Arlo Parks prezentuje teledysk do utworu Blades

W ubiegłym tygodniu Arlo Parks zaprezentowała trzeci singiel z nadchodzącego, drugiego albumu. Artystka na początku 2023 roku ogłosiła tytuł swojej nowej płyty – My Soft Machine.

Debiutancki album brytyjskiej wokalistki, Collapsed in Sunbeams, został doceniony przez wiele opiniotwórczych magazynów, takich jak NME, czy The Guardian, a także uhonorowany nagrodą Mercury Prize za najlepszy album roku. Zapowiedziom kolejnej płyty Arlo Parks towarzyszyło wydanie singli Weightless oraz Impurties. W serwisach streamingowych ukazał się nowy utwór, zwiastujący nadchodzący krążek – Blades.

Ta piosenka jest o spotkaniu z dawno niewidzianymi przyjaciółmi, których zauważasz w przestrzeni pokoju na domówce – porozlewane piwo, wydeptane ślady na dywanie, delikatne fioletowe światło – i uświadamiasz sobie, że nie wyobrażasz sobie życia bez tych ludzi! – TAK O idei UTWORU PISZE ARLO PARKS

Blades zostało wyprodukowane przez Paula Epwortha, w czasie, nazwanego przez artystkę, „magicznego tygodnia”, kiedy to w ciągu pięciu dni wyprodukowali razem aż trzy utwory. Reżyserią teledysku zajął się londyński duet Bedroom Project, ze studia Compulsory Film, który przy tworzeniu klipów współpracował także z Måneskin, czy The 1975.

Premiera My Soft Machine odbędzie się 26 maja.

Solidna porcja trash metalu! Metallica – 72 Seasons, 2023 (recenzja)

To kolejny album Metalliki, na którym zespół krąży wokół swojej spuścizny. Totalnie odcinając się od eksperymentów z płyt Load czy Reload czy garażowego St Anger, podążając utartą przez Death Magnetic oraz Hardwired…To Self-Destruct ścieżką, nowy album serwuje nam stare, sprawdzone pomysły opakowane w nowe kompozycje. I nie jest to przedstawione w tak oczywisty sposób jak w przypadku AC/DC, ale Metallica72 Seasons to album zbudowany na auto-referencjach, przedstawiający kilka naprawdę świetnych utworów, w których fani mogą odnaleźć style przewijające się przez karierę zespołu. Całokształt wypada dumnie, choć nie obyło się bez zapychaczy, które proszą się o skip.

Na karierę Metalliki składają się meandry spektakularnych, przełomowych wydawnictw, ale także wizerunkowych czy artystycznych sabotaży ze stronny samego zespołu jak wojna z Napsterem czy albumy jak St Anger czy Lulu. Fenomen grupy stał się więc tematem nieustającej i polaryzującej środowisko metalowe dyskusji. Część słuchaczy będzie trzymać się sztywnej koncepcji, że to zespół jednego albumu i że grupa skończyła się na Kill ‘Em All, znajdą się też odbiorcy, którzy znają tylko balladowe Nothing Else Matters czy The Unforgiven. Nie można jednak odebrać zespołowi jego wkładu w rozwój muzyki metalowej. Po serii świetnych albumów z lat osiemdziesiątych grupa osiągnęła swój szczyt komercyjny w 1991 wydając legendarny The Black Album, który sprawił, że Amerykanie przestali należeć wyłącznie do świata trashu i stali się częścią pop kultury. Od tego czasu grupa motała się, eksperymentując z brzmieniem i formą wyrazu. W 2016 po kilku słabo przyjętych wydawnictwach Metallica przedstawiła światu Hardwired…To Self-Destruct, który był najlepszą pozycją zespołu od początku lat dziewięćdziesiątych. Utwory jak Atlas Rise czy Moth Into Flame stały się udanym odświeżeniem setlisty koncertów amerykańskiej grupy. 

Przychodzi więc czas na jego następcę. Po siedmiu latach nakładem należącej do Metalliki wytwórni Blackened Recordings ukazuje się trwający aż 77 minut album 72 Seasons. Tytuł odnosi się do sumy pór roku, jakie jednostka przeżywa przed osiągnięciem pełnoletności. Pierwszy singiel promujący album, Lux Æterna, pojawił się bez zapowiedzi w listopadzie zeszłego roku i trzeba przyznać, że to solidna kompozycja. Ostry, prawdziwie trashowy metalowy utwór, czerpiący wzorce z debiutanckiego albumu, nie wypadający blado przy Hit The Lights czy Seek And Destroy. Powtarzający się przez utwór wers Full speed or nothin’ idealnie oddaje dynamikę utworu. I choć czuć, że nie jest to już młodzieńczy bunt, to trudno nie poczuć radości z grania trashu płynącej z Lux Æterna. Z singli warto wyróżnić również rewelacyjne, tytułowe 72 Seasons. To energiczne dzieło sztuki, umiejętnie budujące napięcie chwytliwymi riffami. Wszystko tutaj pasuje do siebie, wejście w zwrotkę Jamesa Hetfielda, który śpiewa o karmieniu się nienawiścią w obliczu bezsilności, następnie pojawia się mroczny bridge, który uwypukla świetną grę sekcji rytmicznej Ulrich-Trujillo w refrenie. Utwór trzyma w napięciu, ma w sobie ducha zespołu, jakim Metallica była w latach debiutu, przywołuje to legendarny już wah-wah Kirka Hammetta oraz jego finezyjna solówka pod koniec kompozycji.  

Do udanych pozycji trzeba także zaliczyć bardziej hard-rockowe niż metalowe Screaming Suicide. Utwór wybija się z dyskografii zespołu tekstem, który mówi o bezsilności jednostki w obliczu głębokiej depresji. Wersy jak Don’t ever speak my name, remеmber you’re to blame, keep mе inside, my name is suicide należą do jednych z najbardziej zaangażowanych społecznie w historii. Ostatni z singli, przypominający styl Metalliki na …And Justice for All, If Darkness Had a Son, świetnie buduje klimat. Pomimo, że utrzymany w średnim tempie, zachwyca stopniowaniem emocji, co dopełnia rewelacyjna solówka Hammetta. To udana próba stworzenia dłuższego, trashowego utworu, osobiście uważam kompozycje za najbardziej Metallikową na 72 Seasons.

W ramach chwalenia kompozycji warto wspomnieć również od zaczynającego się mrocznym riffem gitary basowej Sleepwalk My Life Away. Utwór powstał podczas jam session sekcji rytmicznej Metalliki i miło usłyszeć Roberta Trujillo postawionego na piedestale, którego instrument buduje kompozycje, czego zespół dawno nie serwował w tak bezpośredni sposób. Sleepwalk My Life Away przynosi bardziej śpiewną artykulacje Hetfielda, przez co utwór szybciej wpada ucho i można go podpiąć pod założenia The Black Album, czyli przebojowo i przystępnie. Trujillo dodaje również kolorytu do aranżacji jako wokal wspomagający w You Must Burn! Brzmiąca trochę jak Black Sabbath kompozycja ma w sobie mrok, który byłby ozdobą każdego wydawnictwa zespołu. 

Warte zauważenia jest również żywiołowe, trashowe Shadows Follow opierający się na prostych, przesterowanych riffach. Wraz z Room Of Mirrors utwór został okraszony uwypuklającym dynamikę kompozycji teledyskiem autorstwa Tristana Zammita, znanego z współpracy z tragicznie zmarłym XXXTentacionem czy marką Reebok.  

Świetna jest też alternatywnie brzmiąca, zamykająca album Inamorata, z genialnym balladowym fragmentem w środku utworu. Ozdobą utworu są progresywne solówki Hammetta, pulsujący bas Trujillo, stonowana gra Ulricha i dopełniający kompozycje ciepły głos Hetfielda. To najbardziej niespodziewany utwór na płycie, nadający całokształtowi kolorytu, sprawiąjący, że album choć na chwilę wprowadza odmianę nastroju. No właśnie, tegoroczne wydawnictwo cierpi na brak momentu odpoczynku dla słuchacza. Głównym problemem jest brak balansu między bangerami oraz spokojniejszymi brzmieniami jakie Metallica miała w zwyczaju dodawać do repertuaru. Przez wypełniacze jak Crown Of Barbed Wire, Chasing Light czy Too Far Gone? 72 Seasons mimo świetnych momentów się dłuży. Brakuje tu lżejszego brzmienia, czasem pojawiającej się gitary akustycznej (przez której użycie na drugim albumie zespół został okrzyknięty zdrajcami trashu), która wyważyłaby wydźwięk płyty. Pomimo tego jedenaste w dorobku zespołu wydawnictwo należy do udanych pozycji w ich katalogu. Są tutaj świetne kompozycje, które były ozdobą każdej płyty Metalliki, po których można spokojnie stwierdzić, że band nie traci formy, udowadnia, że rozumie kierunek który obrał na Death Magnetic i konsekwentnie się jego trzyma. Najnowsza trasa koncertowa oparta została na koncepcie grania dwóch koncertów w każdym mieście, gdzie piosenki nie będą się powtarzać i jest to świetna alternatywa dla wydarzeń, gdzie Metallica była zmuszona grać w kółko Enter Sandman czy Nothing Else Matters, a ma do zaoferowania znacznie więcej, czego dowodem jest tegoroczne 72 Seasons. 

Tego Słuchamy: Utwory, których nie możecie przegapić (Tydzień 425)

Czas na ostatni tydzień kwietnia. Czego słuchacie?

Łukasz Mantiuk

Sudden Lights – Aijā

Eurowizja już za trzy tygodnie, więc zanim przejdę do moich głównych faworytów, chciałem zwrócić uwagę na znakomitą propozycję z Łotwy. Niestety, panowie mieli pecha i trafili na cięższy finał, więc z awansem będzie ciężko. Podobnie jak Malta.

Blanca Paloma – EAEA

W moim top3 dwa najważniejsze miejsca zajmują Hiszpania oraz Szwecja. Nie mogę się uwolnić od tych dwóch kawałków od samego początku. Obawiam się jednak, że Europa może nie do końca pokochać EAEA jak ja.

Loreen – Tattoo

Sztokholm 2024. Mark my words.

Aga Bigaj – Kiedyś

Pani do tej pory śpiewała w chórkach u Dawida Podsiadły, a teraz nagrała własny utwór. I jest on znakomity!

Kelly Clarkson – me

Kelly Clarkson powróciła! Wydała dwa single, ale moje serce skradło me. Znakomity powrót i mam nadzieję, że cała płyta będzie w klimatach Meaning of Life.

Adrianna Małolepszy

TATIANA Puzzle

Jednym z utworów, które od dłuższego czasu zajmują ważne miejsce w moim sercu są Puzzle. Jest to niesamowicie emocjonalna, ważna ballada o trudnych, ale bardzo ludzkich emocjach, przekazanych w sposób, który sprawia, że wierzę w każde słowo. Utwór oszczędny w środkach, ale trafiający dokładnie tam gdzie powinien. Posłuchajcie.

Melanie MartinezMILK OF THE SIREN

W moim zestawieniu nie mogło również zabraknąć pełnej mistycyzmu i feministycznej energii propozycji Melanie Martinez. MILK OF THE SIREN wbiło mnie w fotel już od pierwszych dźwięków. Niesamowity pomysł, owiany pajęczyną mitologii i baśni podany w ogromnie umiejętny i przemyślany sposób. Cudo.

Red Hot Chili PeppersBella

Bella jest utworem, który troszkę przeniósł mnie w czasie. Ma lekko funkowe brzmienie bardzo dobrze znane z innych utworów grupy, co akurat w moim przypadku zadziałało idealnie. Czy to głównie nostalgia? Bardzo możliwe. Nie zmienia to faktu, że nadal jest to bardzo dobry numer.

Paris Palomalabour

labour zdecydowanie ma w sobie to coś. Uwielbiam w niej to lekko irlandzkie brzmienie i ciekawą, głęboką barwę wokalu Paris.
No i jest też oczywiście ten niesamowicie mocny, pełen emocji, ważny, kobiecy tekst. Mam wrażenie, że artystka rozprawiła się na nowo z wywodzącym się z toksycznego patriarchatu archetypem czarownicy i nakreśliła go niejako na nowo w pozytywnym, feministycznym świetle.

Miley CyrusJaded

Nawet po kilku miesiącach od premiery szum wokół Flowers nie maleje. Nie jest to jednak jedyny świetny utwór pochodzący z najnowszego wydawnictwa Miley Cyrus.
Wybrane na trzeci utwór promujący, Jaded jest jedną z moich ulubionych propozycji z albumu.
Ogrom w niej pazura i charakteru, a genialne ostrzejsze wokale Cyrus, tylko dodają mu zadziorności. Uwialbiam ją w takim wydaniu. Nie wiem czy możliwe jest, by ten numer choćby dorównał popularnością do pierwszego singla z Endless Summer Vacation, ale mam cichą nadzieję na przebój.

Piotr Sadowski

Fred Again…, Skrillex, Four TetBaby again

Znając wcześniej datę Tego Słuchamy byłem przekonany, że rozpocznę je wielkimi brawami za koncert i powrót Franka Oceana, ale sami wiecie. W jego miejsce wskoczyli Fred Again…, Skrillex i Four Tet. Trochę drogą wypadku, ale piękna (i szybka!) była to droga Brytyjczyka do statusu headlinera Coachelli.

ROSALIÁ BESO

Przez streamy z Kalifornii wróciłem do twórczości ROSALIÉ. Artystka zrobiła niesamowity progres na scenie od ostatniej wizyty na Open’erze. 

Kaz BałaganeJak żyć w WWA

Kaz Bałagane zrobił na B&B Warsaw bardzo spoko storytelling. Krążek nie jest idealny i jest kilka momentów, które wolę omijać, ale to naprawdę porządny i spójny album! W głowę cały czas najbardziej wchodzi singiel Jak żyć w WWA

King KruleSeaforth

Wrócił Król! King Krule jest jednym z artystów, którzy widnieją na mojej koncertowej liście must see. Marshall dawno nie zapodawał nowej muzyki, ale pierwszą połowę 2023 roku kończy z przyjemniackim singlem i paroma koncertami na wyspach. Do dzieła polscy bookerzy! 

Unknown Mortal OrchestraMeshuggah

Na koniec autorzy dla mnie jednej z najprzyjemniejszych płyt w tym roku. Uwielbiam odpalić sobie wydawnictwo V z rana i zacząć dzień w miłym nastroju. 

Eurowizja 2023. Albania i „Duje” (Albina & Familja Kelmendi)

W tym roku Albania stawia na muzyczne i rodzinne korzenie.

POZNAJ ARTYSTĘ I UTWÓR

Piosenkarka i autorka tekstów, Albina Kelmendi urodziła się w Peciu w Kosowie (wówczas część FR Jugosławi). Studiowała grę na klarnecie i fortepianie w szkole muzycznej Halit Kasapolli w swoim rodzinnym mieście i zaczęła występować wraz z rodziną pod nazwą Family Band.

W 2014 wzięła udział w czwartym sezonie The Voice of Albania, gdzie zajęła 2. miejsce i co dało jej popularność wśród Albańczyków. W finale wykonała utwory z repertuaru Raya Charles’a Unchain My Heart oraz Zgjohu i Tomlin e nanës od Jericho. Rok później wzięła udział w albańskim konkursie muzycznym Top Fest w którym zaśpiewała utwór Nuk ka ma mire. Oficjalnie zadebiutowała z singlem Ëndrrën mos ma merr. Repertuar wokalistki składający się z ponad 50 utworów jest wykonany głównie w jej rodzimym języku. Ma również kilka duetów na swoim koncie. W czerwcu 2022 roku wydała debiutancki album Nana loke.

Jeszcze w grudniu tego samego roku wraz z pięcioma członkami rodziny wzięła udział w festiwalu muzycznym Festivali i Këngës 61, będącym krajowymi eliminacjami do 67. Konkursu Piosenki Eurowizji. Chociaż Kosowo oficjalnie nie bierze udziału w konkursie, nadawca publiczny RTK nie tylko transmitował festiwal, ale też zezwolił widzom z Kosowa na udział w głosowaniu uruchamiając dla nich specjalną linię. W efekcie Albina & Familja Kelmendi będą reprezentować Albanię podczas tegorocznej Eurowizji z piosenką Duje. Kompozycja autorstwa Enis Mullaj i Eriony Rushiti opowiada o sile rodziny.

POZNAJ KRAJ

Albania zadebiutowała w roku 2004, kiedy to pierwszy raz w historii konkursu przedstawiono formułę półfinału. Pierwszą historyczną reprezentantką tego niewielkiego kraju była Anjeza Shahini, która w Stambule zajęła bardzo wysokie jak na debiutanta 7. miejsce. Przez pewien czas wynik ten był niepokonany, bowiem Albańczycy zajmowali zwykle miejsce w drugiej dziesiątce finału, albo w ogóle do niego nie awansowali, pomimo ogromnej sympatii fanów do ich reprezentantów. Nową rekordzistką stała się Rona Nishliu, która to w roku 2012 zajęła ostatecznie 5. miejsce, wykonując utwór Suus. W 2022 roku kraj reprezentowała Ronela Hajati z piosenką Sekret. Taneczna propozycja znalazła się poza najlepszą dziesiątką, zajmując 12. miejsce i nie kwalifikując się do finału.

RokArtystaPiosenkaFinałPółfinał
MiejscePunktyMiejscePunkty
2004Anjeza Shahini„The Image of You”71064167
2005Ledina Çelo„Tomorrow I Go”1653TOP 12 w 2004 r.
2006Luiz Ejlli„Zjarr e ftohtë”1458
2007Frederik Ndoci & Aida„Hear My Plea”1749
2008Olta Boka„Zemrën e lamë peng”1755967
2009Kejsi Tola„Carry Me in Your Dreams”1748773
2010Juliana Pasha„It’s All About You”1662676
2011Aurela Gaçe„Feel the Passion”1447
2012Rona Nishliu„Suus”51462146
2013Adrian Lulgjuraj & Bledar Sejko„Identitet”1531
2014Hersi„One Night’s Anger”1522
2015Elhaida Dani„I’m Alive”17341062
2016Eneda Tarifa„Fairytale”1645
2017Lindita Halimi„World”1476
2018Eugent Bushpepa„Mall”111848162
2019Jonida Maliqi„Ktheju tokës”1790996
2020Arilena Ara„Fall From The Sky”Konkurs Odwołany
2021Anxhela Peristeri„Krama”215710112
2022Ronela Hajati„Sekret”1258
2023Albina and Familja Kelmendi„Duje”????

Tiesto przedstawia nowy album

Holenderski DJ przedstawia swój najnowszy krążek.