Gwiazdor filmu Piękna i Bestia opublikował w sieci swój drugi album studyjny. Posłuchajcie, co przygotował Luke Evans!
Nie da się ukryć, że Luke Evans znany jest przede wszystkim z bycia aktorem. Na wielkim ekranie mogliście go zobaczyć w takiej produkcji jak “Piękna i Bestia”, gdzie wcielił się w złoczyńcę, Gastona LeGume, lub w serii “Szybcy i wściekli”, gdzie jako Owen Shaw zagrał głównego antagonistę. Aktorstwo to jednak nie jedyna dziedzina, którą Evans się zajmuje, ponieważ dużą rolę w jego życiu gra także muzyka. W 2019 zadebiutował na scenie z albumem At Last, a teraz powraca na jej deski z najnowszym krążkiem, A Song For You.
Każdy utwór na tym albumie jest dla mnie niesamowicie wyjątkowy z indywidualnych powodów i mam nadzieję, że słuchając ich poczujecie tę samą magię, którą ja czułem, kiedy je nagrywałem. Jestem bardzo wdzięczny każdemu z Was, kto wspiera tę moją podróż…
Duńska ekipa Volbeat ogłasza europejską część trasy promującej wydany pod koniec ubiegłego roku album Servant of The Mind. Wśród przystanków trasy nie mogło zabraknąć polskiego akcentu. Jeszcze przed końcem roku Volbeat zawita do warszawskiej hali Expo XXI.
Grupa Volbeat powstała w 2001 roku w Kopenhadze i od początku kariery utożsamiana jest z muzyką z pogranicza hard rocka i heavy metalu. Na przestrzeni 21 lat działalności zespół wyprodukował osiem albumów studyjnych, wśród których znajdują się kultowe krążki jak debiutancki The Strength/The Sound/The Songs czy przebojowy Guitar Gangsters & Cadillac Blood.
Aktualnie zespół promuje ubiegłoroczną płytę Servant of the Mind. To właśnie materiał z tej płyty wybrzmi podczas grudniowego koncertu w Warszawie. Volbeat przyjedzie do hali Expo XXI 4 grudnia, czyli dzień po pierwszej rocznicy wydania ostatniego albumu. Podczas koncertu grupie będą towarzyszyć goście w postaci zespołów Skindread i Bad Wolves.
Bilety na to wydarzenie są dostępne na stronie livenation.pl.
Na przestrzeni tysięcy lat swojego istnienia, ludzkość doświadczała czasami prawdziwego przebłysku geniuszu. Na przykład wtedy, kiedy w latach 90. niejaka Björk Guðmundsdóttir była gwiazdą popu. Jak do tego doszło? Nie wiem! Wiem natomiast, że jako człowieczek urodzony w roku 1996 nie miałem realnej możliwości doświadczyć tego szczególnego czasu. Jednak dzięki mocy internetu, mogę w roku 2022 dogłębnie zanurzyć się w twórczość tej ikonicznej artystki. Wyruszam zatem w podróż po trzydziestoletniej karierze pewnej Islandki, znanej światu po prostu jako Björk.
Zaczynamy od wydanego w roku 1993 albumu Debut, który jak wskazuje sam tytuł, był dla Björk realnym początkiem jej solowej kariery. Warto jednak wspomnieć, że Islandka zanim jeszcze nawet była członkinią zespołu TheSugarcubes, w wieku zaledwie 12 lat nagrała swój pierwszy krążek – Björk. Ten jednak głównie powstawał bez jej młodocianej ingerencji, opierając swoją tracklistę przede wszystkim na wykonywanych po islandzku coverach utworów Steviego Wondera czy The Beatles. Z tego też powodu nigdy nie liczyła go jako część swojej pełnoprawnej dyskografii. Wracając więc do Debut, co ma w sobie takiego szczególnego? Jest przede wszystkim bardzo intensywny i nowoczesny, jeśli chodzi dźwięk. Z drugiej strony jest też zabawny, romantyczny, mistyczny i sensualny – po prostu młodzieńczy, co widać w produkcji oraz samej jego treści. W tym wieku wszystko uchodzi na sucho, więc i w twórczości można pozwolić sobie na wiele. Nie zmienia to jednak faktu, że Debut jest niezwykle spójny w swojej różnorodności, a to się chwali.
Ulubione piosenki: Human Behavior, Venus As A Boy, There’s More To Life Then This, Like Someone In Love
Wydany dwa lata później Post jest do dziś najbardziej komercyjnym projektem Björk. Jednak nie jest to kawałek bezpłciowej twórczości dla mas, wręcz przeciwnie. Młodzieńczy szał przemienił się w dojrzałe szaleństwo, które jest pod pełną kontrolą artystki. Każdy utwór został podany z większą świadomością tego, co Islandka chce realnie powiedzieć. Melodia zaś służy temu, aby jej słowa były łatwe w przekazywaniu dalej. Björk nie musi nikomu imponować, bo teraz liczy się to, co sama Björk chce zrobić. A pomyśleć, że to dopiero początek…
Ulubione piosenki: Army Of Me, Isobel, Possibly Maybe, Headphones
Choć Homogenic to trzeci studyjny album Islandki, jestem już wstanie dostrzec jej artystyczny progres oraz swoistą prawidłowość. Björk staje się coraz bardziej pewna siebie, mogąc po prostu ponosić się emocjom, niżeli robić to ze wcześniejszego zamierzenia. Za sprawą tego krążka, zabiera nas do swojego zimowego pałacu, który nie jest tak chłodny, jak mógłby się wydać. W środku, czyli w jego treści, wokalistka wręcz płonie od swoich uczuć. Jej sensualność jest wszechobecna, która powoli przemienia się w seksualność. Homogenic jest niczym ścieżka dźwiękowa niesamowitego filmu i chce go oglądać bardzo często.
Ulubione piosenki: Hunter, Bachelorette, All Neon Like, All Is Full Of Love
Vespertine to niezaprzeczalnie najlepszy album w karierze Björk. Wraz ze swoim czwartym albumem, wyzbyła się swojego nieokiełznanego instynktu, na rzecz absolutnego spokoju i otulania się delikatnymi melodiami. To chyba pierwszy album Islandki, gdzie tak wprost pada słowo miłość. Zresztą jest to album dedykowany i inspirowany jej ówczesnym partnerem, czyli Matthew Barney’em. Nie mam wątpliwości, że za sprawą tego dzieła, powstało wiele ikonicznych albumów XXI wieku – niedościgniony ideał w kategorii awangardowego popu.
Wydaje mi się, że Medulla jest zbyt sterylnym albumem w kontekście artyzmu Björk. Nie mogę jednak nie docenić samej jego idei, gdzie niemalże każdy dźwięk powstał za sprawą ludzkiego aparatu mowy. Niestety, jest to jedyny element, który wyróżnia go na tle dotychczasowych dzieł Islandki. Jakoś nie czuję emocjonalnego związania z tymi piosenkami, które nawet w ramach tego jednego krążka nie są jakoś szczególnie ze sobą związane. Zdecydowanie czuję niedosyt, bo koncepcja jest wyśmienita, jednak to jak została wyegzekwowana, po prostu mnie nie satysfakcjonuje.
Ulubione piosenki: Pleasure Is All Mine, Where Is The Line, Submarine, Oceania
Volta opowiada całkiem nową historię, jeśli chodzi o dotychczasowe zainteresowania Björk. Jest to krążek o świecie natury, gdzie jego ludzka cząstka jest niemalże nędzna. Jednocześnie album ten opowiada o ludzkiej niewinności i prostych prawdach, o które trzeba nieustająco walczyć, tak samo, jak i o siebie samego. W porównaniu z Medullą, czuję zdecydowaną poprawę, jeśli chodzi o jego spójność melodyczną i treściową. Jednak to nadal zniżka twórczej formy Islandki, co niestety charakteryzuje ten okres w jej działalności.
Ulubione piosenki: Earth Intruders, Innocence, Declare Independence, My Juvenile
Biophilia to mój personalny faworyt. Jeśli poszukujecie albumu, który potrafi uczynić głuche elementy naszego świata dźwięcznymi, i w dodatku cudownie dźwięcznymi, to jest doświadczenie idealne dla Was. Björk postanowiła sprawdzić jak brzmią chociażby księżyc, piorun, kryształy, czy kosmos, tworząc mistyczny spektakl we współpracy z nowoczesną technologią. Osobiście jestem tym dziełem oczarowany i zaskoczony jego różnorodnością – niby delikatny, a jednak kryje w sobie ogromne pokłady energii, jak sama natura. Na pewno Biophilia stoi pomysłem, który dzięki nadal działającej aplikacji, choć dostępnej wyłącznie na produktach firmy Apple, tworzą coś doprawdy unikatowego.
Vulnicura jest smutek i gorycz w swej najczystszej postaci. Dusza Björk jest rozdarta i nie może odnaleźć się w tym, co spotkało ją w prawdziwym życiu. Ten album nie pozostawił mnie obojętnym, wspólnie czując to załamanie. To nie jest krążek wyłącznie do słuchania, to jest muzyka do przeżywania, która dzięki swojej świetnej produkcji i specyficznej mrocznej atmosferze, pozwala mi w pełni tego doświadczać. Zdecydowanie to najlepszy album od czasu Vespertine, bo Björk tym razem śpiewa o stracie swojej miłości, czegoś, co tak bardzo uskrzydlało ją te niemalże piętnaście lat temu.
Ulubione piosenki: Black Lake, Notget, Mouth Mantra, Quicksand
Paradoksalnie, Utopia niewiele ma w sobie z utopii. To jest dobry album, który tak jak Medulla, albo sprawia słuchaczowi przyjemność, albo nie. Odnoszę wrażenie, że jest krążek bardzo poważny, choć zdawało mi się, że miał oferować więcej radości, jak rozterek. Björk tym razem opowiada o doświadczeniach dojrzałej kobiety, która już inaczej patrzy na dobrze znane sobie sprawy, jak odwaga, seks, czy damsko-męskie relacje. Dlatego też odbieram ten album jako swoisty testament, gdzie może na początku mówi się jak było wspaniale, ale im dalej, tym więcej mrocznych sekretów jest do wyjawienia. Utopia nie istnieje, bo zawsze coś się spieprzyło, bądź dopiero spieprzy – album za ciekawy, jednak dość trudny w odbiorze.
Ulubione piosenki: The Gate, Utopia, Body Memory, Saint
Taka to oto twórczość Björk. Niemalże trzydzieści lat muzyki, która do dziś brzmi świetnie i inspiruje rzesze artystów do podążania nieudeptanymi ścieżkami. Jeśli tak jak ja nigdy nie poznaliście muzyki tej szczególnej artystki, zacznijcie od początku – w ten sposób dostrzeżecie jak Björk ewoluowała na przestrzeni tych trzech dekad. Co też istotne, myślę że wszystkie jej albumy stoją na wysokim poziomie – artystycznym i produkcyjnym. Każdy z Was może odnaleźć tu kawałek muzyki tylko i wyłącznie dla siebie, co zdaje się być kluczem do osiągnięcia takich spektakularnych sukcesów.
PS Jeśli czekacie na recenzję Fossory, Wasza cierpliwość zostanie wynagrodzona.
W marcu przyszłego roku do Polski przyjedzie Aron – aktor i wokalista. Widzom znany z popularnego serialu, który możemy oglądać na platformie Netflix.
Znany z roli Andera Muñoza w netflixowej produkcji „Szkoła dla elity” Arón Piper wystąpi 22 marca przyszłego roku w warszawskiej Proximie na jedynym koncercie w Polsce!
Ponad 50 milionów odtworzeń na platformach streamingowych, współpraca z takimi artystami jak m.in. Polimá Westcoast, Jesse Baez, Jottapê czy Kevinho – Aron w bardzo krótkim czasie stał się jednym z najważniejszych głosów swojego pokolenia. Artysta, dla którego muzyka od zawsze była największą życiową pasją, postanowił oddać się jej całkowicie, czego pierwszym dowodem jest wydana w zeszłym roku debiutancka EP „Nieve”. Od tego momentu jego muzyczna kariera nabrała rozpędu, a kolejnym, naturalnym krokiem na tej drodze wydaje się być zwiększenie aktywności koncertowej. Wiosną przyszłego roku Aron wyruszy na swoje pierwsze europejskie tournée, na którym jedynym polskim przystankiem będzie stołeczna Proxima!