Krystyna Prońko ostro komentuje Dawida Podsiadłę i chwali Edytę Górniak

Krystyna Prońko najwidoczniej nie pała zbyt wielką sympatią do muzyki Dawida Podsiadły. Zapytana co sądzi o jego fenomenie, skrytykowała wokalistę. Oberwało się też innym gwiazdom.

Nie sposób odmówić Krystynie Prońko stażu w branży muzycznej. Artystka jest aktywna od 1969 roku, a słuchacze znają ją z takich przebojów, jak Jesteś lekiem na całe zło czy Psalm stojących w kolejce. Niedawno gwiazda polskiej estrady zaproszona została do wystąpienia w odcinku podcastu WojewódzkiKędzierski, gdzie wypowiedziała się na temat sympatii bądź jej braku do kilku znanych polskich artystów. Na celowniku znalazł się m.in. Dawid Podsiadło, którego Krystyna Prońko nie jest fanką. Zapytana o to, czy Podsiadło to zjawisko muczne, czy już bardziej socjologiczne, odpowiada:

“Socjologiczno-psychologiczne na pierwszym miejscu, a dopiero potem muzyczne. Dawid pisze bardzo dobre teksty, ale do muzyki bym się czepiła. Zresztą nie tylko do niego. On warunki wokalne ma raczej cienkie”.

Jak się okazało, Daria Zawiałow czy Monika Brodka również nie wzbudzają w Prońko pozytywnych emocji. Kontynuując osądy nie upiekło się też… Zenkowi Martyniukowi. Według artystki, gwiazdor disco-polo ma “źle brzmiący wokal”.

Słowa krytyki to jednak nie wszystko, bo Prońko wypowiedziała się również pozytywnie o niektórych muzykach. Wśród nich znalazła się Katarzyna Nosowska, która według gwiazdy “wyznaczyła jakąś epokę w sposobie opisywania świata”. Więcej ciepłych słów popłynęło w stronę Edyty Górniak.

“Na początku Edyta na pewno nie miała świadomości swojego potencjału, dopiero z czasem się tego uczyła. (…) Bez względu na to, jak się potoczyły i nadal się toczą sprawy zawodowe Edyty, to ona nie straci tego, co ma”.

Zgadzacie się z tymi komentarzami?

Nowy festiwal na koncertowej mapie Polski. NEXT FEST już wiosną 2023 roku w Poznaniu

Wiosną 2023 roku w dniach 20-22 kwietnia w Poznaniu odbędzie się 1. edycja festiwalu NEXT FEST Showcase & Conference.

Premierowa edycja poznańskiego festiwalu to nie tylko kilkadziesiąt koncertów z muzyką popularną i alternatywną, ale również liczne konferencje dla środowiska muzycznego. W programie znajdą się występy debiutujących zespołów i topowych artystów i artystek, a także spotkania, warsztaty i dyskusje dla profesjonalistów z branży muzycznej.

NEXT FEST odbędzie się w kilku lokalizacjach, m.in. w CK Zamek, Estradzie Poznańskiej, klubach Tama, Blue Note, Dragon Dubliner, W Starym Kinie, Lokum, Schron i wielu innych miejscach.

(Let’s) make spring great again! 

NEXT FEST powstaje ku inspiracji publiczności, mediów i branży muzycznej. 

NEXT FEST to miejsce, w którym odkryjecie nowe, ulubione zespoły, artystki i artystów gotowych stać się „the next big thing”. 

To miejsce, gdzie poczujecie wsparcie dla różnych idei i nurtów, zobaczycie na własne oczy potencjał
zjawiskowej muzyki i poznacie osoby, które profesjonalnie urzeczywistniają marzenia debiutujących gwiazd. U nas poczujecie się zauważone i wysłuchani.

– możemy przeczytać o wydarzeniu

Sprzedaż karnetów na wydarzenie rusza już w środę, 30 listopada o godzinie 12, na stronie eventim.pl

Stormzy powraca z nowym albumem

Stormzy ma dla Was ogromną dawkę świeżej muzyki. Posłuchajcie jego najnowszego krążka This Is What I Mean.

To koniec 3-letniej przerwy w karierze, jaką w 2019 roku zrobił sobie Stormzy. Po ostatnim krążku rapera Heavy Is the Head, przyszedł czas na zupełne nowości. 25 listopada w serwisach streamingowych pojawił się jego najnowszy, trzeci album studyjny, This Is What I Mean. Premierowe wydawnictwo to 12 utworów, które nagrywane były podczas pobytu na odosobnionej wyspie Osea Island. 

Jak proces tworzenia albumu opisuje sam Stormzy?

Kiedy słyszysz o obozach muzycznych, zawsze brzmią one intensywnie i ponuro. Ludzie mówią: „Musimy zrobić album”. „Musimy zrobić kilka przebojowych płyt.” Ale to było piękne, wolne uczucie. Wszyscy jesteśmy muzykami, ale nie zawsze skupialiśmy się na tworzeniu muzyki. W niektóre dni graliśmy w piłkę nożną lub robiliśmy zdjęcia. A produktem ubocznym tego była bardzo piękna muzyka. Bo kiedy połączysz ten etos z muzykami światowej klasy i najlepszymi producentami, pisarzami i artystami na świecie, z którymi jesteśmy w jednej przestrzeni, to jest to przepis na coś, czego nikt nie jest w stanie sobie wyobrazić. Nie dało się w żaden sposób obliczyć, co z tego wyjdzie. A wyszedł z tego spory kawałek albumu.

Mówi Stormzy

Tracklista This Is What I Mean:

  1. Fire + Water
  2. This Is What I Mean
  3. FireBabe
  4. Please
  5. Need You
  6. Hide & Seek
  7. My Presidents Are Black
  8. Sampha’s Plea
  9. Holy Spirit
  10. Bad Blood
  11. I Got My Smile Back
  12. Give It to the Water

Słuchaliście już?

Marcin Maciejczak i jego ciemna strona mocy. Marcin Maciejczak – hypno, 2022 (recenzja)

Rok temu Marcin Maciejczak zaskoczył mnie swoją debiutancką płytą Tamte dni i nie ukrywała zachwytu tym krążkiem. W tym samym czasie podczas promocji płyty pojawiło się także kilka nowych piosenek, chociażby z Justyną Steczkowską utwór Nie poddawaj się, a także utwór z AniKą Dąbrowską oraz Sarą James Lecę. Ten rok dla młodego był intensywny, a finalnym efektem jego pracy jest premiera kolejnego wydawnictwa.

hypno, czyli najnowsza EPka Maciejczaka, zawiera łącznie cztery utwory. Trzy z tych piosenek były już znane słuchaczom już wcześniej, a ostatnia piosenka została wydana w dniu premiery.

Można odczuć, że ten projekt jest zupełnym przeciwieństwem debiutu wokalisty. hypno już nie prezentuje nam świta idealnego z marzeniami. Jest to projekt poważniejszy, z którym słuchacze razem z Marcinem dorastają i dostrzegają realia prawdziwego życia, które nie jest usłane różami (tylko świat, christiane). Można powiedzieć też, że nie ma co się spodziewać na tej EPce optymistycznego przesłania z jego strony.

Co do róż, w końcu doczekaliśmy się anglojęzycznego akcentu na dyskografii Marcina Maciejczaka. sweet rose ,jak oświadczył piosenkarz, jest najjaśniejszym odcieniem na hypno. Wyróżnia się nie tylko faktem, że to anglojęzyczna pozycja, ale także swoim balladowym charakterem, który był nam znany już wcześniej. Na pewno ta ballada o tęsknocie poruszy nie jedną osobę, a głos Maciejczaka czaruje ponownie. Dodatkowo, co może niektórych zdziwić, w christiane możemy usłyszeć chórki po niemiecku. Mały szczegół, ale sprawia, że teraz młody wokalista będzie robić nieprzewidywalne rzeczy, aby zaskakiwać i wychodzi mu to na dobre.

Reszta piosenek jest w języku polskim utrzymanych w stylu pop electro. Wyjątkiem może być pierwszy utwór tylko świat, gdyż jest mieszanką ballady z syntezatorowymi dźwiękami. Natomiast gasnę (o zakończonej relacji) czy christiane (o problemach współczesnej młodzieży) już przedstawiają Marcina Maciejczaka właśnie z tej radiowej, ale jednocześnie mrocznej strony, która wręcz hipnotyzuje słuchaczy.

Chłopak wypada na EPce bardzo dobrze, a na pewno dostarczył do swojego dorobku coś nowego. Jestem fanką głosu i wrażliwości zwycięzcy 3. edycji The Voice Kids, jednak nie pogardziłabym kolejnymi takimi utworami w niedalekiej przyszłości. Cztery utwory, ale sprawiają, że apetyt na kolejne piosenki od niego wzrasta. Na pewno będę śledzić dalsze poczynania 16-latka i wyczekuję na więcej nowości.