MENU

    Porywał do tańca, bawił, a potem wzruszał. Nick Murphy zagrał w warszawskiej Stodole! Relacja Piotra Sadowskiego

    Nick Murphy (Chet Faker) wpadł w niedzielę do stolicy Polski i w wyprzedanym klubie zaprezentował swój najnowszy album Run Fast Sleep Naked. Całe szczęście nie obyło się też bez starszych kawałków. Sprawdzajcie jak było!

    Supportem tego wieczoru był Cleopold, australijski muzyk i dobry przyjaciel Nicka, który później wystąpił w roli jego gitarzysty. Niestety o jego solowym występie mogę napisać jedynie tyle, że był bardzo poprawny. Cleopold zasiadł za konsolą na rogu sceny i po prostu zrobił swoje. Ładny głos, ciekawe beaty, ale to wszystko. Niczym mnie nie porwał. Rozglądałem się w trakcie po sali i myślę, że nie jestem osamotniony w tej opinii.

    Po półgodzinnym występie Cleopolda zewsząd zaczęły dochodzić rozmowy na tematy bardzo ważne, bowiem zbliżała się 21, a więc pierwsze wyniki odbywających się tego dnia wyborów.

    Wiedział o tym chyba sam Nick, bo dał nam kilka minut na opanowanie politycznych emocji i w końcu pojawił się na scenie, by osłodzić ten wieczór. Na rozgrzewkę zagrał utwór Hear It Now, czym potwierdził swoje niesamowite zdolności wokalne. Dlaczego na rozgrzewkę? Zaraz po Hear It Now w repertuarze znalazły się utwory Gold oraz 1998 i od razu było widać, na co czeka większość fanów Nicka Murphy’ego. To właśnie utwory z jego starszych płyt spotykały się z najcieplejszym przyjęciem i wspólnym śpiewaniem refrenów.

    Praktycznie każdy kawałek poprzedzało lub kończyło ciekawe intro/outro, którego autorem zwykle był Nick. Australijczyk przypominał w tych momentach o swoich didżejskich umiejętnościach albo wykazywał się niezwykłą wrażliwością, kiedy nadchodził czas wolniejszych utworów.

    Jednym z nich było I’m Into You, przed którym otrzymaliśmy długie solo na pianinie. Murphy został wtedy sam na scenie i gra świateł, która swoją drogą była cały czas na bardzo wysokim poziomie, zrobiła robotę. Zobaczcie sami:(filmiki też mam gdyby ktoś był zainteresowany!)

    Highlighty imprezy? Dla mnie były dwa. Po pierwsze Nick z zespołem zaprezentowali nam nowy utwór Good Night. To melancholijna kompozycja z pianinem w roli głównej, która idealnie by się sprawdziła w zimowe wieczory. Oby jak najszybciej ujrzała światło dzienne!

    Drugim punktem, który na długo zapadnie mi w pamięć było wydłużone, charakterystyczne intro do Talk Is Cheap. Od kilku lat marzyłem, by usłyszeć je na żywo i otrzymałem najlepszą jego wersję!

    Nick potrafił porwać do tańca, rozbawić (na przykład swoimi scenicznymi ruchami), a później wzruszyć. Wszystko to w towarzystwie gatunkowego miszmaszu, bo oprócz wspomnianych już didżejskich wstawek i solówek na pianinie, były momenty, w których na pierwszy plan wychodziła perkusja z elektryczną gitarą, na której wokalista grał… za pomocą smyczka. 

    Artysta kompletny? Na pewno wszechstronny i bardzo utalentowany. Z całego serca życzę mu kolejnych wyprzedanych koncertów i tego, by nowsze kawałki były równie chętnie śpiewane co te opublikowane jeszcze pod pseudonimem Chet Faker.

    A few months ago I met a bright, extraordinary lady 39 years old, I wanted to surprise her with something, but in my pants there was nothing but a disaster. viagra I wanted to buy Viagra, but for some reason I paid attention on Kamagra.

    Ostatnio opublikowane