Jednym z wyczekiwanych przeze mnie koncertów tego miesiąca był występ Dawida Tyszkowskiego w krakowskim Klubie Spotkań Poczta Główna. Wokalista w ten sposób promuje swój pierwszy album Mój kot zaginął i już raczej nie wróci, który swoją premierę miał w listopadzie ubiegłego roku. Choć kot dalej się nie odnalazł, to Dawid za to odnalazł się na krakowskiej scenie.
Sam koncert został wyprzedany już na początku roku, a klub dosłownie pękał w szwach od ilości zgromadzonych osób. Zaobserwowałam ogromną ilość studentów, a także widziałam kilka emerytowanych małżeństw, które naprawdę żywo i ochoczo wyśpiewali teksty od deski do deski. Cieszy mnie fakt, że Dawid Tyszkowski zgromadził wśród swoich odbiorców różne grupy wiekowe, dzięki czemu ten koncert był dosłownie dla każdego.
Koncert rozpoczęły utwory Smutne dziecko oraz Nie poznaje Cię. Już na początku rzuciło mi się płynne przejście z jednego utworu na drugi. Jak widać, Dawid Tyszkowski bardzo lubi ten zabieg, ponieważ taka sama sytuacja miała przy utworach Tlen oraz Odlot. Pomimo moje skupienia na tym koncercie nie zorientowałam się, że teraz wykonywany jest inny utwór.
Podczas koncertu piosenkarz podkreślił, że po głupim incydencie, który miał miejsce po występie w Gdańsku, zachorował. Jak Dawid Tyszkowski brzmi tak dobrze w chorobie, to jestem ciekawa, jak brzmi, kiedy jest okazem zdrowia. Kiedy śpiewał te żywsze utwory jak Chłopaki czy Kiedy wrócisz nie odczułam żadnych oznak choroby w jego głosie. Zamiast tego miałam ciarki na dłoniach, ponieważ tak bardzo wczułam się w to, o czym artysta śpiewa.
Największe wrażenie na mnie wywarł bezapelacyjnie utwór Boję się, że znalazłem. Jest to najmocniejsza pozycja na płycie artysty, a na koncercie emocje z tej piosenki jeszcze mocniej uderzają. Co ciekawe, Dawid wykonał z zespołem utwór w zmienionej tonacji. Dodatkowo na bis wybrzmiało Nie całuj wykonywane w oryginale z Julią Wieniawą, a martwiłam się, że nie usłyszę tej piosenki na żywo.
Przed utworem Mój kot zaginął Dawid Tyszkowski zarzucił wręcz krakowskim żartem, który rozbawił do łez publiczność. Powiedział, że Kraków jest dla niego ważnym miastem, ponieważ w podziemiach dworca głównego obok Biedronki tworzył swój najnowszy krążek. Sam był bardzo dumny ze swojego żartu, a potem podziękował fanom za obecność na koncercie tego dnia, jak i jego pierwszym koncercie rok temu w Alchemii.
Pomimo bardziej melancholijnego charakteru płyty Mój kot zaginął i już raczej nie wróci bawiłam się na tym koncercie świetnie. Cieszy mnie fakt różnorodności oraz starannie dobrane setlisty, ponieważ nie wiało nudą. Dawid Tyszkowski swoją skromnością oraz utworami sprawił, że to była czysta przyjemność uczestniczyć na koncercie. Jednak muszę zmartwić fanów, ale kot w Krakowie się nie odnalazł. Trzeba liczyć na to, aby się znalazł podczas tej trasy

