Lata 80. według pokolenia Z. Conan Gray – Found Heaven, 2024 (recenzja)

Singiel po singlu i znaleźliśmy niebo. Trzeci album studyjny to ciekawy moment w karierze artysty. Tak jak wiele mówi się o „syndromie drugiej płyty” i wyzwaniu, jakim jest stworzenie następnego krążka po długo wyczekiwanym debiucie, tak kwestia kolejnego z nich zdaje się niesłusznie przemilczana. To trzecia płyta jest chwilą na decyzję w jakim kierunku artysta chce prowadzić swoją karierę. Czy kontynuacja znanego już słuchaczom repertuaru jest dobrym pomysłem? Jak uniknąć poczucia wtórności? Obranie nowego brzmienia to ryzykowny ruch, na który trudno jest się zdecydować.

Conan Gray zaryzykował, cofając się w czasie do prawie 30 lat przed swoimi narodzinami. I śmiało mogę stwierdzić, że było warto. Artysta zaprezentował swój trzeci album studyjny Found Heaven, gdzie zmienił brzmienie o 180 stopni.

Już od pierwszych zapowiedzi Found Heaven wyraźnie wybrzmiewały inspiracje muzyką lat 80. – od kilku lat wyjątkowo popularną w mainstreamie. Jednak pomimo obecnej mody, obranie jej jako nowego kierunku swojej twórczości niesie za sobą pewne ryzyko – można łatwo wpaść w banalne brzmienie, co poskutkowałoby bezbarwnym efektem końcowym. Czy reprezentant pokolenia Z odnajdzie się w latach 80., unikając przy tym wtórności? Odpowiedź na to pytanie otrzymaliśmy już przy pierwszym singlu, Never Ending Song. Taneczny, synth-popowy kawałek stworzył duże oczekiwania wobec kolejnych utworów, którym Gray zdecydowanie sprostał. Nie jest to jednak pierwsza styczność artysty z tym gatunkiem, jego wcześniejsze próby można zauważyć w Overdrive czy Telepath, które zostały wydane między utworami promującymi jego drugi album Superache.

Jak widać, na próbach się nie skończyło – Found Heaven to porządny przekrój lat 80. w połączeniu z uwielbianą przez słuchaczy autentycznością młodego artysty. Utwory zdają się wręcz wyjęte z tego okresu, a zaprezentowane single, pomimo tworzenia dobrej zapowiedzi, okazały się tylko przedsmakiem tego co nas czeka. Gray stara się czerpać jak najwięcej, sięgając po gatunki takie jak new wave (Miss You) i pop rock (Forever With Me), przypominając o esencji muzyki lat 80. w dobrym stylu, co zawdzięczamy w dużej mierze teamowi producenckiemu, do którego należą takie nazwiska jak m.in. legendarny Max Martin, ILYA, Greg Kurstin i Shawn Everett.

Jak wyznał sam Conan, aby oddać w pełni klimat tamtych czasów, podczas przygotowania albumu słuchał jedynie artystów z tego okresu, w szczególności Davida BowieEltona JohnaQueen i a-ha, a podczas odsłuchu płyty z łatwością można zauważyć inspiracje danym artystą. Na szczególne wyróżnienie zasługuje „eltonowska” ballada Alley Rose, która należy do najbardziej emocjonalnych kawałków w dyskografii Graya. W przeciwieństwie do swoich poprzednich wydań, artysta zdecydował się ograniczyć liczbę ballad do minimum, dlatego nagromadzone w utworach emocje zdają się jeszcze silniejsze niż dotychczas. Nie oznacza to jednak, że pozostałe utwory do osobistych nie należą. Pomimo przebojowego brzmienia wchodzimy z butami w życie artysty, słuchając szczerych, słodko-gorzkich opowieści o jego pierwszej miłości, związanych z nią emocjach, jak i ostatecznie złamanym sercu.

Pomimo tego, że Found Heaven to spójny album, na którym z trudem jest znaleźć słabe punkty, są utwory przyciągające szczególną uwagę. Wśród nich szczególnie wyróżnia się Bourgeoisieses – energiczny numer jest wyjątkowy nie tylko za sprawą swojego tytułu. To swego rodzaju złapanie oddechu w środku płyty między jednym a drugim przeszywającym serce tekstem. Prześmiewcza i bezkompromisowa piosenka krytykuje tytułową „burżuazję”, wytykając przy tym różnice między realiami z dzieciństwa artysty na południu USA, a rzeczywistością wyidealizowanego życia w LA, gdzie obecnie mieszka. Absurd kontrastów podbija jej brzmienie, tworząc przy tym lekką i wyjątkowo ironiczną siostrę Affluenza – kawałka z debiutanckiego albumu artysty.

Popowy maksymalizm, który idzie w parze ze śmiałymi wyznaniami, w pełni oddaje dobrze już znaną intensywność uczuć artysty. Jesteśmy tu i teraz, doświadczamy razem z nim wachlarzu emocji, udając się do tytułowego nieba, o którym mowa również w pierwszym – tytułowym – utworze na albumie. Jego dramatyczny charakter i elementy chóru przygotowują słuchacza na kolejne numery. Wielkie wejście? W przypadku produkcji tego typu nie mogło być inaczej. Liczne harmonie czy wysokie nuty przedstawiają dobrze znane możliwości wokalne artysty, które na Found Heaven zostają zdecydowanie poszerzone. Conan bawi się skalą swojego głosu, zgrabnie poruszając się między skrajnymi dźwiękami, sięgając po raz pierwszy tak często po niższą tonację. To wyjście z wokalnej strefy komfortu skutkuje efektami, które mogą z początku polaryzować wcześniejszych słuchaczy, jednak z pewnością nadaje dodatkowego charakteru utworom. W tym przypadku szczególnie wyróżnia się Lonely Dancers – numer wykonany w niższym rejestrze w połączeniu z autotunem – przyznam, że u mnie samej wywołał on początkowo mieszane odczucia.

Udzielając wywiadów na temat swojego najnowszego albumu, Conan wielokrotnie wspominał, że chce aby słuchacze nie oceniali tego albumu przez pryzmat poprzednich wydań. Jest to wydawnictwo, które z łatwością można oddzielić od reszty jego dyskografii, traktując jako osobne dzieło, jednak tym razem wyjdę naprzeciw jego prośbom, ponieważ słuchając Found Heaven nie sposób szukać podobieństw, jak i różnic. Pomimo zmiany brzmienia o 180 stopni, wciąż czujemy energię i autentyczność młodego artysty, które porwały słuchaczy w jego debiutanckim albumie. Czy można to nazwać brzmieniowym „re-debiutem”? Nie, jednak jedno jest pewne – najnowszym albumem Gray udowadnia swoją pozycję jako artysta, nie zamykając się w tym w znajomych sobie ramach. Poskutkowało to kompletnym albumem, przedstawiającym świeże spojrzenie na brzmienie lat 80. w oczach przedstawiciela pokolenia Z, tworząc finalnie najlepszy projekt w jego karierze.

Dua Lipa czuła się upokorzona memem „go girl give us nothing”

Dua Lipa udzieliła w ostatnim czasie bardzo wielu wywiadów, w związku z premierą swojej nowej płyty Radical Optimism. W jednej z rozmów z redakcją The Guardian poruszyła temat swojego występu na gali nagród BRIT Awards w 2018 roku. Pomimo upływu czasu, emocje związane z tamtym wydarzeniem, są w artystce ciągle bardzo silne.

Piosenkarka zaprezentowała wtedy utwór New Rules, dzięki któremu jej kariera bardzo szybko się rozwinęła. Internauci nie byli jednak zachwyceni wtedy wschodzącą gwiazdą. Pod filmem z występu pojawił się komentarz, który od tamtej pory zdążył sie już zakorzenić w popkulturze – go girl give us nothing (jasne, dziewczyno, nic nam nie dawaj).

ludzie wzięli urywek mojego tańca i po prostu zamienili go w mema. a potem, kiedy wygrałam GRAMMY dla najlepszej nowej artystki, mówili: „Ona na to nie zasługuje, nie ma prezencji scenicznej, nie utrzyma się w branży”. Te słowa były bolesne. To było upokarzające… dowiedziałam się, kim jestem jako artystka, jako wykonawca, wg opinii publicznej. Wszystko to działo się, gdy miałam 22, 23 lata i wciąż dorastałam. Trzeba mieć twardą skórę, żeby wytrzymać. Trzeba być odpornym.

opowiada Dua Lipa.

Trzeba przyznać jednak, że artystka zrobiła ogromny postęp w minionych latach, i jej występ na tegorocznej gali rozdania Grammy wyglądał już znacząco inaczej.

Karin Ann prezentuje debiutancki album through the telescope

Mająca zaledwie 21 lat słowacka piosenkarka Karin Ann prezentuje debiutancki album through the telescope. Wschodząca artystka w swoich tekstach odważnie eksploruje tematy miłości, tożsamości i zdrowia psychicznego.

Karin Ann rozpoczęła swoją muzyczną podróż w wieku 14 lat. Noctis Mag opisał ją jako posiadającą wyjątkową umiejętność tworzenia „lirycznie kinowych wrażeń”. Uznana za „Odkrycie roku” w konkursie Czech Republic Music Awards, Karin Ann pojawiła się także na billboardzie na Times Square w ramach programu muzycznego EQUAL Spotify.

Krążek promowały m.in. single false gold oraz she. false gold to refleksja na temat związków pełnych żalu i niepokornego odkrywania siebie. Muzycznie zapowiada dźwiękowe poszukiwania Karin Ann i introspektywny liryzm.

Zawsze wierzyłam w moc muzyki, która łączy ludzi, więc choć we “through the telescope” zanurzam się w głębiny moich emocji i doświadczeń, nie lubię przesadnie analizować moich piosenek. Zamiast tego tworzę je z myślą, żeby każdy słuchacz mógł odnaleźć ich własne, niepowtarzalne znaczenie. Współpraca z Benjaminem i Willem nad tą płytą była dla mnie zmianą zasad gry – nasza energia po prostu zadziałała – i stworzyliśmy coś, z czego jestem naprawdę dumna

mówi Karin Ann

Albumu możecie posłuchać poniżej, dostępny jest również we wszystkich serwisach streamingowych.

W zeszłym miesiącu Karin Ann zadebiutowała podczas Tygodnia Mody w Nowym Jorku, gdzie wystąpiła u Césara Galindo i Fredericka Andersona. W listopadzie zagrała ekskluzywną prezentację albumu podczas School Night w Los Angeles. Wykorzystując tę dynamikę, zadebiutowała w marcu na festiwalu SXSW i rozpoczęła serię występów SoFar Sounds w wybranych miastach USA.

Kolejne dziesięć krajów awansowało do finału Eurowizji 2024!

Właśnie zakończył się drugi półfinał Eurowizji 2024. Znamy pełny skład finału.

W drugim półfinale udział wzięło 16 krajów, awansowało 10. Oto one:

  • ŁOTWA Dons „Hollow
  • AUSTRIA Kaleen „We Will Rave
  • HOLANDIA Joost Klein „Europapa
  • NORWEGIA Gåte „Ulveham
  • IZRAEL Eden Golan „Hurricane
  • GRECJA Marina Satti „Zari
  • ESTONIA 5miinust and Puuluup „(Nendest) narkootikumidest ei tea me (küll) midagi
  • SZWAJCARIA Nemo „The Code
  • GRUZJA Nutsa Buzaladze „Firefighter
  • ARMENIA Ladaniva „Jako

Po sobotnim finale w nocy poznamy dokładne, szczegółowe wyniki głosowania publiczności.

Luna komentuje Eurowizję: „Dałam z siebie tyle, ile mogłam”

Luna skomentowała swoją porażkę podczas pierwszego półfinału Eurowizji 2024.

Dwa dni temu odbył się pierwszy półfinał Eurowizji 2024. Niestety reprezentantce Polski, Lunie, nie udało się awansować. Dzisiaj po raz pierwszy zabrała głos:

Dałam z siebie tyle, ile mogłam, razem z całym moim teamem włożyliśmy w ten występ 200%, jesteśmy szczęśliwi z tego występu, pamiętajcie, że nie ma tutaj przegranych, wszyscy jesteśmy wygrani, dla mnie wygraną jest bycie tutaj.

Cała wypowiedź:

@lunamusic.fans

Luna na wam coś do powiedzenia!❤️💋

♬ dźwięk oryginalny – Luna Music Fans

Już dzisiaj drugi półfinał.

Fot. Sarah Jouise Bennett / EBU