Za oknem deszcz i mało ciekawa aura. My jednak przesyłamy Wam masę pozytywnej energii wraz z 15 utworami, które Wam polecamy! Swoje piątki przygotowali dziś sami panowie: dwoje Łukaszy i Paweł. Jest John Newman, Leona Lewis, Miguel, Major Lazer i… Sami się przekonajcie!
Łukasz Mantiuk
John Newman – Come and Get It
Leona Lewis – I Am
Calvin Harris feat. Disciples – How Deep Is Your Love
Lubię Calvina, lubię wiele jego utworów, jednak ostatnio zaczął się trochę powtarzać. A tu niespodzianka, podczas gdy już go prawie przekreśliłem ten wydaje utwór, który z tej piątki słucham najczęściej. Jest niesamowity – prosty – ale porywający, letni, znakomity. Serio, oszalałem na jego punkcie.
The Weeknd – Can’t Feel My Face
Fanem Abela nie byłem, jednak zacząłem nim być w czasie jak wszyscy – po Earned It na soundtracku do 50 Twarzy Greya. Tamten utwór jeszcze aż tak bardzo mnie nie porwał, późniejsze The Hills również nie. Dopiero gdy The Weeknd w całości postawił na pop i nagrał Can’t Feel My Face z Maxem Martinem – oszalałem. I to jesr przyszły numer jeden na Billboardzie – i bardzo dobrze!
Years & Years – Ties
Na sam koniec nie mogło zabraknąć Years & Years. Ich cały krążek chodzi mi po głowie od dnia premiery, ale Ties utkwiło w pamięci najbardziej. Next single please.
A aktualnie, moja codzienna playlista wygląda tak:
Łukasz Jaćkiewicz
John Newman – Lights Down
CHVRCHES – Leave a Trace
Miguel – a beautiful exit
Natalia Przybysz – Kwiaty ojczyste
Demi Lovato – Cool for the Summer
Paweł Markiewicz
Bring Me The Horizon – Throne
Od dawna czekałem na powrót BMTH i w końcu się doczekałem! Nawet nie zdajecie sobie sprawy, jak byłem podekscytowany. Najpierw zespół zaprezentował pierwszy singiel pt. Happy Song, a kilka dni później teledysk i premiera drugiego utworu pod wdzięczną nazwą Throne. Zdecydowanie do gustu przypadła mi ta druga kompozycja. Singiel ten różni się (oczywiście na plus) od utworów zawartych na poprzednim albumie Sempiternal. Teksty stały się bardziej dojrzałe i emocjonalne, a i Olivier (wokalista zespołu) zdecydowanie poprawił swój głos. Nie mogę doczekać się nowego albumu i mam nadzieję, że będzie on utrzymany w klimatach Throne. Na koniec chciałem dodać, że mam wrażenie, że Bring Me The Horizon poszli trochę w stronę brzmień Linkin Park i 30 Second To Mars.
Major Lazer feat. Ellie Goulding & Tarrus Riley – Powerful
Jestem fanem Major Lazer, oraz Ellie Goulding, więc nie dziwne, że Powerful z gościnym udziałem Tarrusa Rileya przypadł mi do gustu. Piosenka ta, ma w sobie coś, co trudno określić, a składa się na to wiele czynników – niecodzienny bit, uroczy głos Goulding, oraz specyficzny wokal Tarrusa. Kończąc na zachwalaniu utworu, chciałem przejść do teledysku… który jest magiczny i interesujący, niczym z opowieści Stephena Kinga – według niektórych ludzi klip ten jest nudny, a moim zdaniem wręcz przeciwnie, wideo ma w sobie nutkę tajemniczości. Albumu Peace Is The Mission jeszcze w swojej kolekcji płyt nie mam, jednak niebawem zakupie i nie mogę doczekać się kolejnego wydawnictwa Major Lazer, oraz solowego materiału Ellie Goulding, która ostatnimi czasy udziela się tylko gościnnie.
Lilly Hates Roses – Mokotów
Mokotów to pierwszy singiel, polskiego duetu znanego jako Lilly Hates Roses. Jest to jeden z wielu utworów, który znalazł się na drugim albumie i bardzo mi się spodobał, jednak dostrzegam w nim małą inspirację twórczością Moniki Brodki, przez co singiel staje się mało oryginalny. Tekst, teledysk, oraz słodki głos wokalistki na duży plus. Mam małą nadzieję, że o Lilly Hates Roses usłyszy niedługo cały kraj, a nie wąskie grono słuchaczy.
Elliphant feat. Skrillex – Only Getting Younger
Koniec na dziś polskich akcentów i czas przejść do kolejnego konkretu. Elliphant poznałem stosunkowo niedawno i od razu się w niej zakochałem (muzycznie oczywiście). Artystka ma swój oryginalny styl, który wyróżnia ją na rynku muzycznym, artystka potrafi śpiewać, oraz rapować – to drugie bardziej przypada mi do gustu, stąd też mój wybór Only Getting Younger. Nie zdążyłem się jeszcze dokładnie zagłębić w twórczość artystki, jednak wiem, że niedługo wyda kolejną płytę i rozpoczynam odliczanie do premiery.
MØ – Pilgrim
Na początku głos, jak i sama osobowość Mo doprowadzały mnie do szału. Nie mogłem przekonać się do albumu No Mythologies To Follow, z czasem polubiłem Waste of Time, następnie Major Lazer wydał płytę, na której znalazł się duet z Mo, wtedy postanowiłem dać jej drugą szansę – tak właśnie pokochałem utwór Pilgrim, oraz resztę wydawnictwa. Teraz uważam, że wokalistka tworzy coś niesamowitego i jest niedoceniania na światowym rynku muzycznym, lecz pewnie z czasem się to zmieni – czego z całego serca jej życzę.


