„RESTART” to najnowszy singiel Meek, Oh Why’a zwiastujący EP-kę zatytułowaną „Po sygnale nagraj wiadomość”. Artysta definitywnie zamyka miniony okres swojego życia, a treść pożegnania zawiera w 5 utworach – wiadomościach głosowych, które udostępni swoim słuchaczom wyłącznie w formie cyfrowej.
Na utwór promujący EP-kę wybraliśmy „RESTART”, który jest hipnotycznym numerem o zerwaniu ciągnących w dół relacji i ruszeniu w samotną podróż. To hymn niezależności i wolności, który zachęca do odważnych decyzji i zmiany życia na lepsze
zapowiada Meek, Oh Why?
Jak pisze sam artysta: „Nagrałem coś bardzo osobistego, bo nie dałem rady zdusić tego w sobie. Czuję, że w dość przyjemny sposób jest mi „wszystko jedno” i moja twórczość weszła w nową, totalnie bezkompromisową fazę.”
„Po sygnale nagraj wiadomość” jako EP-ka to zbiór opowiadań o miłości, rozstaniu, samotności i nadziei na nowy początek. Meek, Oh Why? zaprasza nią do swojego świata, w którym zapanował nowy porządek.
17 maja na rynek trafiła książka Mai Lidii Kossakowskiej Takeshi 3. Pałac umarłych. Jest to okoliczność mocno zabarwiona smutkiem, ponieważ to ostatnia książka Mai. Tym bardziej wydawca chciałby przypomnieć czytelnikom spuściznę Autorki i nie pozwolić odejść jej w zapomnienie.
Maja Lidia Kossakowska z niezrównaną wirtuozerią tkała z każdej opowieści barwny, żywy gobelin. Obraz tej historii, niczym kasandryczna przepowiednia, odmalowany jest w barwach przemijania, tęsknoty i walki z nieuchronnym.
Seria Takeshi to wyjątkowy mariaż japońskiej kultury, solidnego warsztatu pisarskiego, ogromnej wiedzy i fascynacji krajem Kwitnącej Wiśni oraz fabuły dopracowanej w najdrobniejszych szczegółach.
Dodajcie do tego sceny walk żywcem wyjęte z Kill Billa, atmosferę zdegenerowanej industrializacji z Ghost in the shell a otrzymacie niesamowite tło dla ponadczasowej opowieści o przyjaźni, obowiązku i poświęceniu.
Oto ostatnia przygoda i ostatnie spotkanie z niesamowitą wyobraźnią Mai Lidii Kossakowskiej i przebogatym, złożonym światem, który stworzyła.
Niedawno odbyła się premiera filmu Życie w błocie się złoci, ukazującego między innymi złożoność i wielowarstwowość środowiska hip-hopowego i dylematów z jakimi zmagają się ludzie z nim związani, choć zapewne nie tylko oni.
Produkcja w reżyserii Piotra Kujawińskiego jest również debiutem ekranowym rapera Małacha, który oprócz zagrania jednej z głównych ról, współtworzył do niej również oprawę muzyczną. Obok Bartka Małachowskiego wcielającego się w Lupusa na ekranie zobaczy również Michała Pawlika, Adriannę Chlebicką, Mateusza Kocięckiego i Jana Nowickiego w jednej z jego ostatnich kreacji. Przeczytajcie zapis mojej rozmowy z Małachem by dowiedzieć się więcej zarówno o filmie jak i jego osobistym doświadczeniu i przemyśleniach związanych z pracą na planie i samą produkcją.
Adrianna Małolepszy: Gratuluję debiutu filmowego! Jak w ogóle trafił do Ciebie scenariusz?
Przyjechał do mnie reżyser Piotr Kujawiński i rozmawialiśmy o tym, żebym zrobił jakieś numery do filmu. Piotrek chciał też wykorzystać moje inne, wcześniej publikowane kawałki. Opowiedział mi w paru zdaniach fabułę filmu “Życie w błocie się złoci” i zapytał czy nie chciałbym w nim zagrać. Stwierdziłem, że to może być dla mnie ciekawe artystyczne wyzwanie. Dobrze się czuję w tego typu kreatywnej pracy, w której mogę się wykazać.
Adrianna Małolepszy: A myślałeś wcześniej o tym, że chciałbyś grać w filmie?
Nie, ale od zawsze słyszałem od znajomych pół żartem, że powinienem coś zrobić w tym kierunku. Pewnie mieli na myśli raczej kabaret, bo bardzo często robię sobie jaja (śmiech).
AM: Jesteś w stanie porównać do czegoś pracę na planie? Jakbyś na przykład porównał pracę nad teledyskiem do pracy nad filmem?
Film jest bardziej rozbudowany. Kręcenie klipu to zwykle jeden bardzo intensywny dzień. W przypadku filmu w ciągu jednego dnia zdjęć powstaje kilka, maksymalnie kilkanaście minut materiału, który faktycznie się potem wykorzysta.
AM: Jak na debiut to chyba zostałeś troszkę wrzucony na głęboką wodę. Wydaje mi się, że nie było łatwo udźwignąć tę postać.
Takie historie jak ta w filmie nie są mi obce. Mam w sobie dużo wrażliwości, więc łatwo było mi się w nią wczuć. Po za tym jestem taką osobą, której łatwiej stworzyć coś smutnego czy nostalgicznego niż wesołego. W tym filmie dużo jest bólu i złych emocji, one przyszły mi najłatwiej, dobrze się w tym czułem.
AM: Jestem pod ogromnym wrażeniem tego jak dużo pracujesz. Co roku płyta, teraz film… Jak udaje Ci się utrzymać takie natężenie pracy?
Ja po prostu tym żyję. Mimo, że nie muszę chodzić do pracy na określoną godzinę i właściwie pewnie gdyby nie wywiad, to teoretycznie nie musiałbym się dzisiaj tutaj zjawić, ale jestem wobec siebie bardzo surowy. Od poniedziałku do piątku jestem w pracy. Moja rodzina to wie. Do godz. 17.00 zajmuję się sprawami zawodowymi, nawet jeśli teoretycznie nie muszę tego robić tak regularnie.
AM: Teraz też pracujesz już nad nową muzyką?
Tak, właściwie zawsze coś powstaje. Długo nie było nas na scenie w składzie Małach & Rufuz, ale teraz jesteśmy już w połowie pracy nad płytą. Po wakacjach na pewno się ukaże. Pracuję też nad swoim solowym krążkiem. Już nie mogę się go doczekać.
AM: Nadal jest tak, że bierzesz na siebie zadania, które teoretycznie mógłbyś powierzyć komuś innemu, jak na przykład pakowanie płyt?
Tak. Jestem ogromnym pedantem jeśli chodzi o moją pracę. Wymagam od siebie i od innych naprawdę dużo. Niekoniecznie jest to dobra cecha. Współpraca ze mną nie zawsze jest prosta. Muszę osobiście przypilnować każdy etap pracy. Chciałbym żeby było jak najmniej pomyłek.
AM: To musiało być Ci trudno w czymś zupełnie nowym.
Tak, było to bardzo wymagające. Na planie filmu zadawałem mnóstwo pytań i pewnie momentami wszyscy mieli mnie dość, ale finalnie wydaje mi się, że wyszło to dobrze. Miałem w głowie wiele myśli, ale na szczęście nie mogłem wszystkiego pozmieniać, bo ktoś inny sprawował nad tym pieczę. Wczoraj oglądałem Życie w błocie się złoci w kinie pierwszy raz i jestem ogromnie zadowolony z tego jak to wyszło.
AM: Chciałabym chwilę zatrzymać się przy jednej z końcowych scen, Twoją ostatnią z panem Janem Nowickim. Jest niesamowicie mocna, zwłaszcza z perspektywy czasu.
Tak, ona pokazuje też, jak bardzo wielopłaszczyznowy jest ten film. Widać w niej proces przemijania. Ta scena daje widzom przestrzeń, żeby się nad tym zastanowić. Nie można patrzeć płytko na ten film. Nie jest to produkcja tylko o chłopaku z blokowiska czy temacie lojalności. To, że mamy w nim także motyw narkotyków i policji, to tylko jedna z płaszczyzn.
AM: Dla mnie to tylko środek do przekazania głębszych wartości i treści.
Dokładnie. Dzięki temu jakaś grupa na pewno będzie się z tym bardziej utożsamiać. Dopiero jeśli spojrzy się na niego głębiej, będzie można wyciągnąć ciekawsze rzeczy.
AM: Gdzie dla Ciebie jest ta najważniejsza warstwa w filmie?
Temat miłości braterskiej do siostry jest dla mnie najważniejszy
AM: O tak! Zdecydowanie to chyba element, który kształtuje odbiór całości. A czym dla Ciebie tak zupełnie prywatnie jest ten film?
Na pewno sukcesem i spełnieniem w jakimś sensie. Praca z tymi niesamowitymi ludźmi była czymś fantastycznym. Nie jestem kinomaniakiem i nie siedzę w tym aż tak głęboko.Dzięki filmowi poznałem mnóstwo wspaniałych i utalentowanych aktorów, którzy pokazali się z niesamowitej strony
AM: Jak Ci się grało z panem Janem Nowickim?
Wspaniale. Wszystko co zrobił pan Jan na planie nawet poza ujęciami było “filmowe”. Niesamowicie się na to patrzyło.
AM: Ja jeszcze raz bardzo serdecznie gratuluję, bo wyszła naprawdę fajna, ciekawa rzecz i naprawdę dałeś radę. Na pewno to trafi do tej grupy odbiorców, do której chyba jest najbardziej kierowane.
Dzięki, miło to słyszeć. Mam nadzieję, że film trafi też do odbiorców niezwiązanych z rapem. Byłoby wspaniale, gdyby go obejrzeli.
AM: To też kwestia marketingu i jak szeroko uda się z tym dojść. Chciałbyś jeszcze kiedyś wejść na plan?
Nie wiem, nie mam na to parcia. Zobaczymy co przyniesie przyszłość. Jeśli dostanę jakąś naprawdę fajną propozycję to na pewno to przemyślę. Nie jestem typem człowieka, który teraz przyjąłby propozycję zagrania czegokolwiek, tylko po to żeby się pokazać. Musiałoby to być coś, co naprawdę do mnie przemówi. Na razie zostaję w muzyce. Jeśli jednak coś miałoby się wydarzyć w tym zakresie, to muzyka na pewno też na mnie poczeka.
AM: Może napiszesz po prostu muzykę do filmu, bo teraz się to mocno rozszerzyło…
Bardzo chętnie. Często pracuję z różnymi muzykami i instrumentalistami. Na pewno będę miał więcej tego typu planów.
60. Krajowy Festiwal Piosenki Polskiej w Opolu zbliża się wielkimi krokami. Organizatorzy ogłosili już uczestników konkursów Debiuty i Premiery.
Na deskach opolskiego amfiteatru zadebiutują m.in. Martyna Wójcik, zwyciężczyni Festiwalu Zaczarowanej Piosenki i laureatka Opolskich Eliminacji do występu Debiuty, Klaudia Kowalik. Na scenie wystąpią też Konrad Baum, Magda Bereda, Ewa Novel i Felivers. Wśród uczestników koncertu będą też zwycięzcy Szansy na Sukces. Opole 2023, jednym z nich będzie Kamil Jachyra, a drugi zostanie wyłoniony w programie 21 maja.
W konkursie Premier wystąpią zwycięzcy programu The Voice of Poland, Dominik Dudek i IWANECZKO. Na scenie pojawi się też finalista 10.edycji powyższego talent show, Seibert. W duecie zaśpiewają MEZO X Liber, Sara ChmielXGromee oraz Halina Mlynkova z zespołem Tulia. Koncert Premier uświetnią Anastazja Maciąg, Anna Sokołowska i Łukasz Drapała.
A tak prezentuje się pełna lista uczestników.
Konkurs Debiuty:
Konrad Baum – Sam jak Ty
Magda Bereda – Jest mi dobrze we własnej osobie
Ewa Novel– Na końcu świata
Felivers – Szminka
Jan Majewski – Właściwie mi dobrze
Ada Szulc – Co teraz
Martyna Wójcik
Kamil Jachyra– Kocham Cię
Finalista programu Szansy na Sukces. Opole 2023. Finał dnia 21.05.2023
Klaudia Kowalik – Za mało czasu
Konkurs Premiery:
Rafał Brzozowski – W pokoju hotelowym
Sara Chmiel X Gromee – „Ty i ja”
Łukasz Drapała – Jeszcze jestem
IWANECZKO – Miłość
Anastazja Maciąg – Moment
MEZO X LIBER – Jakie masz dziś plany
Seibert– Niby tak, niby nie
Anna Sokołowska – Jesteś przy mnie
Tulia i Halina Mlynkova – Przerwany
Dominik Dudek – Idę
Koncert Debiuty odbędzie się 09 czerwca, a Premier 10 czerwca.
Słynna Katarzyna Grochola prezentuje swoją nowa powieść.
Nowa książka Katarzyny Grocholi. O szukaniu szczęścia na przekór całemu światu. I oczywiście o miłości!
Czy możesz się spodziewać, że tego właśnie dnia spadnie na ciebie jak grom z jasnego nieba to coś, co nie pozwoli ci już nigdy wrócić do normalnego życia? Co postawi na głowie twoje przekonania, twoją wygodę, twój brak oczekiwań? Czy można się przygotować na miłość?
Wzruszająca historia Harriet i Andrew. Połączyło ich uczucie pełne namiętności i dramatycznych zwrotów akcji, po których oboje przewartościują własne życie. Bohaterowie nowej książki Katarzyny Grocholi chcą wybrać słoneczną stronę – ale nie wiedzą, że cały czas pozostają w cieniu. W cieniu słońca.