Nadchodzące koncerty: Aminé, grandson, J.I.D, Leon Thomas i Peter McPoland w Warszawie!

0

Jesień i początek 2026 roku zapowiadają się wyjątkowo intensywnie dla fanów muzyki w Warszawie. Na scenach klubów Progresja, Stodoła i NIEBO wystąpią artyści, którzy redefiniują współczesne brzmienia hip-hopu. Sprawdź, kto już wkrótce zagra na żywo!

Aminé — 7 grudnia 2025, Klub Progresja, Warszawa

Na albumie 13 Months of Sunshine Aminé na nowo przemyślał, co chce przekazać w swoich utworach. Świętuje sukcesy, ale też wspomina bliskich, którzy odeszli. Płyta, wyprodukowana przez Dahiego, to najbardziej precyzyjna i dojrzała wizja artysty do tej pory. Od indiepopowego piękna „History” z Waxahatchee po psychodeliczny finał „Images” z Toro y Moi — każdy wers przeszedł jego osobisty „test małej sali”. Aminé udowadnia, że czasem to burzowe dni przynoszą największy wzrost.

grandson — 11 lutego 2026, Klub Stodoła, Warszawa

Nowy album INERTIA i zupełnie nowa energia. grandson (Jordan Benjamin) łączy rap z mocnym rockowym brzmieniem, by mówić o tym, co naprawdę ważne — walce z mizoginią, faszyzmem i społeczną apatią. Jego występy są pełne emocji i wspólnotowej siły, a koncert w Stodole zapowiada się jak muzyczne katharsis. Jak sam mówi: „To koncert, na którym możesz być sobą i zatracić się — w muzyce i w duchu tysięcy innych dusz”.

J.I.D — 11 marca 2026, Klub Progresja, Warszawa

Nominowany do Grammy raper z Atlanty to jeden z najciekawszych głosów współczesnego hip-hopu. Od debiutu w Dreamville J. Cole’a, przez wiralowy hit „Enemy” z Imagine Dragons, po tegoroczny album God Does Like Ugly — J.I.D konsekwentnie pokazuje swoją wszechstronność i techniczną perfekcję. Na żywo to prawdziwy wulkan energii, który potrafi rozbujać zarówno mały klub, jak i największe festiwalowe sceny.

Leon Thomas — 12 marca 2026, Klub Stodoła, Warszawa

Zdobywca Grammy, wokalista, producent i aktor — Leon Thomas łączy psychodeliczne R&B, soul i rock, tworząc własny, rozpoznawalny styl. Po sukcesie albumu MUTT powrócił z jego odważną kontynuacją MUTT Deluxe: HEEL, która skupia się na autentyczności i emocjach. Na wielu utworach Leon Thomas współpracuje z artystami ze świata hip-hopu, takimi jak Ty Dolla $ign czy Big Sean. Jego koncerty to pokaz artystycznej dojrzałości, pasji i wyjątkowego głosu, który z równą łatwością porusza, co zachwyca.

Bilety na wszystkie koncerty dostępne są już w sprzedaży na LiveNation.pl!
Nie przegap okazji, by zobaczyć na żywo artystów, którzy wyznaczają nowe kierunki współczesnej muzyki.

Źródło: Informacja prasowa Organizatora (Live Nation)

Gorillaz pierwszym headlinerem BitterSweet Festival 2025

Sezon gorących festiwalowych ogłoszeń nie zwalnia tempa, mimo coraz chłodniejszej jesieni. Poznaliśmy pierwszego headlinera, który wystąpi podczas przyszłorocznej edycji powracającego BitterSweet Festival.

Good Taste Production odkrywają pierwsze karty – a scenie w Poznaniu zagra legendarna grupa Gorillaz! To mocne otwarcie tegorocznej listy artystów, a zarazem spodziewany wybór, biorąc pod uwagę festiwalową mapę Europy. Jedno jest pewne – to ogłoszenie z najwyższej półki!

Fot. BitterSweet Festival

Gorillaz wystąpią pierwszego dnia festiwalu, 13 sierpnia 2026 roku, świętując jednocześnie 25-lecie swojego debiutanckiego albumu. Bilety na wydarzenie w puli early bird są dostępne na stronie organizatora.

Wirtualna formacja powstała jeszcze w 1998 roku z inicjatywy Damona Albarna i Jamiego Hewletta. Grupa od lat łączy alternatywne brzmienia elektronikę, hip-hop i rock, przesuwając granice muzycznych doświadczeń. W marcu 2026 roku ukaże się również ich dziewiąty krążek, The Mountain, którego premiera zaplanowana jest na 20 marca 2026. Album zawiera piętnaście utworów i imponującą listę gości. Promują go single The Happy Dictator oraz The Manifesto.

BitterSweet Festival to jedno z najświeższych wydarzeń na festiwalowej mapie Polski. Pierwsza edycja, która odbyła się tego lata na poznańskiej Cytadeli, zgromadziła prawie 70 tysięcy uczestników. Na scenie pojawili się m.in. Nelly Furtado, Post Malone, Taco Hemingway oraz Empire of the Sun.

Relacja z koncertu Beach Weather w Warszawie

Warszawa długo na nich czekała i zdecydowanie było warto. Beach Weather po raz pierwszy wystąpili w Polsce i już od pierwszych dźwięków było jasne, że to spotkanie nie będzie jednorazowe.

Energia między zespołem a publicznością iskrzyła od początku do końca, a atmosfera pod sceną była wręcz magiczna. Jak sami muzycy przyznali, doskonale widzieli, jak świetnie bawiła się polska publika, a do tego, żartobliwie dodali, „przyszli tu sami piękni ludzie”.

Pierwotnie koncert miał się odbyć 19 listopada 2024 w Klubie Hybrydy, ale został przeniesiony na 11 października 2025, do Klubu Proxima. Organizatorem wydarzenia było Live Nation. Na szczęście mimo zmian daty i miejsca, zespołowi udało się dotrzeć do Polski i spełnić obietnicę daną fanom.

Koncert rozpoczął się od dobrze znanego Chit Chat, który od razu wprawił wszystkich w euforyczny nastrój. To był idealny start: szybki utwór, pełen dobrej energii. W setliście znalazło się sporo świeżego materiału z najnowszego albumu Melt, w którym zespół z odwagą rozwija charakterystyczne brzmienie. Najnowszy album jest wciąż lekko nostalgiczny, wciąż indie-popowy, ale pełniejszy, bardziej emocjonalny i momentami nawet zaskakująco introspekcyjny. Nowe utwory spotkały się z entuzjastycznym przyjęciem, co tylko potwierdziło, że fanów w Polsce nie brakuje.

Podczas grania nowego materiału z Melt zdecydowanie wyróżniło się kilka momentów, w których publiczność tryskała wyjątkowym entuzjazmem: High in Low Places, Hardcore Romance oraz Seth Cohen. Słuchacze nie tylko tańczyli, ale i głośno śpiewali, co pokazuje, że nowe piosenki już zdążyły znaleźć swoje miejsce w sercach fanów.

W nowych utworach coraz wyraźniej przebija rockowy charakter, a zespół z każdym numerem pokazuje, jak pewnie czuje się na scenie.

Mimo wszystko najbardziej wyczekiwanym momentem wieczoru było usłyszenie Sex, Drugs, Etc. Ten utwór dla wielu był bramą do muzycznego świata Beach Weather. Gdy tylko wybrzmiały pierwsze dźwięki, klub eksplodował.

Warto też wspomnieć o supporcie. Krzyk Mody rozgrzał publiczność pełnym charakteru setem, świetnie budując nastrój przed wejściem gwiazdy wieczoru.

To był koncert pełen emocji, dźwięków i wspólnego przeżywania muzyki. Beach Weather pokazali, że potrafią porwać tłum nie tylko hitami, ale i świeżymi kompozycjami, które dopiero zaczynają swoją sceniczną historię. Jeżeli to była ich pierwsza wizyta w Polsce, to już teraz czuć, że nie ostatnia. Taka energia, taka publiczność i taka chemia po prostu muszą się powtórzyć.

Niech Beach Weather wracają szybko. Polska już tęskni.

Disco polo, hard techno i podwójne espresso macchiato. Relacja z koncertu Tommy’ego Casha w Poznaniu

To nie był zwykły koncert – to była pierwszoligowa impreza. Krytycy mogliby powiedzieć, że śpiewać trzeba umieć, ale tak samo trzeba umieć robić show. Tommy Cash doskonale zdaje sobie z tego sprawę i z pełną premedytacją zrzucił na fanów sporą bombę. Dla tych, którzy widzieli go już wcześniej, nie powinno to być zaskoczeniem… ale czy na pewno?

Fot. materiały promocyjne Live Nation

Poznański klub B17 widział już wiele – od lokalnych gwiazd po eurowizyjne klimaty, ale to, co zaserwował Tommy Cash, nie mieści się w żadnych dotychczasowych ramach. 22 października stał się ostatnim przystankiem Polsce, będącym częścią europejskiej trasy. W minionych tygodniach Estończyk odwiedził takie miasta jak Londyn, czy Amsterdam – a czekają go Berlin, Madryt, Paryż czy Stambuł.

Mylnym byłoby jednak założenie, że polski finał będzie choć odrobinę odstawał od pozostałych koncertów. Tommy zadbał, żeby każdy – od najmłodszych (a było ich zaskakująco wielu) po najstarszych – wyszedł z klubu spocony, z szerokim uśmiechem na twarzy i chociaż delikatnym ubytkiem słuchu.

Na dzień dobry rozbrzmiał największy hit. Cały klub jednogłośnie odśpiewał Espresso Macchiato, podczas gdy Cash tryumfalnie dyrygował tłumem – samemu nieszczególnie wysilając się wokalnie. W eurowizyjnym duchu zabrzmiały też United By Music (niestety bez Joosta) oraz It’s Crazy It’s Party (również bez Käärijy). Już wtedy stało się jasne, że to nie będzie zwykły koncert, tylko kontrolowany chaos, któremu trudno się oprzeć.

Magia występu Tommy’ego polegała na jego prostocie. Na scenie nie było żadnych fajerwerków, żadnej orkiestry. Tylko on, DJ i Kajtek Januszkiewicz – viralowy tancerz, który dbał o to, by widownia pozostawała mokra. I nie, nie jest to przenośnia. Polak dosłownie polewał tłum butelkami wody.

Kajtek nie był jedynym polskim akcentem wieczoru. Głośno wybrzmiało Benz-Dealer, nagrane z Quebonafide. A to wcale nie koniec niespodzianek – Cash tradycyjnie w każdym kraju wykonuje utwór nawiązujący do lokalnej sceny. Poprzednie polskie miasta dostały Poland Lil Yachty’ego oraz Gdzie Jest Biały Węgorz (Zejście) Cypisa. Poznań usłyszał natomiast… Przez Twe Oczy Zielone. Widok Tommy’ego Casha, który z szerokim uśmiechem kiwa się w rytm disco polo Zenka Martyniuka z całym klubem, był absolutnie bezcenny.

Z każdą minutą półtoragodzinnego show brzmienia stawały się coraz cięższe. Techno wersje Winaloto, Little Molly czy UNTZ UNTZ (niestety, bez kultowego teledysku) rozgrzewały klub. Wszystko to spinały psychodeliczne wizualizacje – mieszanka demotywatorów rodem z początków platformy i eksperymentów ze sztuczną inteligencją.

Koncert zamknęła klamra kompozycyjna. Publiczność ponownie odśpiewała Espresso Macchiato, tym razem bez udziału reżysera całego zamieszania. Na scenie pojawiło się czterech polskich „Tommych Cashów” w granatowych marynarkach i zbyt długich krawatach, w tym jeden, który mógł mieć może dziewięć lat. I to właśnie kilkuletni, rozśpiewany fan skradł serce estońskiego artysty, śpiewając autorską wersję piosenki.

Tommy Cash w Polsce zrobił swoje, i to trzykrotnie. Był to niewątpliwie popis umiejętności scenicznych, które należy docenić. Czy wokalnie i artystycznie był to koncert z najwyższej półki – takiej oceny każdy może dokonać sam. Ale warto pamiętać, że dobra zabawa ma wiele imion – a jednym z nich na pewno jest Tommy Cash.

Kasia Lins zapowiada premierę albumu Obywatelka K.L.

Artystka ujawniła w mediach społecznościowych szczegóły swojego nowego projektu pod nazwą Obywatelka K.L., który ma być hołdem dla twórczości Grzegorza Ciechowskiego oraz zespołu Republika.

Album ukaże się 14 listopada 2025 roku. Do tej pory poznaliśmy już trzy single wraz z towarzyszącymi im wideoklipami. Projekt nie ma być jednak zwykłym zbiorem coverów, Kasia Lins podkreśla, że chce tchnąć w znane kompozycje nowe życie, zachowując ich oryginalnego ducha, ale też opowiedzieć je na nowo, z własnej perspektywy i w charakterystycznym dla siebie stylu.

Artystka zamierza skupić się przede wszystkim na mniej znanych utworach Grzegorza Ciechowskiego, podkreślając, że mimo mniejszej rozpoznawalności wcale nie ustępują one największym przebojom.

Większość piosenek, które znajdą się na płycie, to będą te, które były przyćmione przez wielkie przeboje Republiki i Grzegorza Ciechowskiego. Wszystkie wcielenia Grzegorza Ciechowskiego to jest pomysł na ten album. Z każdej tej postaci, pod którą się ukrywał, coś zaczerpnęłam

Kasia Lins w wywiadzie dla Polskie Radio RDC

Album Obywatelka K.L. budzi spore zainteresowanie zarówno wśród fanów Kasi Lins, jak i miłośników twórczości Grzegorza Ciechowskiego.