Strona główna Blog Strona 449

A może kot jest na Poczcie? Relacja z koncertu Dawida Tyszkowskiego w Krakowie

Jednym z wyczekiwanych przeze mnie koncertów tego miesiąca był występ Dawida Tyszkowskiego w krakowskim Klubie Spotkań Poczta Główna. Wokalista w ten sposób promuje swój pierwszy album Mój kot zaginął i już raczej nie wróci, który swoją premierę miał w listopadzie ubiegłego roku. Choć kot dalej się nie odnalazł, to Dawid za to odnalazł się na krakowskiej scenie.

Sam koncert został wyprzedany już na początku roku, a klub dosłownie pękał w szwach od ilości zgromadzonych osób. Zaobserwowałam ogromną ilość studentów, a także widziałam kilka emerytowanych małżeństw, które naprawdę żywo i ochoczo wyśpiewali teksty od deski do deski. Cieszy mnie fakt, że Dawid Tyszkowski zgromadził wśród swoich odbiorców różne grupy wiekowe, dzięki czemu ten koncert był dosłownie dla każdego.

Koncert rozpoczęły utwory Smutne dziecko oraz Nie poznaje Cię. Już na początku rzuciło mi się płynne przejście z jednego utworu na drugi. Jak widać, Dawid Tyszkowski bardzo lubi ten zabieg, ponieważ taka sama sytuacja miała przy utworach Tlen oraz Odlot. Pomimo moje skupienia na tym koncercie nie zorientowałam się, że teraz wykonywany jest inny utwór.

Podczas koncertu piosenkarz podkreślił, że po głupim incydencie, który miał miejsce po występie w Gdańsku, zachorował. Jak Dawid Tyszkowski brzmi tak dobrze w chorobie, to jestem ciekawa, jak brzmi, kiedy jest okazem zdrowia. Kiedy śpiewał te żywsze utwory jak Chłopaki czy Kiedy wrócisz nie odczułam żadnych oznak choroby w jego głosie. Zamiast tego miałam ciarki na dłoniach, ponieważ tak bardzo wczułam się w to, o czym artysta śpiewa.

Największe wrażenie na mnie wywarł bezapelacyjnie utwór Boję się, że znalazłem. Jest to najmocniejsza pozycja na płycie artysty, a na koncercie emocje z tej piosenki jeszcze mocniej uderzają. Co ciekawe, Dawid wykonał z zespołem utwór w zmienionej tonacji. Dodatkowo na bis wybrzmiało Nie całuj wykonywane w oryginale z Julią Wieniawą, a martwiłam się, że nie usłyszę tej piosenki na żywo.

Przed utworem Mój kot zaginął Dawid Tyszkowski zarzucił wręcz krakowskim żartem, który rozbawił do łez publiczność. Powiedział, że Kraków jest dla niego ważnym miastem, ponieważ w podziemiach dworca głównego obok Biedronki tworzył swój najnowszy krążek. Sam był bardzo dumny ze swojego żartu, a potem podziękował fanom za obecność na koncercie tego dnia, jak i jego pierwszym koncercie rok temu w Alchemii.

Pomimo bardziej melancholijnego charakteru płyty Mój kot zaginął i już raczej nie wróci bawiłam się na tym koncercie świetnie. Cieszy mnie fakt różnorodności oraz starannie dobrane setlisty, ponieważ nie wiało nudą. Dawid Tyszkowski swoją skromnością oraz utworami sprawił, że to była czysta przyjemność uczestniczyć na koncercie. Jednak muszę zmartwić fanów, ale kot w Krakowie się nie odnalazł. Trzeba liczyć na to, aby się znalazł podczas tej trasy

Oscary 2024 – muzyczne podsumowanie tegorocznej gali rozdania statuetek

Muzyka i dźwięk są nieodzownymi elementami większości współczesnych filmów, dlatego też Amerykańska Akademia Sztuki i Wiedzy Filmowej przyznaje statuetkę Oscara w trzech kategoriach, związanych właśnie z muzyką. Filmowe ścieżki dźwiękowe niejednokrotnie związane były ze ścisłym mainstreamem, przechodząc do historii jako jedne z najczęściej odtwarzanych piosenek. Za przykład z pewnością przytoczyć można Shallow w wykonaniu Lady Gagi i Bradleya Coopera, Skyfall Adele, czy Let It Go z filmu Frozen.

Tegoroczna gala Oscarów, już tradycyjnie, odbywała się w atmosferze przewidywania wyników i wyczekiwania na ogłoszenie wygranych aktorów oraz twórców filmowych. Ponadto na całe wydarzenie cień rzucała ubiegłoroczna „rywalizacja” pomiędzy filmami Barbie, a Oppenheimerem, w czasie ich premiery. Widzowie kin dzielili się wówczas na tych, którzy stali w kolejce przebrani w różowe ubrania i tych, którzy preferowali zupełnie przeciwny gatunek filmu. Niemniej jednak zjawisko „Barbieheimera” stało się symbolem roku 2023.

W kategorii najlepsza muzyka statuetkę Oscara zdobył Ludwig Göransson, szwedzki producent muzyczny, kompozytor i dyrygent, za muzykę do filmu Oppenheimer, pokonując tym samym pozostałe nominowane produkcje: Amerykańska Fikcja, Indiana Jones i artefakt przeznaczenia, Czas krwawego księżyca i Biedne istoty.

Oscara za najlepszą piosenkę zdobyli Billie Eilish oraz Finneas O’Connell za utwór What Was I Made For? z filmu Barbie. To już druga statuetka duetu za najlepszą piosenkę filmową – zaledwie dwa lata temu ze sceny Dolby Theater w Los Angeles odebrali tę samą nagrodę za utwór No Time To Die, skomponowany do ostatniej odsłony historii Jamesa Bonda.

W tej samej kategorii nominowany był inny utwór, również znajdujący się na ścieżce dźwiękowej Barbie. Mowa oczywiście o I’m Just Ken w wykonaniu Ryan Goslinga. Aktor odtworzył swój kultowy i musicalowy performance z filmu na gali rozdania Oscarów, a na scenie towarzyszył mu legendarny gitarzysta Guns N’ RosesSlash. Wykon Goslinga nawiązywał do występu Marilyn Monroe z 1953 roku.

Tarn Willers oraz Johnnie Burn zdobyli statuetkę za najlepszy dźwięk do filmu Strefa interesów, który ukazuje historię komendanta obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau Rudolfa Hössa i jego żony Hedwigi. Tematyka holocaustu poruszana jest w filmie za pomocą wizualnych i dźwiękowych środków stylistycznych, które w sposób metaforyczny i pośredni nakierowują widza na odpowiednią interpretację przedstawianej fabuły.

W czasie oscarowego wieczoru na scenie zaprezentowali się także: Becky G z utworem The Fire Inside, stworzonym dla produkcji Flamin’ Hot: Smak sukcesu, Jon Batiste z piosenką It Never Went Away, pochodzącą z filmu dokumentalnego Amerykańska symfonia o artyście oraz Scott George z zespołem The Osage Singers, którzy odtworzyli plemienną pieśń Wahzhazhe (A Song for My People), wykonaną w ostatniej scenie filmu Czas krwawego księżyca.

10 najlepszych, nowych utworów minionego tygodnia, których nie możecie przegapić [10.03.2024]

Ariana Grandewe can’t be friends (wait for your love)

Dzisiejsze zestawienie zaczynamy od jednego z wyjątkowo wyczekiwanych powrotów. Po 4 latach otrzymaliśmy nowy album Ariany Grande – krążek wzbudził mieszane odczucia wśród słuchaczy, jednak nam wyjątkowo wpadło w ucho we can’t be friends (wait for love). W przeciwieństwie do poprzedniego dynamicznego singla yes, and?, nieco zwalniamy tempo. Piosenka już staje się viralem w sieci, a teledysk z udziałem aktora Evana Petersa absolutnie zachwyca. 

Siostry Grabowskie, sanahCała sala śpiewa!

Co trzy sanah to nie jedna. Można byłoby stwierdzić, że przy tak zapełnionym grafiku jaki ma artystka, nie możemy się spodziewać w najbliższym czasie wielu nowości. Jak widać, dla sanah to nic trudnego, a założenie tercetu ze samą sobą to jedna z niespodzianek, które przygotowała. Cała sala śpiewa, bo jej najnowszy swingowy kawałek nie potrafi wyjść z głowy! A to dopiero początek tego co przyniosą najbliższe miesiące. 

Zalia znowu sam

Był wielki powrót, teraz czas na nowy początek. Mowa oczywiście o Zalii, która zaprezentowała swój pierwszy utwór po dołączeniu do wytwórni Def Jam Recordings Poland. Artystka po raz kolejny łączy szczery i emocjonalny tekst w połączeniu z chwytliwymi rytmami. Nie możemy się doczekać się kolejnych kroków w nowym rozdziale jej kariery.

SobelNiech Boli

Miniony tydzień przyniósł powroty nie tylko na zagranicznym rynku, ale też wśród polskich artystów. O kim mowa? Oczywiście o Soblu, który podzielił się wyczekiwanym nowym singlem. Od kilku tygodni muzyk zapowiadał premierę Niech Boli, które w końcu ujrzało światło dzienne! Czy utwór sprostał oczekiwaniom fanów? Na to wygląda – od momentu premiery pojawiają się liczne głosy zachwytu zarówno utworem, jak i klipem, który został nakręcony pod wodą. 

Conan Gray – Alley Rose

Jesteśmy na ostatniej prostej do premiery trzeciego albumu Conana Graya. Found Heaven ujrzy światło dzienne już 5 kwietnia, a w międzyczasie poznaliśmy kolejny utwór z nadchodzącego wydawnictwa. Conan po raz kolejny udowadnia swój wyjątkowy talent do poruszających, emocjonalnych ballad. Czy Alley Rose to zaginiona siostra Winner, jednego z poprzednich singli promujących krążek? Posłuchajcie i oceńcie!

Luke HemmingsShakes

Po intensywnym czasie w karierze 5SOS, nadszedł czas na kolejne solowe wydawnictwo frontmana zespołu, Luke’a Hemmingsa. Shakes to pierwszy utwór zapowiadający jego drugą płytę BOY, która ukaże się 26 kwietnia. Jak ujawnia artysta, będzie to zapis ostatnich 3 lat w jego życiu, które spędził aktywnie w otoczeniu wielu osób, jednak mimo tego wciąż towarzyszyło mu uczucie samotności. Shakes porywa od pierwszego odsłuchu, a nowy album zapowiada się na solidną dawkę emocji. 

Norah JonesParadise

Kto tęsknił za hypnotyzującym głosem Norah Jones ręka w górę. Artystka po raz kolejny pokazuje swoje zdolności wokalne, które zachwycają w połączeniu z elektryzującym, lecz zarówno niezwykle płynnym brzmieniem. Paradise to jeden z tych utworów, które obroniłyby się samym sobą, jednak unikatowy wokal nadaje im zupełnie nowej jakości. A to tylko jeden z dwunastu nowych kawałków, które zaprezentowała artystka w ramach swojej najnowszej płyty Vision – koniecznie posłuchajcie!

Mahmood, AngèleSEMPRE / JAMAIS

Istnieją duety, które po prostu zdają się stworzone do wspólnej pracy. Do tego grona zdecydowanie należą włoski piosenkarz Mahmood i belgijska artystka Angèle, którzy właśnie zaprezentowali swój pierwszy wspólny utwór. Jak wypadło to połączenie?  SEMPRE / JAMAIS to świetny, dwujęzyczny elektropopowy kawałek. Miejmy nadzieję, że to nie ostatni raz, gdy słyszymy ten duet razem!

BleachersJesus Is Dead

Jack Antonoff to zdecydowanie jeden z obecnie najpopularniejszych producentów muzycznych. Jednak czy słyszeliście o Bleachers? To jego autorski projekt artystyczny, który w tym roku będzie obchodzić 11 rocznicę swojej działalności. Pomimo tego, że produkcje Antonoffa zdecydowanie bliższe są popowi, Bleachers specjalizują się w indie rockowym brzmieniu. Grupa właśnie zaprezentowała nowy album zatytułowany Bleachers, na którym znalazł się kawałek Jesus Is Dead – posłuchajcie!

The Black Keys This Is Nowhere

Pozostając w rockowych klimatach, ostatnią propozycją dzisiejszego zestawienia jest nowość od The Black Keys. Rytmiczne, z lekka bluesowe brzmienie w połączeniu z wyraźną linią perkusyjną porywają od pierwszych nut, co jest kolejną udaną zapowiedzią nowego albumu grupy, zatytułowanego Ohio Players. Premiera 5 kwietnia – czekacie? 

Whee In wystąpi w warszawskiej Progresji

Koreańska artystka rusza w swoją pierwszą, światową trasę koncertową, promującą jej album In The Mood.

Whee In od 2014 roku współtworzy koreański girlsband Mamamoo, jednakże w 2018 roku rozpoczęła pracę na solowym materiałem. W ciągu ostatnich dwóch lat ukazały się jej EP-ki Redd oraz Whee. Pierwszy studyjny album artystka wydała jesienią ubiegłego roku. Wspomniany wcześniej In The Mood zadebiutował na 10. miejscu 41. notowania koreańskiej listy najlepszych płyt.

W minionym tygodniu artystka zapowiedziała swoją pierwszą, światową trasę koncertową WHEE IN THE MOOD 2024. Piosenkarka odwiedzi tylko 3 miasta Europy: Helsinki, Tilburg oraz Warszawę – pozostałe przystanki tourne będą miały miejsce w Ameryce Północnej. Koncert w Warszawie zaplanowany został na 9 maja 2024 roku i będzie występem otwierającym trasę.

Bilety na wydarzenie w warszawskiej Progresji dostępne są tutaj.

Maggie Lindemann prezentuje epkę HEADSPLIT

Niezależna pop-punkowa wokalista, Maggie Lindemann, właśnie zaprezentowała światu swój kolejny projekt muzyczny. Już teraz posłuchajcie nietuzinkowej epki — HEADSPLIT!