Jej znakiem rozpoznawczym są sarsorogi i kocie ruchy. Szturmem wbiła się na pierwsze miejsca list przebojów i wydała debiutancką płytę, którą pokochali ludzie. Sarsa, bo o niej mowa, w specjalnym wywiadzie dla nas opowiedziała nam o swojej popularności, początkach i własnym poczuciu muzyki!
Łukasz Jaćkiewicz: Fragment Twojego tekstu „Jutro znowu gonić, biec, latać ponad” wszedł już chyba do kanonu najpopularniejszych tekstów. Stałaś się bohaterką memów, dużo mówi się o Tobie w Internecie. Cieszy Cię Twoja popularność w sieci?
Sarsa: Cieszy mnie popularność mojej twórczości. Cieszy mnie to, że utwór ,,Naucz mnie” pomimo, że zaśpiewany w sposób mocno zmanierowany i że ma znamiona alternatywy, po dłuższym czasie starań w końcu trafił do radia i stał się hitem. To też pozwoliło mi wydać płytę, na której zamieściłam wiele utworów z mojej mocno ‘offowej’ przeszłości i teraz już jest to muzyka popularna.
Łukasz Jaćkiewicz: Zanim Sarsa stała się Sarsą brałaś udział w wielu projektach. Miałaś za sobą przygody z zespołami Fluktua, Sarsaparilla. Jak wspominasz tamte czasy, gdy byłaś mniej popularna?
Sarsa: Dobrze wspominam każdy etap twórczy przez który przeszłam. To zbudowało moją świadomość muzyczną i pozwoliło wykrystalizować mój własny styl, którego nie da się nigdzie zaszufladkować. Moja twórczość ma znamiona moich wszystkich doświadczeń muzycznych – alternatywny rock, poezja śpiewana, jazz. Dlatego tak często dziennikarze pytają, w jakim stylu jest solowa płyta Sarsy. Ja najczęściej odpowiadam: a po co to określać i wstawiać mnie w ramy jakiekolwiek? Muzyka ma być wolna. I tak samo muzycznie ja mogę łączyć co chce na swoje sposoby.
Łukasz Jaćkiewicz: Wykonywałaś w tych zespołach muzykę raczej niszową, alternatywny rock i elektronikę. Zauważamy dzięki temu, że jesteś wokalistką bardzo wszechstronną. To jest tak, że wciąż szukałaś własnej drogi muzycznej i własnego klimatu? Dojrzewałaś muzycznie przechodząc przez kolejne etapy?
Sarsa: Dokładnie tak było… najnudniej i najprościej jest robić w kółko to samo. Otrzymałam wiele pochwał i osiągnęłam bardzo dużo jako wokalistka niszowa – konkursy radiowej Trójki, festiwale muzyczne na twórczość autorską itd. Ale tak jak już wspomniałam, najprościej jest robić to w czym już jest się dobrym. Ja postanowiłam podnieść sobie poprzeczkę i połączyć alternatywę ze szlachetnym popem i wprowadzić to do mainstreamu. Z resztą na wzór zachodnich artystek takich jak Sia, Lorde, Tove lo.
Łukasz Jaćkiewicz: Słuchając Twojej debiutanckiej płyty widzę jednak pewne odniesienia i nawiązania do poprzedniej twórczości. Tamten czas zawsze będzie Ci towarzyszył w muzyce i będziesz do niego nawiązywać w kolejnych utworach?
Sarsa: W sztuce, muzyce trzeba pokazywać prawdę – ludzie zawsze wyczują fałsz. Ja nie chce ukrywać swoich korzeni muzycznych. Cieszę się z moich doświadczeń, bo dziś mogę lepiej rozumieć czego chcę i jakie brzmienia chcę uzyskać dla siebie.
Łukasz Jaćkiewicz: Jak sama mówisz najprościej byłoby Ci pozostać w alternatywie. Trudno było Ci więc połączyć to z muzyką bardziej popową?
Sarsa: Baaaardzo trudno.. to trwało rok. Rok pisałam około 3 utwory, w których miałam za zadanie połączyć alternatywę z nośnością popową. Normalnie w tym czasie napisałabym 300 kawałków alternatywnych. Ale ja chce się rozwijać, a nie pozostawać w strefie komfortu.
Łukasz Jaćkiewicz: Jaka jest więc w Twoim mniemaniu muzyka alternatywna, a jak popowa? Co udało Ci się umieścić w każdej z nich na Twoim albumie?
Sarsa: Emocjonalność, maniera wokalna, nieoczywiste rozwiązania formy muzycznej, brzmienia ‘tłuste’, zaszyfrowane treści w tekście, niedoskonałość, niewygłaskany, autentyczny efekt, charakterność czyli, że utwór nie jest przezroczysty, a porusza odbiorcę.. To są niektóre elementy cechujące dla mnie muzykę alternatywną tj. ‘nieradiową’ , a które udało mi się wymixować z popem tak, że finalny efekt – płyta ,,Zapomnij Mi” wyraźnie i z charakterem zaistniała na rynku muzycznym.
Łukasz Jaćkiewicz: Polski słuchacz jest wymagający. Patrząc na to co leci w radiach czasami zastanawiam czym się on kieruje wybierając dany utwór. Tak wielki sukces „Naucz mnie” był pewnie dla Ciebie dużym zaskoczeniem?
Sarsa: Tak. To jest wciąż zaskoczenie, że udało się utworem ,,Naucz Mnie” pobić tyle rekordów ; ściągnięć na Spotify, odtworzeni na Vevo itd. Ale jeszcze bardziej zaskakujące jest, że udało mi się połączyć tylu ludzi, którzy śpiewają teraz na koncertach, już nie tylko Naucz Mnie, ale pozostałe utwory z płyty. Na bis ludzie wołają utwór ,,Chill”, czy ,,23takie lata”, a to są jedne z pierwszych moich kompozycji jeszcze jak grałam do 4 ścian a nie tłumów ludzi. To jest cudowne.
Łukasz Jaćkiewicz: Utwór od samego początku podbił stacje radiowe, a wielomilionowe wyświetlenia teledysku to dla mnie ogrom. Nie czujesz, że sama sobie postawiłaś wysoko poprzeczkę?
Sarsa: Postawiłam. Jak się ścigać to tylko ze sobą, tak będzie najzdrowiej.
Łukasz Jaćkiewicz: Nie obawiasz się, że rozgłośnie radiowe poprzez tak częste puszczanie tego utworu, mogły zniechęcić wielu ludzi do jego ponownego słuchania??
Sarsa: Nie, nie ma czasu na obawy – trzeba robić w życiu swoje.
Łukasz Jaćkiewicz: Zostałaś również nominowana za te wyświetlenia w nagrodach Róże Gali, czego Ci gratuluję. Często uznani artyści mówią, że nagrody są tylko dodatkiem, a najważniejsza jest i tak muzyka i scena. Podzielasz ich pogląd? Jaka była Twoja reakcja na tę nominację?
Sarsa: Najważniejsi są ludzie! Potem muzyka i scena. Po co mi scena bez ludzi? Po co tworzyć skoro nikogo to nie poruszy i nikt się nie dowie? Dlatego powtarzam: ludzie są dla mnie jedynym sensem! Kocham tworzyć, ale zawsze gdy komponuje na końcu głowy mam myśl: mam nadzieje, że to kogoś poruszy, wniesie coś dobrego w czyjeś życie! Mam nadzieje, że będę miała z kim się cieszyć sukcesami, tym wszystkim. Dlatego dziękuję, że jest taka grupa, całkiem spora, życzliwych ludzi, dla których mogę być i tworzyć.
Łukasz Jaćkiewicz: Ludzie umieją wyczuć kłamstwo i fałsz, dlatego alternatywą są artyści, którzy sami piszą teksty i muzykę jak Ty. Masz wrażenie, że potrzeba nam w Polsce takich artystów, którzy sami piszą, a nie tylko odśpiewują teksty? Własne teksty i muzyka dają Ci większy kontakt z fanami, bo dzielisz się z nimi własną historią?
Sarsa: Pewnie można na rynku polskim rozróżnić artystów od doskonałych rzemieślników. Nie oceniam ani jednych ani drugich, bo jak obserwuje rynek to dla każdego jest miejsce i tak długo jak ktoś ma swoich odbiorców nie należy oceniać. Jednak tak jak zauważyłeś istnieje taki podział i ja osobiście nie wyobrażam sobie jak miałabym śpiewać o czymś co mnie nie dotyczy. Mam tak dużo swoich emocji i przemyśleń i wizji twórczych, że zostaje trochę mało miejsca na pomysły innych.
Łukasz Jaćkiewicz: Masz własny styl. Masz wrażenie, że dużo ludzi próbuje go już podłapać, „być jak Ty”? Twój image kontrastuje z Tobą i Twoją osobą?
Sarsa: Zauważam i to jest miłe. Jeżeli ktoś mnie naśladuje, to chyba jest to największy komplement, jaki może być. Jest to też spora odpowiedzialność za słowo i czyn. Stając się wzorem dla kogoś. Chciałabym być dobrym wzorem, staram się, ale mam wiele ułomności ludzkich w sobie.
Łukasz Jaćkiewicz: Zdobyłaś wykształcenie muzyczne, skończyłaś muzykoterapię. Na ile wciąż ona oddziałuje na Twoje życie?
Sarsa: Cały mój czas przepełnia moja praca, która jest moją pasją. Muzykoterapia to moje koncerty, ale także terapia kamertonowa, którą również się zajmuje.
Łukasz Jaćkiewicz: Pracowałaś dzięki temu z dziećmi z autyzmem. Co dało Ci takie doświadczenie w życiu? I czy prawdą jest, że w niedalekiej przyszłości chciałabyś stworzyć Klinikę Dźwięku?
Sarsa: Pomaganie innym jest ważne. Czasami pomagamy w ten sposób również sobie. Taka klinika dźwięku, terapii dźwiekiem to jest moje małe marzenie. Myślę, że zrealizuje to, ale teraz muszę jeszcze dużo pracować ‘muzycznie’ żeby móc osiągnąć ten cel.
Łukasz Jaćkiewicz: Wciąż zbierasz materiał i badania do przewodu doktorskiego. To jest tak, że mimo kariery wokalnej chciałabyś rozwijać się także na innych płaszczyznach?
Sarsa: Badania zaczęłam zanim udało mi się zaistnieć tak poważnie na rynku muzycznym. Teraz mam chwilowe opóźnienie w tych badaniach, bo poświęcam większość czasu na koncerty klubowe i spotkania z fanami, podpisywanie płyt, promocje, komponowanie. Jednak badania są potrzebne..zwłaszcza, że mój projekt badań jest dosyć innowacyjny i może się okazać, że dzięki mojej terapii wizyta u stomatologa już nigdy nie będzie się nam źle kojarzyła. Na wszystko jednak potrzebuje jeszcze chwilę czasu, bo nie może to być zrobione byle jak.




