Na początku tygodnia polska wokalistka i autorka tekstów Ania Karwan przekazała swoim słuchaczom informacje dotyczącą premiery najnowszego singla. Nadszedł więc czas na to, żeby zapowiedziane nowości ujrzały światło dzienne.
Kiedymrugam (Jużsię nieboję) właśnie taki tytuł nosi najnowszy kawałek Ani, którego premiera odbyła się dokładnie 2 lutego. Singiel został udostępniony wraz z teledyskiem, który jest zapisem reporterskim jednego z koncertów wokalistki. Co więcej, numer jest zapowiedzią drugiego albumu studyjnego w dyskografii artystki.
Przypomnijmy, że Ania Karwan to finalistka siódmej edycji programu telewizyjnego The Voice of Poland. Od momentu zakończenia programu wokalistka wydała swój pierwszy album studyjny, którego premiera miała miejsce w 2019 roku. Jest autorką hitów takich jak Słucham Cię wradiu co tydzień, czy Głupcy. Słuchaliście już nowego singla od Ani?
Wokalista po wydaniu albumu w 2020 trochę zwolnił z wypuszczaniem kolejnych utworów. Przez dwa ostatnie lata wydał zaledwie po jednym utworze. Czy teraz ta tendencja się zmieni?
Premiera najnowszego utworu Loïca miała premierę 2-go lutego. Pojawił się również oficjalny teledysk do Danser.
Loïc Nottet swoją przygodę na scenie rozpoczął prawie 10 lat temu, gdy wziął udział w trzeciej edycji belgijskiego The Voive. Tam dotarł do finału. Zaledwie rok później został reprezentantem Belgii w 60. Konkursie Piosenki Eurowizji. Ma na swoim koncie dwa studyjne albumy, w tym ten debiutancki pokrył się platyną. Istnieje szansa, że jeszcze w tym roku pojawi się kolejna płyta od piosenkarza.
Eurowizja 2023 ma coraz mniej tajemnic od strony organizacyjnej.
Przygotowania do Eurowizji 2023 idą pełną parą, a szczególnie w tym tygodniu organizatorzy ujawniają coraz więcej szczegółów od strony organizacyjnej. We wtorek odbyła się ceremonia losowania półfinałów, a już teraz poznaliśmy kolejną niewiadomą. Na równie 100 dni przed finałem Eurowizji 2023 poznaliśmy projekt sceny, na której w maju wystąpią artyści z całej Europy (i Australii).
Za ujawnionym konceptem stoi Julio Himede, który w przeszłości projektował scena na wydarzenia takie jak między innymi organizowane przez MTV Europe Music Awards czy Video Music Awards. Jak tłumaczy Julio swój projekt:
Skupiłem się na aspektach kulturowych i podobieństwach między Ukrainą, Wielką Brytanią, a konkretnie Liverpoolem. Od muzyki, tańca i sztuki po architekturę i poezję. (…) Naszym obowiązkiem jako projektantów jest ulepszenie występów za pomocą atrakcyjnego pola wizualnego, jednocześnie oddając serce i duszę Konkursu Piosenki Eurowizji. (…)To ekscytujące wiedzieć, że tak różnorodna grupa utalentowanych muzyków wystąpi na mojej scenie. Od dawna jestem fanem konkursu i jako młody dorosły zwracałem uwagę na imponujące scenografie.
Jak dodaje Andrew Cartmell, producent wykonawczy Eurowizji 2023:
Chcieliśmy stworzyć scenę, którą ludzie zapamiętają na lata. To dla nas bardzo ważne, aby delegacje miały jak największą przestrzeń do pracy. Chcieliśmy dać im produkt, który ma wiele możliwość do wykorzystania.
Sama scena będzie otoczona małymi ścianami, jak również delegacje będą miały możliwość wykorzystania catwalku oraz mniejszej scen. Po raz pierwszy od 2019 roku będzie możliwość wykupienia biletów na miejsca bezpośrednio pod sceną. Konstrukcja ma zajmować 450 m², a sam ruchomy ekran ma zajmować kolejne 220 m². Podłoga będzie składać się z 700 multimedialnych kafelków, a do tego wszystkiego należy dodać 1500 metrów LEDowych świateł.
Eurowizja 2023 odbędzie się w dniach 9-13 maja w Liverpoolu. Reprezentant Polski wystąpi w drugim, czwartkowym półfinale, a konkretniej w jego drugiej połowie. O tym kto to będzie dowiemy się 26 lutego podczas finału preselekcji Tu Bije Serce Europy: Wybieramy Hit Na Eurowizję.
Szczere i zabawne teksty, liczne nawiązania do kultowych wykonawców a przede wszystkim powiew świeżości na scenie indie rocka to atuty albumu z autotytułem duetu z wyspy Wight. Swój debiut Rhian Teasdale oraz Hester Chambers wydają pod szyldem słynnej wytwórni Domino (nagrywają dla niej między innymi Arctic Monkeys), a ich twórczością na tyle zauroczył się Harry Styles, że najpierw nagrał cover Wet Dreams, a następnie zaprosił duet na swoją trasę koncertową. Wet Leg zagra w Polsce już 2 lipca na Stadionie Narodowym.
Album hipnotyzuje już od pierwszego taktu, lekka perkusja oraz melodyczny bas niesie wrecz garażowo brzmiące Being In Love. Maniera śpiewu Rhian Teasdale spaja przesłanie utworu, który w zabawny sposób (pour mе another a drink, don’t wanna have to think, I think I lost my shit, some kind of fuckеd up trip) gloryfikuje oddanie się nudzie i nie robieniu niczego konstruktywnego, porównując to do uniesienia z miłości. Linia melodyczna, której nie można odmówić przebojowości, urywa się nagle. Pojawia się nowy, chwytliwy basowy riff. To singlowe Chaise Lounge, wizytówka kierunku debiutanckiej płyty duetu. Wywołujący uśmiech na twarzy teskt o zbyteczności edukacji szkolnej oraz znajdujące się pod koniec piosenki zaproszenie na wspólną konsupcje ciepłego piwa pokazują autentyczność oraz przyjemność płynącą z procesu twórczego. Tę zabawę konwencją widać też w teledysku, gdzie Rhian bez emocji przekazuje cały tekst zwrócona wprost do kamery, podczads gdy Hester tańczy w chaotyczny, bezstroski sposób.
Angelica to muzyczne sprawozdanie z życia towarzystkiego. Takie od koleżanki którą spotkało się na ulicy i zapytało jak było w piątek wieczorem. Każda z tych historii jest zwieńczona powtarzanymi wersami and then it all comes to an end, we all go again, go again, good times, all the time o nieustających imprezach w towarzystwie. To także kolejny banger na tej płycie, w którym duet potwierdza swój kunszt do pisania prostych i melodyjnych piosenek.
Połączenie brzmienia Pink Floyd z czasów Syda Barretta wraz z zapożyczonym riffem z The Man Who Sold The World Bowiego to brzmienie budowane w świetnym I Don’t Wanna Go Out. Utwór jest bardziej w melancholijnym tonie, ze zrezygnowaniem śpiewane są wersy o nabieraniu perspektywy wraz z wiekiem It used to be so fun, now everything just feels dumb, I wish I could care.
Inspiracją do napisania Wet Dream były uporczywe wiadomości byłego chłopaka Rhian Teasdale o jego ciągłych snach erotycznych wobec wokalistki. W tekscie, jak to Wet Leg już zdążył słuchacza przywyczaić, zawarta została satyra na temat męskich wyobrażeń w jaki sposób make a girl blush. Ironiczny wydźwięk uwypukla teledysk utrzymany w surrealistycznym koncepcie. Utwór jest kolejnym pokazem umiejętności zespołu do tworzenia chwytliwych, post-punkowych utworów w klimacie Pixies czy Sonic Youth.
Podobny, nieco bardziej tajemniczy styl prezentuje Convincing zHester na wokalu. Z pięknymi, przypominającymi beatlesowe, chórkami w refrenie i mrocznymi zwrotkami opowiada o przejściu przez ból po zakończeniu relacji. Robi to w sposób kontrastowy, oddając przez to lepiej skrajne emocje. Natomiast Loving You to minimalistyczne dzieło sztuki. To smutna, osobista reflekcja o poczuciu bycia zranionym i odrzuconym przez najbliższą osobę. Duet pozwala sobie na więcej szczerości, bardziej śpiewane wokale (te pełne bólu wersy we had it all planned out czy zawiści hope you choke on your girlfriend) i wychodzi z tego jeden z lepszych utworów na płycie, wyróżniający się stylistycznie z setu.
Ur Mum to już zdecydowanie weselsze podejście do tematu zerwania w stylu z którego Wet Leg zasłynął. To manifest poradzenia sobie z sytuacją i odrazą do zmian które zaszły w byłym partnerze. Upust tych emocji jest wyrażony w organicznym (jak pada w utwórze wyćwiczonym) krzyku pod koniec utworu, który, bądźmy szczerzy, wywołuje uśmiech na twarzy swoją absurdalnością. Ważny zauważenia jest też wers and when the lights go down on this fucking town będącym znaczeniowym i melodycznym odniesieniem do The Way Life’s Meant To Be zespołu Electric Light Orchestra. W obydwóch utworach rodzime miasto wokalistów wydaje się wyzbyte z czegokolwiek po zakończeniu relacji romantycznej. Oh No jest pełen rymów częstochowskich żart na temat scrollowania social mediów, nawiasem mówiąc udany. Muzycznie jest to kolejny punkujący, solidny utwór na płycie.
Album lekko zwalnia, pojawiają się akustyczne gitary następnie wzmocnione przez pulsujący bas. Piece Of Shit daje nam spokojniejszy klimat. Opowiada o otwartym związku, gdzie dziewczyna z niechęcią wyraziła chęć na seks swojego partnera z inną. To przykre spojrzenie na destrukcje pewności siebie oraz poczucia własnej wartości z punktu widzenia pokrzywdzonej, która opisuje swój konflikt wewnętrzny, bezsilność oraz rozczarowanie, które najlepiej opisuje wers you say you think about me when you’re fucking her.
Podobało mi się lecz ochrona poprosiła nas o wejście, posuneliśmy się za daleko. To parafraza tekstu Supermarket, który skupia się na przekraczaniu granic. To kolejny utwór formie żartu, grający na dwuznacznościach. Te groteskowe podejście to największy atut tego albumu, który kończy się żywym Too Late Now kontemplującym na utracie sensu wraz z dorostaniem i dorosłością. Opowiada o zagubieniu w rzeczywistości, nieprzystosowaniu do rozczarowań oraz zwraca uwage na to że wraz z wiekiem zapał jest coraz mniejszy. Utwór jest poprawnym zakończniem dla albumu, jednak lekko repetytywnym do wcześniejszego I Don’t Wanna Go Out w warstwie tekstowej.
Wet Leg jest to projekt oraz album którego nikt się nie spodziewał, a fan indie rocka potrzebował aby odświeżyć sobie playlistę. Zabawa formą, teskty – i te prześmiewcze, i te poważniejsze, oraz solidne, melodyczne piosenki to atuty które tworzą debiut prawie idealny. Jedynym małym minusem może być lekko nużąca powtarzalność tekstowa pod koniec albumu, ale to jest marginalny problem. Duet wszedł na rynek z przytupem i nie mogę się doczekać ich kolejnych wydawnictw.