Nastąpiły zmiany w składzie trenerskim siódmej edycji The Voice Kids, które od kilku tygodni ciekawiły wszystkich fanów programu. Fani od tygodni spekulowali, kto mógłby pojawić się tym razem w jurorskich fotelach. Oficjalnie poznaliśmy już wszystkich trenerów nowej edycji.
Do grona jurorów programu The Voice Kids dołączy nowa trenerka. W najnowszej, siódmej już edycji popularnego talent show obok Cleo oraz Tomsona i Barona zasiądziei zadebiutuje Natasza Urbańska.
O swojej nowej roli Natasza Urbańska wypowiedziała się:
Chcę być największym oparciem dla moich podopiecznych. Bo właśnie w tym momencie ich życia to ja będę drugą mamą i osobą, która weźmie je za rękę i da narzędzia do budowania dalszej drogi. Chcę zarazić je pasją do sceny, pokażę też może parę kroków. Najważniejsze dla mnie to stworzyć fajne relacje z uczestnikami – kiedy pojawia się zaufanie, obawy znikają. Razem pracujemy na sukces. Czuję ogromną odpowiedzialność, natomiast jestem świadoma swojego warsztatu, wiedzy i obycia scenicznego, więc świadomie przyjęłam zaproszenie do programu. Nie mogę się doczekać!
Z początkiem maja Dawid Kwiatkowski ogłosił, że nie powróci w nowej edycji The Voice Kids, robiąc tym samym miejsce dla najnowszej trenerki. Wokalista podjął decyzję o odejściu z programu, by w pełni skupić się na swojej muzyce i solowej karierze.
Dzięki The Voice Kids sukces odniosły takie gwiazdy jak: Roksana Węgiel, Viki Gabor, Sara James oraz również Kuba Szmajkowski.
Sinéad O’Connor pochodziła z Dublina. Jej debiutancki album, The Lion and The Cobra, ukazał się w 1987 roku, jednak szczyt jej kariery przypadł na początek lat 90, krótko po wydaniu legendarnego Nothing Compares 2 U, napisanego przez Prince’a.
Otwarcie mówiła o problemie depresji w swoim życiu. Ponadto jako jedna z pierwszych artystek publicznie poruszyła problem nadużyć seksualnych w Kościele Katolickim. Jej performance w trakcie programu Saturday Night Live w 1992 roku początkowo spotkał się z globalną krytyką, jednak z perspektywy czasu stał się symbolem walki z zatajaniem przestępstw seksualnych przez Watykan.
Siedmiokrotnie nominowana do nagrody Grammy artystka, a także laureatka statuetek MTV oraz BRIT Awards, pozostawiła po sobie niezapomniane teksty, wzruszające kompozycje oraz grono oddanych fanów, którzy dojrzewali razem z nią.
Media robiły ze mnie wariatkę, ponieważ nie zachowywałam się tak, jak powinna zachowywać się gwiazda popu. Wydaje mi się, że bycie gwiazdą popu jest prawie jak przebywanie w czymś w rodzaju więzienia. Musisz być grzeczną dziewczynką. I to po prostu nie jest Sinead O’Connor. Mam szczęście, ponieważ lubię swoje towarzystwo.
– powiedziała artystka w wywiadzie dla The New York Times
Ostrawa – trzecie co do wielkości miasto w Czechach na północnym-wschodzie tego kraju, miasto oddalone od przejścia granicznego z Polską około 30 km. To właśnie w tym mieście odbywa się jeden z największych czeskich festiwali muzycznych i kulturalnych, czyli Colours of Ostrava. W tym roku przypadła 20. rocznica tego festiwalu, która przyciągnęła dosyć sporą publiczność nie tylko z Czech, ale także z wielu państw Europy (w tym z Polski), a nawet można było zobaczyć na telebimie osoby z Argentyny i Brazylii.
Jednak Colours of Ostrava to nie tylko koncerty. Oprócz muzycznych emocji można było wziąć udział w wykładach na Melting spot w hali Gong, w których uczestniczył między innymi Prezydent Czech Petr Pavel. Wzrok skupiali też przebierańcy, którzy w pierwszy dzień festiwalu witali festiwalowiczów, a później zabawiali najmłodszych w strefie dla dzieci. Wychodząc w nocy, nie dało się nie napotkać na liczne instalacje świetlne urozmaicające klimat wydarzenia.
Na terenie festiwalu w ramach projektu Colours Bez Barier osoby niepełnosprawne miały ułatwienia w poruszaniu się, czy spędzaniu czasu na koncertach. Pierwszy raz byłam świadkiem tłumaczenia koncertów na język migowy, co dla osób niedosłyszących było dużym ułatwieniem, a także mieli wydzieloną strefę do podziwiania koncertu. Choć z moich obserwacji najwięcej osób i tak wolało być z tyłu i oglądać z telebimów, a jedna Pani na wózku nawet przyjechała na barierki dla Nialla Horana, a osoby wokół niej pomagały jak tylko mogły. Dodatkowe udogodnienia otrzymali także seniorzy powyżej 65. roku życia, którzy ostatniego dnia festiwalu mogli uczestniczyć w nim całkowicie za darmo.
W pierwszym dniu zwiedziłam głównie cały obiekt i o dziwo nie spodziewałam się aż tylu stoisk. Były one z kuchniami z całego świata, można było kupić ubrania niczym z bazaru, śmieszne gadżety rodem z chińczyka, a także odpocząć w strefie plażowej, czy w strefie Glo. Intrygujące było stoisko Tenezisu, gdzie hostessy rozdawały za darmo saszetki, dwie chusty na głowę oraz kupon na darmowe drinki. Z racji, iż byłam w Czechach, to nie sposób było nie zobaczyć kilka stanowisk Kofoli, a na głównym stanowisku można było nawet wziąć ślub. Poza tym Kofola rozstawiła kilka łóżek na terenie całej Huty Witkowice, na których była możliwość odpoczynku oraz podładowania telefonu. W wydzielonej strefie VIP było za to miejsce na naładowanie telefonu oraz na skorzystanie z darmowego internetu.
Jednak najważniejsze dla mnie były koncerty. Line up był dosyć długi, a najważniejsze osoby występowały na Česka spořitelna stage. Tam też spędziłam większą część festiwalu, ale trzeciego dnia zrobiłam wyjątek i postanowiłam pójść także na jeden koncert na Orlen Drive Stage na koncert australijskiego zespołu Little Quirks. Grają indie folk, ale nie zabrakło też odrobiny rockowej charyzmy. Energia piosenkarek była nie do opisania. Zaciekawiło mnie także to, że zespół nie ma jednej wokalistki, tylko dwie i zazwyczaj każda z nich ma przypisaną jedną piosenkę dla siebie. Zapowiedziano także ze sceny debiutancki album grupy, na który czekam z niecierpliwością!
Pierwszego dnia około godziny 20 udałam się na koncert LaBrassBanda, czyli bawarskiej orkiestry dętej. Przyznam, że nie zrozumiałam ani jednego słowa z ich piosenek, ale bawiłam się pierwszorzędnie. Wokalista był świadomy, że ludzie mogą nie zrozumieć słów, dlatego, aby festiwalowicze bawili się razem z zespołem, prosił, aby powtarzali wyrażenia typu: dziabarababa (zdaję sprawę ze śmieszności tego w tym tekście). Mimo wszystko koncert był dobrą rozgrzewką przed gwiazdą wieczoru, czyli OneRepublic. Uważam, że to był na ten moment najlepszy koncert, na jakim byłam w tym roku. Bardzo mnie zaskoczyły umiejętności wokalne wokalisty oraz jego energia na scenie. Skakałam z radości, jak usłyszałam moją ulubioną piosenkę zespołu, czyli Love Runs Out. Ze sceny wybrzmiały między innymi IAin’t Worried, Rescue Me oraz Counting Stars, na którym wokalista zszedł do publiczności zbić piątki, czy dać autografy. Ryan Teddes oprócz bycia wokalistą zespołu jest także tekściarzem takich hitów jak Halo Beyoncé, Burn Ellie Goulding czy Bleeding Love Leony Lewis. W Ostrawie zapowiedział, że zrobi w środku show niespodziankę i właśnie nią były występy z najważniejszymi utworami, które napisał dla innych artystów. Oprócz wspomnianych utworów ze sceny usłyszałam THATS WHAT I WANT Lil Nas X, Sucker Jonas Brothers, a dodatkowo po piosence Apologize z pianina wydobywały się dźwięki piosenek Flowers Miley Cyrus oraz As It Was Harrego Stylesa. Nie spodziewałam się, że OneRepublic zrobią naprawdę wyjątkowe show, które obecnie zajmuje specjalne miejsce w moim sercu. Miło jest się zaskoczyć i jeśli będzie taka możliwość, to na z chęcią pojadę na kolejny koncert grupy.
Drugiego dnia moim głównym celem był koncert Nialla Horana, który na głównej scenie wystąpił przed 18. Podczas 7-godzinnego kolejkowania czas umilał koncert oraz próby Ewy Farny. Nie znałam czeskich piosenek artystki, ale wszystkie polskie utwory śpiewałam z czystą nostalgią, ponieważ muzyka Ewy była bliska mojemu sercu w czasach podstawówki i gimnazjum. Oczywiście spytała się, czy są jacyś Polacy na festiwalu i zaśpiewała fragmenty po polsku Cicho, Na ostrzu, Na skróty, oraz No nie. W całości zaśpiewała za to Smutną Piosenkę. Reszta piosenek była po czesku i muszę przyznać, że bardzo ładnie śpiewa w tym języku. Polsko-czeska piosenkarka zaprosiła do siebie także gości specjalnych, czyli swojego męża Martina Chobota, z którym wykonała Ta o nás, a także rapera Sofiana Medjmedja, towarzyszący jej podczas występu z czeską wersję utworu 2 min. Nie spodziewałam się też, że Ewa Farna może mieć tylu chórzystów i tancerzy, a także ładną scenografię, co oczywiście traktuję jako plus. Jestem ciekawa, jak wyglądają w takim razie jej polskie koncerty, ale ten w Ostrawie bardzo pozytywnie mnie zaskoczył.
Po koncercie Ewy Farny wyszedł 1,5 godziny później Niall Horan i piski, jakie tam panowały były na razie najgłośniejszymi, jakie usłyszałam w całym swoim życiu. Niall niczym rycerz na białym koniu sprawił, że wszystkie Directioners nie mogły się opanować, a sam zachęcał do pisków, jakby to był miód dla jego uszu. Wokalista bawił się przednio i zachwalał bardzo czeskie fanki. Niestety w przeciwieństwie do Ryana Teddera nie schodził do fanów, a sam przeprosił za to, że nie da autografów. Zrobił jedynie BeReala z fanką ze sceny, mówiąc, że to był jego pierwszy w życiu. Dodatkowo powiedział, że nie chce, aby ludzie rzucali w niego dziwnymi rzeczami, ponieważ nie chce być częścią tego szaleństwa, które dzieją się na innych koncertach, bo to boli. Podczas Heartbreak Weather Niallowi zepsuł się mikrofon i musiał zaśpiewać od początku, ale cytując muzyka: Shit happens, who cares? Na setliście Irlandczyka nie zabrakło Slow Hands, Heaven, Meltdown, czy Story Of My Life z repertuaru One Direction. Cieszę się z tego koncertu, choć mam mały niedosyt po koncercie, który chciałabym zaspokoić w przyszłym roku koncertem w Pradze lub w Łodzi.
Trzeciego dnia poza koncertem Little Quirks wybrałam się na Toma Grennana, o którego koncercie dowiedziałam się 4 godziny przed planowanym występem. Szkoda, że nie zapoznałam się lepiej z jego dyskografią, ponieważ ma naprawdę ciekawe piosenki. Miesiąc temu wydał nawet album What Ifs & Maybes, z którego zagrał między innymi Remind Me i Crown Your Love. Najbardziej w pamięci zapadł mi występ z jego chórzystką Petrą z piosenką Let’s Get Home Together. Dziewczyna ma czarujący, silny głos, który powinna wykorzystać na pewno w przyszłości i głównie dzięki niej zapamiętałam tę piosenkę. Nie zabrakło też największego hitu artysty, czyli Little Bit Of Love wybrzmiałego na koniec występu.
W ostatnim dniu wybrałam się na koncert Interpolu, który pomimo grania muzyki rockowej sprawił, że mnie lekko znużył. Muzykę owszem mają ciekawą, ale nie czułam żadnej energii z ich występu. Myślałam, że pomyliłam po prostu koncerty, jednak okazało się, że wcale nie. Szkoda, ponieważ spodobały mi się utwory tego zespołu. Na szczęście wszystkie endorfiny do mnie powróciły podczas koncertu Macklemore. Przyznam, że to było bardzo mocne show, w którym się działo bardzo dużo. Nie brakowało Thrift Shop, Summer Days, These Day czy Can’t Hold Us, ale poza największymi hitami rapera można było podziwiać bitwę taneczną dwójki festiwalowiczów w trakcie Dance Off wyznaczonych przez samego Macklemore. Sam muzyk miał czas na aż 5 zmian stroju, a nawet przebierał się w rzeczy rzucone dla niego na scenie i prezentował się dosyć zabawnie. Kilkukrotnie można było zobaczyć schodzącego artystę ze sceny, a na końcu koncertu zszedł do publiczności rozdać autografy, a nawet, żeby narysować wzór na tatuaż. Dodatkowo Czesi bardzo wyczekiwali na występ rapera i przez 1,5 godziny czekania fani śpiewali co chwilę refren Can’t Hold Us, co bardzo zintegrowało przy okazji ze sobą fanów. Raper nie zawiódł, a zabawa była fenomenalna.
Niestety, mimo wysiłku organizatorów nie odbyły się dwa najważniejsze koncerty festiwalu. Drugiego dnia miała wystąpić Ellie Goulding na Česka spořitelna stage, ale ze względu na chorobę nie mogła się pojawić w Czechach. Trzeciego dnia natomiast nie odbył się koncert nigeryjskiego piosenkarza Burna Boy, który odwołał występ z powodu awarii jego prywatnego samolotu zmierzającego do Ostrawy. Na szczęście nic mu się nie stało, jednak koncert nie doszedł do skutku. Mimo wszystko na koncert ostatecznie bym się nie wybrała ze względu na ogromną burzę, która około 21 opanowała całą Ostrawę.
Colours of Ostrava jest to świetna alternatywa dla innych polskich festiwali. W szczególności polecam się wybrać osobom z południowych województw na to widowisko, zwłaszcza kiedy do Gdyni ma się bardzo długi dystans, ponieważ jest to świetna alternatywa dla Openera. Dodatkowo ostrawska impreza oferuje masę koncertów w różnych gatunkach muzycznych, więc każdy powinien znaleźć coś dla siebie. Na pewno warto rozważyć uczestnictwo w tym wydarzeniu, a 21. edycja festiwalu odbędzie się od 17 do 20 lipca. Bilety na cztery dni festiwalu są już w sprzedaży.
Amerykańska raperka ponownie podzieliła się ze światem swoją kontrowersyjną opinią.
Doja Cat od lat znana jest z nietypowego podejścia do swojej kariery. Szerokim echem obiła się seria Tweetów, w których stwierdziła, że jej dwa pierwsze albumy były „jedynie skokiem na kasę”. Teraz po raz kolejny postanowiła zszokować grono swoich odbiorców.
Tym razem raperka bezpośrednio zaatakowała swoich najwierniejszych fanów. W serii wpisów krytykuje nazwę fandomu jaką stworzyli oraz radzi im, żeby usunęli wszystkie konta poświęcone jej karierze.
Moi fani nie nazywają siebie takim gównem. Jeżeli sam siebie nazywasz „Kitten” albo „Kittenz” to znaczy, że musisz zostawić już telefon, znaleźć pracę i pomóc swoim rodzicom w domu
Doja Cat
Podczas krótkiej rozmowy z fanką padły z kolei takie słowa:
-Jak w takim razie powinnam siebie nazwać skoro nie podoba ci się obecna nazwa?
-Po prostu usuń całe konto i przemyśl to wszystko, nigdy nie jest za późno
Co myślicie o mocnych słowach Doji Cat? Zgadzacie się z nią?
Na albumie nie zabraknie wydanych w tym roku singli Najsmutniejszy człowiek świata,Włoski strajk czy 24H.
Arek Kłusowski ma na swoim koncie 2 albumy studyjne: debiutancki Po tamtej stronie, oraz zaprezentowany w 2021 roku krążek Lumpeks. Już w piątek, 4 sierpnia dyskografia artysty powiększy się o album zatytułowany Zaległości w miłości. Krążek ukaże się nakładem wytwórni Kayax.
Dzień przed premierą płyty, 3 sierpnia o godzinie 20, w ramach letniego cyklu plenerowego – Koncertowe czwartki – będzie można usłyszeć przedpremierowo cały nowy materiał. Wydarzenie jest bezpłatne i odbędzie się na warszawskim bulwarze Flotylli Wiślanej.
Arek Kłusowski zdobył popularność za sprawą wzięcia udziału w trzeciej edycji programu The Voice of Poland. Dotarł do finału i ostatecznie zajął trzecie miejsce. Jako autor tekstów piosenek, współpracował m.in. z Ewą Farną, Dodą, Mery Spolsky czy Julią Wieniawą.