20 lat Spotify, czyli muzyka rządzi – artyści, albumy i utwory

Dwadzieścia lat minęło, jak jeden dzień…

Serwis streamingowy Spotify świętuje w tym roku swoje dwudziestolecie. Z tej okazji, na Instagramie pochwalili się kilkoma rankingami. Chodzi, oczywiście, o najpopularniejszych artystów. Nie zabrakło również list z albumami i utworami.

Lista najpopularniejszych artystów prezentuje się następująco:

  1. Taylor Swift
  2. Bad Bunny
  3. Drake
  4. The Weeknd
  5. Ariana Grande
  6. Ed Sheeran
  7. Justin Bieber
  8. Billie Eilish
  9. Eminem
  10. Kanye West
  11. Travis Scott
  12. BTS
  13. Post Malone
  14. Bruno Mars
  15. J Balvin
  16. Rihanna
  17. Coldplay
  18. Kendrick Lamar
  19. Future
  20. Juice WRLD

Zaś z albumami sytuacje wygląda tak:

  1. Bad Bunny – Un verano sin ti
  2. The Weeknd – Starboy
  3. Ed Sheeran – Divide
  4. Olivia Rodrigo – Sour
  5. The Weeknd – After hours
  6. SZA – SOS
  7. Post Malone – Hollywood’s bleeding
  8. Taylor Swift – Lover
  9. Arctic Monkeys – AM
  10. Billie Eilish – When we all fall asleep, where do we go?
  11. Dua Lipa – Future nostalgia
  12. Post Malone – Beerbongs & bentleys
  13. XXXTENTACION – ?
  14. Karol G – Manana sera bonito
  15. Bad Bunny – Yhlqmdlg
  16. Bruno Mars – Doo-wops & hooligans
  17. Drake – Views
  18. Taylor Swift – Midnights
  19. Drake – Scorpion
  20. The Weeknd – Beauty behind the madness

A utwory…

  1. The Weeknd – Blinding lights
  2. Ed Sheeran – Shape of you
  3. The Neighbourhood – Sweater weather
  4. The Weeknd feat. Daft Punk – Starboy
  5. Harry Styles – As it was
  6. Lewis Capaldi – Someone you loved
  7. Post Malone feat. Swae Lee – Sunflower
  8. Drake feat. Wizkid & Kyla – One dance
  9. Ed Sheeran – Perfect
  10. The Kid LAROI feat. Justin Bieber – Stay
  11. Imagine Dragons – Believer
  12. Arctic Monkeys – I wanna be yours
  13. Glass Animals – Heat waves
  14. Billie Eilish feat. Khalid – Lovely
  15. Coldplay – Yellow
  16. Lord Huton – The night we met
  17. The Chainsmokers feat. Halsey – Closer
  18. Billie Eilish – Birds of a feather
  19. Vance Joy – Riptide
  20. Lady Gaga feat. Bruno Mars – Die with a smile

Garbage wystąpi w Polsce po 14 latach już pod koniec tego miesiąca

Amerykański zespół muzyczny Garbage powróci do Polski już pod koniec tego miesiąca!

17 grudzień 2025 roku – ta data na zapisze się w historii wszelakich kalendarzy wśród polskich fanów Garbage. Otóż, agencja koncertowa WiniaryBookings ogłosiła ich koncert, który odbędzie się już pod koniec tego miesiąca! Po czternastu latach od ich ostatniej wizyty w naszym kraju.

Garbage zagrają 30 maja w warszawskiej Progresji w ramach cyklu Letnia Scena Progresji, a bilety są cały czas dostępne.

Biorąc pod uwagę (przewrotny?) tytuł ich poprzedniej trasy koncertowej po Stanach Zjednoczonych, Kanadzie, Australii i Nowej Zelandii –Happy Endings – może to być już ostatnia okazja, aby ujrzeć oraz usłyszeć Garbage na żywo w Polsce.

… a może jednak nie ostatnia?

Tak czy owak. Wybierzecie się?

Natalie Imbruglia zapowiada nowy album

Natalie Imbruglia zapowiedziała swój nowy album Algorithm, który ukaże się 4 września 2026 roku. Razem z oficjalną zapowiedzią wystartowała przedsprzedaż kolejnego studyjnego projektu artystki.

Jak podkreśla Imbruglia, praca nad płytą była dla niej ważnym i osobistym doświadczeniem. Nad materiałem współpracowała z gronem producentów i songwriterów, którzy pomogli jej zrealizować spójną wizję albumu. Sama artystka określa Algorithm jako projekt bardzo osobisty, ale jednocześnie pełen lekkości i pozytywnej energii.

Tematycznie płyta ma koncentrować się na szukaniu światła i dystansu w trudniejszych momentach życia, łącząc refleksję z poczuciem humoru. Imbruglia przyznaje również, że proces tworzenia przypomniał jej, dlaczego w ogóle zaczęła zajmować się muzyką.

Zapowiedzią albumu jest singiel Upside Down, który już trafił do serwisów streamingowych. Utwór stanowi pierwszą odsłonę nowego materiału i wprowadza w klimat nadchodzącej płyty.

Wywiad z Lanberry, Kari Nicińską, Moo Latte oraz Patrykiem Glinką o konkursie Mentos Fresh Beats

Pomagać, to znaczy dzielić się. Nieważne, czy wiedzą, czy doświadczeniem, czy wrażliwością. Właśnie taka idea przyświecała spotkaniu przedstawicieli branży muzycznej, których na co dzień dzielą różne muzyczne ścieżki, ale łączy je wspólna pasja do muzyki i otwartość na młodych twórców.

Konkurs Mentos Fresh Beats stworzył tym samym przestrzeń do refleksji nad współczesną sceną muzyczną, autentycznością i możliwymi początkami artystycznych dróg.

Lanberry: Ja uwielbiam tego typu konkursy. Zasiadałam już w czerwonym fotelu [The Voice], ale mam też pewną historię z konkursem online, bo byłam również związana z TikTok Rising Star w 2021 i już wtedy jarałam się odkrywaniem nowych talentów. Jestem też nałogową użytkowniczką TikToka i non stop odkrywam nowych ludzi. Jest to niewyczerpana studnia utalentowanych ludzi i fajnie, że będziemy mogli trochę podpromować artystów w dobie różnych zjawisk na rynku. Jestem akurat dosyć cięta na osoby influencerskie, które nie potrafią śpiewać. Te, które potrafią –  bardzo doceniam. 

Kari Nicińska: Ja też uważam, że takie konkursy są potrzebne i mam już kilka doświadczeń za sobą. Jestem bardzo blisko tego świata jako dziennikarka muzyczna, przez moje ręce przechodzi pierwszy przesiew artystów, którzy być może później wylądują na antenie. Widzę, że tego jest naprawdę dużo – znakomitych, nieodkrytych twórców.  Czasami nawet do mnie to nie dociera. Takie konkursy dają możliwość spojrzenia szerzej na to, co dostaję na co dzień w pracy. To  moment, w którym mogę wyłapać perełki i, kto wie, może kiedyś spotkać się z nimi na radiowej antenie. 

L: Fajna jest też ta różnorodność. W tym konkursie nie ma ograniczeń gatunkowych. Ludzie mogą się tutaj wykazać. Mam nadzieję, że ich poniesie. 

Moo Latte: Konkursy to jest pewien etap na drodze artystycznej. To nie jest tak, że jest tylko jeden konkurs – jest ich kilka. Ten pierwszy bywa najtrudniejszy, bo trzeba się  przełamać i zazwyczaj nic z tego nie wychodzi. Jest wtedy takie zderzenie z myślą „jestem najlepszy, na pewno wygram”. Później pojawia się „a może spróbuję” i potem są kolejne i kolejne. Ja  brałem udział w konkursach jako producent, na przykład remixowych. Pamiętam, że  wygrałem jeden, w którym zdecydowałem, że zrobię coś, czego nikt prawdopodobnie wcześniej nie zrobił, i zrobiłem remix, w którym w ogóle nie było perkusji. Udało się, bo nikt na to nie wpadł. Wtedy też powiedziałem sobie, że już nie będę brał udziału w innych konkursach, bo czas zrobić miejsce dla innych. Uważam, że to jest przede wszystkim droga, więc jeżeli to jest pierwszy konkurs, to warto spróbować. 

Patryk Glinka: Wydaje się, że konkursy nie są dziś potrzebne, bo mamy szeroki dostęp do odbiorców przez social media i algorytmy robią swoje. Z drugiej strony, taki konkurs jak ten daje szansę twórcom na spotkanie ludzi, którzy mają już doświadczenie w pracy w branży. Myślę, że tym, co wyróżnia ten konkurs, jest jury – każdy z nas reprezentuje inną część rynku muzycznego i daje osobie, która wygra, inną wiedzę. Jest możliwość nagrania z Brianem, pracy z Kari przy wywiadach, rozmów o muzyce z Lanberry, czy o strategii, promocji i kolejnych krokach kariery ze mną. To idealne  połączenie, które może pomóc iść dalej mądrzej, uniknąć błędów i zdobyć wskazówki. W tym konkursie dajemy taką możliwość. 

  • Julia Staromłyńska: Skoro mówimy o różnorodnej wiedzy, to wiadomo, że kariera artysty składa się z wielu aspektów. Który z elementów bycia w branży muzycznej uważacie za najtrudniejszy?

L: Wydaje mi się, że aspekt psychologiczny, o którym mało się mówi. Trzeba być odpornym na wszystkie bodźce, które nas codziennie atakują, i jednocześnie pozostać sobą oraz konsekwentnie dążyć do swoich celów. Skupienie na drodze i akceptacja doświadczeń są kluczowe. Jeżeli na starcie bierzemy na siebie ciężar oczekiwań,  może nas to przytłoczyć. Terapeuta na podkładzie czasem naprawdę się przydaje.

K: Ważne, żeby nie stracić w sobie takiej pierwotnej chęci tworzenia. Trzeba się tym bawić i nie skupiać się wyłącznie na celu. Zbyt duże oczekiwania mogą sprawić, że się pogubimy nie tylko w koncepcji, ale i w naszym podejściu do tego, co chcemy tworzyć. Warto się zastanowić nad tym, co można zrobić, aby uchronić tę swoją pierwotną chęć robienia fajnych rzeczy. 

L: Jak wiadomo, artyści są istotami bardzo wrażliwymi, czasami nawet nadwrażliwymi, więc o psychikę trzeba zadbać na każdym etapie. 

  • J: Rozwijając wątek tworzenia fajnych rzeczy, to co was bardziej ujmuje czy zaciekawia: to, czy coś zostało dobrze nagrane, czy pasja i emocje, jakie wypływają z nagranego kawałka? Jesteście w stanie przymrużyć oko na pewne niedoskonałości w produkcji? 

K: Co tydzień mam taki dylemat. Zdarza się, że ktoś wymyśli piękną melodię, jest to świetnie zaśpiewane, jest nie głupi tekst, co jest dla mnie ważne, ale niestety słychać, że ta produkcja jest zrobiona pod kocem albo pod kołdrą w domu. Czasami w audycji o 23:00 mogę sobie pozwolić, żeby coś takiego wypuścić, ale często jednak po prostu piszę, „słuchaj jest tu niesamowity potencjał, spróbuj odezwać się do tej lub do tej osoby, poszukajcie czegoś wspólnie i wróćcie, bo szkoda by to się zmarnowało”. Z drugiej strony bywają nagrania przekombinowane w produkcji, jest za dużo efektów, zupełnie niepotrzebnych, które potrafią zabić “core” tego czym powinien być utwór muzyczny. Jest też kwestia mojej osobistej wrażliwości, bo na koniec dnia też jestem osobą i zawsze to będzie trochę bardziej subiektywny niż obiektywny odsłuch. Oczywiście są też standardy radiowe, których nie da się przeskoczyć, chociażby nie wiadomo, jak bardzo by nam zależało. Brian na przykład pracuje na “surówkach” i potrafi to zrobić w taki sposób, że umie zachować tę duszę, która była w oryginalnym nagraniu. To jest talent.

ML: Niedoskonałości mogą być atutem – szczególnie w estetyce lo-fi. Ważne, żeby było to akceptowalne i autentyczne. Czasem te niedoskonałości są właśnie tym, co wyróżnia dany utwór.  

PG: Często ta „dusza” jest w pierwszym take-u. Problem w tym, że nie każdy producent potrafi ją później dobrze obudować.  

K: Nie każdy artysta też chce ją zachować. Niektórzy ciągle poprawiają. 

L: Znam wielu takich artystów, którzy ciągle tylko odkładają projekty. To jest pułapka. Ja kocham pierwsze take-i. Jak tak czuję, to tak robię. Lecimy! Kolejne. 

  • J: Poruszacie bardzo ciekawe wątki, które na pewno będą przydatne dla przyszłych artystów. Bardzo też miło słyszeć, Kari, że odzywasz się do ludzi, w których widzisz potencjał. 

K: Staram się pomagać, jak mogę. Nie wszystkim też odpiszę. Z doświadczenia w tej branży trzeba wiedzieć, że brak odpowiedzi też jest jakąś odpowiedzią. 

PG: Nie da się odpisać na każdy mail. Czasami te zgłoszenia są też po prostu złe. Jest mail na sześć stron, ale docelowo przecież chodzi o muzykę i wystarczą trzy zdania. 

K: Ja zawsze zaczynam od muzyki, a dopiero potem wgryzam się w historię.

PG: Ten konkurs jest tak skonstruowany, że wrzucasz nagranie na TikToka i tyle. Każdy z nas ma na tyle duże doświadczenie, że w tych 15 sekundach usłyszy, czy jest w tym coś ciekawego, by ten potencjał dalej odkrywać. 

  • J: Nigdy też nie wiadomo, co może kogoś zaciekawić. Wszystko może wydarzyć się nagle. Macie jakieś historie o niespodziewanych wydarzeniach, które wszystko zmieniły?

L: Miałam całą masę spotkań, które wszystko zmieniły, chociażby moja znajomość z Tribbsem (czyli Mikołajem Trybulcem). Był basistą w moim pierwszym zespole. Po premierze mojego pierwszego singla Podpalimy świat, napisał do mnie, że to fajna produkcja, a ja zaprosiłam go do zespołu. 

PG: Odkryłaś Tribbsa!

L: Potem Tribbs się sam odkrył jako producent i znowu złapaliśmy kontakt. Pisaliśmy piosenki dla siebie i dla innych. W końcu przyszedł moment, kiedy wspólnie napisaliśmy Dzięki, że jesteś, i to był ogromny przełom zarówno w naszej relacji, jak i dla mnie osobiście. Był to kamień milowy. Kocham nieoczywiste spotkania w tej branży. Skoro jestem bardziej komercyjna, to dlaczego nie mogę współpracować z kimś ze sceny alternatywnej? Nie chcę, żeby ktoś mnie w tym ograniczał. Pop jest tak szerokim gatunkiem, że możemy sobie wkładać w niego, co tylko chcemy. Mam nadzieję, że pop stanie się po prostu synonimem czegoś dobrego. 

K: Ja mam dużo takich historii nieoczekiwanych zwrotów akcji. Dziś chyba nie ma osoby, która nie zna Livki. Miałam przyjemność zaprezentować ją po raz pierwszy w swojej audycji, i to ze mną zostało. Podobnie było z Wiktorem Waligórą, z Piotrem Odoszewskim czy Kajetanem Wolasem. Pamiętam, jak wypuścił EP-kę Sad – razem z Gazetą Wyborczą wybieraliśmy ją do plebiscytu Sanki. To pokazuje, że obserwujemy młodych na scenie i im kibicujemy. Podobnie było z Zalią. Pamiętam, jak 3-4 lata temu dostałam jej pierwsze nagranie zrobione z Leonem Krześniakiem. Patrząc na to, gdzie dzisiaj jest Zalia, ale i Leon jako producent, mogę powiedzieć śmiało, że jestem dumna i patrzę na nich, kibicując im, dmuchając im w te żagle, jak tylko mogę. 

L: Livka, to jest świetny przykład. Pamiętam, jak ją odkryłam właśnie na TikToku, byłam absolutnie zauroczona. To był moment, kiedy ona sobie po prostu siedziała, coś mówiła, coś przygrywała, a ja już wtedy czułam, że to jest ten rodzaj wrażliwości, ta bezpośredniość. Czułam to. To jest jej znak rozpoznawczy. Jeżeli chodzi też o to jakiej osoby będziemy szukać to właśnie, kogoś kto łapie za gardło, jeżeli chodzi o emocje. Ona właśnie to zrobiła, odkąd usłyszałam ją po raz pierwszy. 

PG: Trzeba po prostu być sobą w 100%. To jest klucz. Nie trzeba szukać dalej, tylko czerpać z tego, co płynie z ciebie. Trzeba zrobić to tak, jak czujesz, a reszta się sama obroni. 

L: Scrollując, często trafiam na osoby, które mają silne głosy, ale usilnie próbują kopiować styl i maniery osób już istniejących na rynku, i to jest bardzo zła droga. Nie polecam. 

PG: Szukamy czegoś oryginalnego, czegoś innego. Ja szukam czegoś, co się wyróżnia. Nie musi to być najczystsze czy najpiękniejsze wykonanie, ale musi mieć emocje plus to, coś swojego, coś unikalnego. To jest klucz do naszych serc.

ML: Szczególnie, że jest to TikTok, jest to atut, że nie “ja teraz wychodzę jako artysta”, tylko “ja sobie gram w moim pokoju i możecie tu sobie zajrzeć”. “Ja to robię dla siebie” i właśnie to jest ta szczerość, której ja szukam. Najpierw ktoś musi chcieć robić coś dla samego siebie, a potem inni zaczną do tego lgnąć. 

PG: Nie robię tego dla konkursu, tylko robię to dla siebie. Konkurs ma być tylko platformą, która poniesie te emocje gdzieś dalej. 

  • J: Rzeczywiście widać zmiany na polskiej scenie i pojawiają się coraz to nowi artyści. Co myślicie o nowych artystach, którym udaje się przebić?  

PG: Osoby, które wymieniła Kari, to młoda gwardia. Przez lata dominują te same nazwiska, ale potem przychodzi moment na nowych. I to nie jest jedna osoba – to fala. Idzie Odosz, idzie Kajetan, idzie Livka, Godson. Pojawia się cała grupa. Trzeba po prostu włożyć w to ciężką pracę, mieć pokorę i grać z zespołem na żywo, absolutnie nie z pendrive-ów. 

L: Z perspektywy artystki bardziej komercyjnej mam problem z niektórymi festiwalami, jak Open’er czy Orange – polscy artyści często są tam bardzo jednorodni. Ja zapraszam na swoje koncerty, mam fenomenalnych muzyków znalezionych w internecie. Na przykład moim bębniarzem jest Paweł Świderski, znaleziony na TikToku. Nie ograniczałabym się – nieoczywiste kolaboracje nieoczywistych gatunków mają dla mnie naprawdę sens, jeżeli obie strony to czują i widzą przestrzeń. To jest super. 

K: Z kolei ja uważam, że żyjemy w świetnych czasach – na polskiej scenie jest miejsce dla każdego, bez względu na gatunek muzyczny, jaki się wykonuje. Dziś każdy może zagrać i znaleźć swoją publikę. 

PG: Polski rynek jest szeroki, a streaming bardzo pomaga. Nie jest tak, jak w latach 70-tych, 80-tych, że słuchasz albo Republiki albo Lady Pank, tylko dziś możesz słuchać wszystkiego. Koncertów jest coraz więcej i o uwagę bywa ciężko, ale też odbiorców jest coraz więcej. 

  • J: Jakie wydarzenia muzyczne/festiwale zatem polecacie? 

PG: Polecałabym trasę Vito Bambino, ale właśnie się skończyła. Zwłaszcza koncert z Brianem był świetny.

ML: Ja polecam showcase-owe festiwale. Tam jest ta energia odkrywania. Sety są na tyle krótkie, że nie ma FOMO i nie ma czegoś takiego, że kolejny set jest kilometry dalej, tylko jest bardziej kameralnie. 

PG: Next Fest i Great September to są świetne festiwale dla fanów muzyki, którzy chcą odkrywać i poznawać. Sea You też jest super, choć bardziej lokalny. Są tam też wartościowe panele z ludźmi z branży — to dobre miejsce na start. Ten konkurs działa trochę jak taki mini showcase — daje dostęp do tego, co dzieje się na rynku. 

To opinie i porady od jury konkursu Mentos Fresh Beats. Zachęcamy do udziału. Wszystkie informacje znajdziecie na stronie Mentos Fresh Beats. 

Little Big ruszają w trasę koncertową. W planach aż pięć przystanków w Polsce

Rosyjska formacja wraca do Polski z kolejną dawką szalonej energii i punkowej rozróby.

Little Big ogłosili jesienną trasę koncertową po Europie. Oczywiście, w repertuarze nie mogło zabraknąć Polski. Zespół zagra w Polsce aż pięć koncertów! Ekstrawaganckie show w wykonaniu Little Big zawita kolejno do Warszawy (20 października), Gdańska (21 października), Krakowa (22 października), Poznania (24 października) i Wrocławia (25 października).

Trasa wstępnie zakończy się 27 listopada w Monachium, choć wkrótce ma zostać ogłoszone więcej przystanków.

Little Big określają siebie jako rave-popowy kolektyw, który czerpie ze stylistyki punk. W 2024 ukazał się ich ostatni album Lobster Popstar, a od tego czasu wydali liczne single. Zespół przeniósł się do Los Angeles po wyrażeniu publicznego sprzeciwu wobec inwazji Rosji na Ukrainę.