Strona główna Blog Strona 1045

„NAKU·WIAM ZEN” (2022) – Maria Peszek, Jan Peszek. Recenzja Karoliny Karkowskiej


„Przychodzę do ciebie, bo wydajesz się szczęśliwy. Chciałabym dowiedzieć się, jak to robisz”.

Szczęście. Wszyscy do niego dążymy — młodzi, starsi, bogaci, biedni. Maria Peszek tymi słowami rozpoczyna rozmowę ze swoim tatą — Janem Peszkiem. Ona — wielka artystka, krzycząca głośno o swoich przekonaniach, szuka recepty na szczęście u swojego ojca, także wielkiego artysty. Czy istnieje jedna droga do szczęścia?

Bliska jest mi twórczość Peszków, więc z niecierpliwością oczekiwałam na publikację, zwłaszcza że sama Maria wypowiadała się o niej w ten sposób: 

„Tym razem nie używam zapałek. Nie wzniecam rewolucji. Nie krzyczę: „Róbmy dym”. Zeszłam z barykad. Chcę się podzielić opowieścią o niełatwej, ale wspaniałej relacji z ojcem, i ogrzać nią serca. Chcę zabrać was w podróż do źródła mojej siły, a przy okazji sama zrozumieć, skąd się wzięłam, taka, a nie inna. To opowieść o sensie rozmowy i szansie na szczęście w każdych okolicznościach. O afirmacji życia. Jest trochę jak kompas, dzięki któremu łatwiej nawigować przez niespokojny czas.” 

Książka ma wiele płaszczyzn. To zarówno rozmowa córki i ojca, jak i wybitnych artystów, a także przyjaciół. Wszystkie te grupy wzajemnie mieszają się, ale nie powodują dyskomfortu u czytelnika. W moim odczuciu nie jest to wywiad rzeka, a rozmowy późnowieczorne: o poważnych sprawach, jak i tych błahych. Nie ma w niej udawania, koloryzowania. Śmiech łączy się z brutalnością. 

Czytając, należy mieć otwarty umysł, nie każdemu ta pozycja przypadnie do gustu. Poruszane są tematy o życiu, sztuce, Bogu, Polakach i polityce. Osobom z dużym pokładem tolerancji z pewnością przypadnie to do gustu. W rozmowie nikt nikogo nie udaje, Jan Peszek nie ukrywa swojego prawdziwego „ja”, nie udaje. Mówi o upadkach, Maria także odkrywa swoje demony przeszłości.

Narracja nie jest poprowadzona chronologicznie i nie ma wyraźnej struktury, co w moim odczuciu nie jest wadą. Czytając o dzieciństwie Jana Peszka i jego czułych opisach momentami można przenieść się do tego świata i współodczuwać. Dzieciństwo przeplata się z problemami alkoholowymi, małżeństwem, a przepisem na idealnie ugotowane jajko. I wszystko to ma swój sens, swój cel. Bo historia opisana jest przez kolorowe, kontrowersyjne osoby. 

Samej Marii jest niewiele. Pełni tam rolę nieustępliwej dziennikarki, która musi poznać odpowiedzi na nurtujące ją pytania. Zazwyczaj jednak ich wprost nie dostaje. Mimo wszystko rozmowa jest niesamowicie czuła, wiele razy artystka pyta o stan zdrowia ojca. Mam poczucie, że książka nie jest wyreżyserowana, a otulona prawdziwymi emocjami. Czuć troskę Marii oraz miłość, czy dumę ojca. Jest między nimi wyjątkowa więź, pomimo różnych perypetii życiowych.

Nie jest to klasyczna biografia ani wywiad rzeka. Spodziewałam się czegoś innego, ale pozytywnie się zaskoczyłam i przesuwałam kartkę za kartką. Przez książkę przemawia naturalność. Zabrakło mi odpowiedzi na współczesne pytania, w większości były to rozmowy o przeszłości, a teraźniejszość została pominięta. Nie uważam jednak, że zmarnowałam czas, czytając ją. Nie jest kontrowersyjna, ale jak wyżej zostały zacytowane słowa artystki — nie taki był jej cel.

Taylor Swift z występem-niespodzianką na koncercie Bon Iver

Niezapowiedziane występy w trakcie koncertów zawsze radują publikę. Szczególnie, kiedy dotyczy to gwiazdy pokroju Taylor Swift.

W środę 26 października Wembley Arena rozbrzmiała twórczością zespołu Bon Iver. Okazało się to idealną okazją na niespodziankowe cameo w postaci nikogo innego, jak Taylor Swift! Gwiazda pojawiła się na scenie w trakcie show, by wykonać utwór exile. Pozycja pochodzi z albumu folklore i powstała we współpracy z grupą oraz Aaronem Dessnerem, który jako pierwszy pojawił się przy wykonie. Dopiero w połowie występu fanów zaskoczyła również Taylor. Obejrzyjcie nagranie publiczności!

Po sukcesie folklore Bon Iver podjęli się również współpracy z Taylor nad tytułową ścieżką z kolejnego albumu, evermore. Justin Vernon, frontman zespołu zdradził również, że piosenkarka pojawi się na jeszcze jednym utworze ich autorstwa.

Never Ending Sorry, czyli nowa płyta Agnieszki Chylińskiej jest już dostępna

Właśnie ukazał się najnowszy album Agnieszki Chylińskiej. Wydawnictwo artystki nosi tytuł Never Ending Sorry i ukazało się po czterech latach przerwy.

Rihanna wydała teledysk do Lift Me Up

Piosenkarka nie robiła już dawno żadnych muzycznych ruchów. Ostatni singiel wydała dwa lata temu, od albumu natomiast mija, aż 6 lat. Parę miesięcy temu znikła nawet z Instagrama.

Wróciła jednak we wrześniu i to z wielkim ogłoszeniem, o którym możecie przeczytać tutaj. Teraz przez wokalistką stają jeszcze inne muzyczne wyzwania.

W ostatnich dniach na koncie blackpanter pojawił się krótki filmik z tajemniczą literką R i datą 28 października. Większość spekulowała, że to właśnie Rihanna będzie twórczynią piosenki do filmu.

Po kilku dniach oczekiwania wszystko stało się jasne. Piosenkarka wydała singiel promujący film. Lift Me Up ukazał się w piątek. Po kilku godzinach udostępniony został też oficjalny teledysk.