Przykra wiadomość dla wszystkich, którzy czekali na koncert Justina Biebera w Polsce. Artysta właśnie poinformował o ostatecznym odwołaniu europejskiej części trasy koncertowej Justice World Tour, promującej jego najnowszy album Justice.
Jann: „Wybrali mnie ludzie, jestem wygrany”
Jann zaraz po wielkim sukcesie (ale nie wygranej) podczas preselekcji do Eurowizji 2023 zaczął być rozchwytywany. Pojawił się m.in. w Dzień Dobry TVN, gdzie skomentował swój wynik.
Jann być może nie wygrał preselekcji do Eurowizji 2023 i nie pojedzie do Liverpoolu, ale dostał ogromnego pusha w swojej karierze. Jego utwór Gladiator wbił się m.in. na miejsce pierwsze tygodniowej listy Viral 50 na Spotify. Został również zaproszono do Dzień Dobry TVN, gdzie skomentował niedzielny wynik.
Jestem wygrany, bo wygrałem w televotingu. Wybrali mnie ludzie, co jest dla mnie bardzo miłe. Wsparcie było bardzo duże od początku zgłoszenia. Nawet jeszcze przed zgłoszeniem, bo to oni namówili mnie, żebym się zgłosił, więc z tego jestem bardzo zadowolony i wdzięczny
mówił
W wywiadzie dla Jastrzabpost natomiast skomentował wsparcie fanów i wygraną Blanki.
Jestem super zrelaksowany, było mnóstwo ludzi, którzy mnie wspierali. Uważam, że mój performance był ok, jestem z siebie zadowolony. Blanka też powinna być z siebie dumna, bo naprawdę daje dobre show i jest super. Myślę, że w ogóle poziom był bardzo wysoki. Ja się świetnie bawiłem.
Co skrywa w sobie Inhaler? Inhaler – Cuts & Bruises, 2023 (recenzja)
Inhaler to moje odkrycie 2021 roku. Zespół z Irlandii ze swoim debiutanckim albumem It Won’t Always Be Like This stali się popularni na Wyspach i zdobywają kolejne serca fanów na całym świecie. Podczas ich ostatniej trasy byli w trakcie tworzenia już drugiego albumu – Cuts & Bruises, który ukazał się 17 lutego na rynku muzycznym. Jak debiut był określany „kolorowym”, tak ten krążek pokazuje się też z tej mroczniejszej strony, ale wciąż zarażają ludzi swoim młodzieńczym duchem, jednocześnie zapraszając ludzi do głębszego poznania muzycznego świata Irlandczyków.

Jasne, można się doszukać w Cuts & Bruises tej optymistycznej nutki, bo sami muzycy mówili, że nie chcą tworzyć smutnego albumu. Prezentuje to między innymi otwierające hipnotyzujące Just To Keep You Satisfied. Dużym plusem jest tutaj głos Eli Hewsona, który wprowadza słuchaczy do tego świata, jednocześnie nie zniechęcając do zapoznania się z resztą materiału na albumie. Początkowo nastawiałam się na materiał w takiej stylistyce, a nawet jak w utworze These Are The Days. Już nastrój zmienia się o dziwo w skocznym So Far So Good i już w If You Gonna Break My Heart dostajemy przykład, że związek może lec w gruzach, mimo dobrych chwil. Mówi o tym sam refren:
If you’re gonna break my heart Smash it to pieces 'Cause I’m not gonna need it As much as I do right now.
Inhaler – If You Gonna Break My Heart
Choć ten album jest bardziej alternatywnym popem, posiada swoje mocne rockowe momenty towarzyszące nam, chociażby w singlu These Are The Days z domieszką syntezatorów, w zamykającym Now You Got Me, a ponadto możemy posłuchać prawie minutowej solówki gitarowej w When I Have Her Own My Mind.
Podczas słuchania Dublin In Ecstasy miałam wrażenie, że słucham Part II Paramore. Gitarowe wstawki w tej piosence sprawiły, że miałam odczucie, jakbym znała skądś ten utwór. Porównanie nie najwyższych lotów, ale czemu nie wspomnieć o tym, skoro Inhaler inspirował się tutaj wieloma zespołami, takimi jak Arctic Monkeys, (swoją drogą Irlandczycy wyruszy z zespołem w trasę) czy U2. A wracając do tego porównania, Dublin In Ecstansy oddaje mi klimaty piosenek sprzed dziesięciu lat, które w świecie rocka wręcz królowały. Takie samo odczucie miałam przy utworze Valentine, choć dla żartu dodam, że szkoda, że Eli z ekipą spóźnili się z tym utworem, bo nie miałam walentynki, a takowej potrzebowałam.
Zespół stale się rozwija i udowadnia, że ciężką pracą potrafią osiągnąć zamierzony sukces. Jest to jeden z ciekawszych produkcji wydanych w tym roku. Na tym albumie poznajemy lepiej muzyków z Dublina, którzy czerpią z tej radości bycia w zespole oraz z tworzenia nowej muzyki czego dowiadujemy się bardziej niż w It Won’t Always Be Like This. Już kiedyś pojawiło się tutaj to hasło, aby zapoznać się z twórczością Inhalera, zanim staną się bardzo popularni, dlatego ja chcę to podtrzymać, ponieważ zespół staje się powoli nową ikoną alternatywnego popu lat 20. XXI wieku.
Loreen przedstawia nowy singiel Tattoo
Uwielbiana przez słuchaczy zwyciężczyni 57. edycji Konkursu Piosenki Eurowizji, Loreen właśnie zaprezentowała nowy singiel Tattoo. Szwedzka piosenkarka oraz autorka tekstów po raz kolejny (już czwarty) wzięła udział w Melodifestivalen, czyli szwedzkich preselekcjach do Eurowizji. Utwór bez trudu zakwalifikował się prosto do finału, w którym artystka powalczy o tytuł reprezentantki kraju.
„Myśl o tym, że ludzie w Hollywood słuchają naszego głosu, wprowadziła nową energię do zespołu” Wywiad z Melancholy Hill o debiutowaniu na nowo
Melancholy Hill to grupa trzech wyrazistych chłopaków i – z doskoku – jednego uroczego charta. Mimo że już w 2016 roku wydali oscarową piosenkę “Lights Off”, 7 lat później debiutują na nowo z singlem “Dotyk Wystarczy”. Dodany ponad miesiąc temu klip do tego utworu ma już ponad 50 tysięcy wyświetleń na YouTubie, a liczba ta stale rośnie. Michał “David Bowie” Oleszczyk i Jakub “Young Leosia” Podsiadły* opowiedzieli mi więcej o swoim zespole, zaistnieniu w Hollywood i planach na nową płytę, głaszcząc przy tym siedzącego na kolanach Roberta.
*Zachęcam do odwiedzenia social mediów zespołu, żeby lepiej zrozumieć, skąd się wzięły te przydomki ;)

Marta Umiejewska: To jak wspięliście się na to wzgórze melancholii?
Jakub Podsiadły: W 2015 roku w wakacje napisałam post na grupie, gdzie każdy chciał grać metal. Ja nie chciałem, bo zawsze byłem inny. Znalazłem tam Marcina i Michała, z którymi po miesiącu udało nam się spotkać i tak już od ośmiu lat trzymamy się razem. Słuchałem wtedy namiętnie piosenki Gorillaz „On Melancholy Hill” i spodobała mi się ta nazwa, mimo że na co dzień nie jesteśmy szczególnie melancholijni.
Michał Oleszczyk: Moim zdaniem każdy ma w sobie pierwiastek melancholii czy refleksyjności, my również. I właśnie tę część siebie postanowiliśmy pokazać w ramach tego zespołu.
MU: Zaczęło się od Hello Heaven – płyty, która w znacznym stopniu różni się od obecnie granej przez Was muzyki.
Michał Oleszczyk: W tamtym okresie tworzyliśmy piosenki szybko i spontanicznie, mając na celu jak najszybciej je wydać. Sukces „Lights Off” jest dla nas i dla wszystkich debiutantów dowodem na to, że na początku nie warto zbyt długo analizować swojego materiału, tylko śmiało pokazać go światu.
MU: W jaki sposób ta piosenka znalazła się w nominowanym do Oscara filmie „Sukienka”?
Jakub Podsiadły: W 2019 roku, trzy lata po wydaniu płyty, Tadeusz Łysiak odezwał się do nas z pytaniem, czy może wykorzystać nasz utwór do swojego zaliczenia na studiach. Oczywiście zgodziliśmy się i pozostawiliśmy mu wolny wybór w wyborze konkretnego numeru. Kiedy usłyszeliśmy o nominacji filmu do Oscara, byliśmy bardzo dumni i poczuliśmy nowy powiew wiary w swoją działalność. Myśl o tym, że ludzie w Hollywood słuchają naszej twórczości, naszego głosu, wprowadziła nową energię do zespołu. W serwisach streamingowych również zrobiło się poruszenie – nagle zaczęli nas słuchać ludzie z Kolumbii czy z Meksyku.
MU: W tym roku wyszła Wasza nowa, polska piosenka pt. „Dotyk wystarczy”. Występujesz tam przed kamerą, a komentarze pękają od porównań z Davidem Bowiem. Jak się z tym czujesz?
Michał Oleszczyk: Traktuję te skojarzenia jako komplementy, choć myślę, że chodzi tylko o warstwę wizualną, ale i tak są dla mnie miłe, a przynajmniej zabawne. Jeśli chodzi o same występy przed kamerą, to bardzo się nimi denerwuję. Nagrywanie wideo do „Dotyk Wystarczy” było dla mnie intymnym momentem – poprosiłem nawet kolegów, aby zostawili mnie w pomieszczeniu samego. Wyłączyłem wszystkie myśli i w pełni się zmobilizowałem, by bez żadnego stresu pokazać emocje związane z utworem.
MU: Melancholia, nieśmiałość, nietuzinkowy wygląd – wyobrażam sobie, że mogło być Wam trudno w podstawówce.

Michał Oleszczyk: Od dziecka występowałem na przedstawieniach w szkole i nosiłem ekscentryczne stroje, z czego koledzy faktycznie się podśmiechiwali. Wyróżniałem się w tłumie, co było mocno wspierane przez rodziców, natomiast w szkole bywało to obiektem kpin.
MU: Kilka lat później nagrywasz oscarową piosenkę, a teraz tworzysz album ze słynnym Jurkiem Zagórskim, który na swoim koncie ma współpracę z Natalią Przybysz, Krzysztofem Zalewskim czy Muńkiem Staszczykiem. Myślę, że teraz koledzy patrzą na Ciebie z podziwem i zazdrością. Jak przebiega Wasza praca nad płytą z Jurkiem?
Michał Oleszczyk : Jest to dla nas świeży projekt, którego owoce dojrzeją zapewne na jesień. Pracujemy w zespole w trójkę, piszemy po polsku, a Jurek wnosi w to swoją perspektywę, dodaje temu nowej jakości. Jesteśmy dumni, że możemy się uczyć od osoby z takim doświadczeniem i zapleczem muzycznym.
