w gardle. Myślę, że utwór zachwyci i wzruszy również tych, którzy nie znali osobiście Zbigniewa Wodeckiego. Mnie wzruszył.
Berlin – RY X
Ry X to australijski wokalista, który niedawno zakończył swoją europejską trasę koncertem w Warszawie. Byłam na tym koncercie nieco przypadkowo, ale muszę przyznać, że ten występ mnie zachwycił. Ry tworzy niepowtarzalny klimat, jego muzyka hipnotyzuje, oczarowuje, dociera do głębi. O dziwo te spokojne melodie świetnie sprawdziły się na scenie, ale na pewno sprawdzą się też na słuchawkach czy głośniku. Przy „Berlinie” można uprawiać jogę, medytować, brać gorącą kąpiell czytać książkę albo jeść romantyczną kolację. Wybór należy do Was :)
Genius – LSD
Trochę zmieniamy klimat i gatunek. „Genius” pewnie większość z Was już słyszała i od razu polubiła. To piosenka, wobec której nie można zostać obojętnym – niektórzy ją śpiewają/rapują, inni się do niej bujają, a jeszcze inni tańczą na całego. Szczerze mówiąc doskonale rozumiem popularność całego albumu – zdziwiłoby mnie raczej, gdyby tak dobry projekt miał kogoś nie przekonać. Przecież wszystko, czego dotyka Sia, zamienia się w hit.
You Might Find Yours – Tom Rosenthal
Niezwykle ciekawy kawałek, bo prawie w całości mówiony. Brzmi trochę jak coaching z podkładem muzycznym, ale taki najwyższych lotów. „You Might Find Yours” to trochę piosenka, trochę monolog, a trochę deklamowany wiersz. Tom Rosenthal po raz pierwszy nagrał utwór tego typu i osobiście z początku nie byłam pewna tego formatu, ale ostatecznie przypadł mi do gustu w stu procentach. Każda linijka tekstu nadaje się jako hasło motywacyjne – z jednej strony wzrusza, z drugiej zachęca do działania. Tom przyjeżdża do Polski w maju i mam nadzieję, że uraczy nas na koncercie tym utworem.
