Oni mogą być gwiazdami, Volume 2. Wywiad z Martą Maksimiuk, uczestniczką The Voice of Poland 3

Podczas przesłuchań w ciemno Marta Maksimiuk zaśpiewała utwór Ironic.

W życiu nie marnuje ani chwili i stawia sobie wiele celów. Marzy o własnym motocyklu i nagraniu solowej płyty.

Marta Mrowiec: Kim jest Marta Maksimiuk?

Marta Maksimiuk: Jest studentką Prawa na Uniwersytecie Warszawskim, fotomodelką, Asystentką Zarządu spółki Megadex Serwis. W życiu zawodowo-naukowym jest niewątpliwie osoba aktywną, pewną siebie,  zorganizowaną i zapracowaną, co zdaje się odreagowywać w życiu prywatnym poprzez zachowania zupełnie odmienne – na co dzień jest bowiem osobą małomówną, nieśmiałą, wycofaną, ceniącą sobie ciszę i spokój. Jednak zawsze po zadaniu sobie pytania „kim jestem” w pierwszej kolejności myśli o sobie jako o wokalistce. Jest smakoszem dobrej muzyki, osobą wrażliwą na dźwięki, która nie wyobraża sobie życia bez śpiewania.

Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka, to…

Marta Maksimiukbyłabym wieczną malkontentką. Sporą część mojego życia spędzam w pracy, na Uniwersytecie, czasem dodatkowo muszę przygotować się do kolokwium lub egzaminu, w międzyczasie pojawiają się różne nieprzewidziane sprawy, wtedy mam mało czasu na muzykę. To są te momenty, gdy na mojej twarzy pojawia się charakterystyczny grymas niezadowolenia, a moja siostra zaczyna przezywać mnie „grumpy” i rzeczywiście nie można odmówić mi podobieństwa do słynnego kota cierpiącego na karłowatość. Gdy długo nie śpiewam, łatwo się denerwuję, nic mi się nie podoba, jestem niezadowolona z życia. Nazywam to stanem odstawiennictwa muzycznego. Gdyby nie muzyka to prawdopodobnie zostałabym grumpy catem.

Sergiusz Królak: Studiujesz Prawo i Administrację na Uniwersytecie Warszawskim. Skąd taki wybór?

Marta Maksimiuk: Trochę z rozsądku, a trochę z przymusu. Z rozsądku, bo zawsze uważałam, że powinnam skończyć studia, aby mieć coś w zanadrzu, gdy nie wyjdzie mi z muzyką. A z przymusu, bo ten wybór był poniekąd niezależny ode mnie. W młodości wahałam się między językami a medycyną, ponieważ miałam łatwość przyswajania tej wiedzy.  W liceum wybrałam zatem profil, w którym mogłam uczyć się rozszerzonego angielskiego, francuskiego i łaciny. W międzyczasie planowałam uczyć się biologii i po jakimś czasie podjąć decyzję, w czym czuję się lepiej. Pech chciał, że trafiłam na historyka, którego bezwzględne podejście do przedmiotu zmusiło mnie do spędzenia większości czasu nad mapami i pocztem królów i książąt polskich. Nie miałam więc wiele do wyboru, na maturze zdałam rozszerzoną historię oraz WOS i poszłam na Prawo, bo to jedyny według mnie konkretny kierunek humanistyczny. I choć skończenie Prawa nie gwarantuje dziś lukratywnej posady, tak jak to było kilkanaście lat temu, to daje chociaż sensowne wykształcenie, po którym znajdzie się dla mnie praca.

Marta Mrowiec: Jak rozpoczęła się Twoja przygoda z muzyką?

Marta Maksimiuk: Wszystko zaczęło się w 2 klasie podstawowej, kiedy zapisałam się do szkolnego chóru. Zazdrościłam koleżankom, które mogły śpiewać w przedstawieniach, a ja oglądając je i słysząc pochwały kolegów myślałam sobie “też tak potrafię”. Już wtedy wiedziałam, że mam słuch, że lubię śpiewać, że mam potrzebę styczności ze sceną. Nie od razu było kolorowo, bo na początku nie potrafiłam nawet porządnie otworzyć ust, aby to, co śpiewałam, było zrozumiałe.  Wszystko jednak przyszło z czasem. Pierwszą piosenką, jaką wykonałam, była piosenka z repertuaru Edyty Górniak i Krzysztofa Antkowiaka pt. “Pada śnieg”. I tak sobie pomyślałam, że skoro zaczęłam przygodę z muzyką od Edyty Górniak, to może nie jest to przypadek i warto tą drogą iść także w The Voice of Poland. Stąd między innymi mój wybór pani Edyty na trenera.

Marta Mrowiec: Gdybyś miała wymienić 3 swoich idoli muzycznych, kto by to był? W czyim repertuarze czujesz się najlepiej?

Marta Maksimiuk: Największym muzycznym autorytetem jest dla mnie Pink Floyd, których utwory za każdym razem intrygują mnie na nowo i przenoszą do innego świata, urzekają doskonałością techniki i brzmienia, tworzą niedającą się porównać do niczego magię. Poza nimi inspiruje mnie Aretha Franklin, którą cenię za perfekcję, lekkość śpiewania, fantastyczny styl, które w połączeniu z jej barwą głosu tworzą niebywałe brzmienie. Uwielbiam The Beatles, przy których muzyce mogę się zwyczajnie świetnie bawić. Ciężko pominąć w tym zestawieniu artystów takich jak Amy Winehouse, Michael Jackson, Alicia Keys. A w swoich działaniach muzycznych krążę między tym, co reprezentują moi idole – rockiem, r’n’b’, soulem, elektroniką, w tym się czuję najlepiej.

Sergiusz Królak: Jak zaczęła się Twoja droga z zespołem Delight?

Marta Maksimiuk: Byłam wtedy w gimnazjum. W jednym z konkursów, oprócz nagrody rzeczowej wygrałam 2-dniowe warsztaty muzyczne z p. Barbarą Dziekan – aktorką i wokalistką. Warsztaty prowadzone były razem z muzykiem Markiem Błaszczykiem. Brało w nich udział kilkanaście osób. Miałam wtedy 14 lat i byłam najmłodsza w grupie. Po warsztatach wszyscy wspólnie stwierdziliśmy, że świetnie nam idzie i warto byłoby te warsztaty kontynuować. Trwało to kilka lat. Stworzyliśmy wtedy zespół wokalny o nazwie Delight. Z czasem część osób wyłamała się z zespołu, zostało nas pięcioro – ja, Magdalena Sonnenfeld, Marzena Wiechetek, Paweł Pyzik i Magdalena Przychodzka co tydzień spotykaliśmy się w domu kultury Włochy i przez kilka godzin pracowaliśmy nad swoim materiałem. Śpiewaliśmy covery, a także utwory własne, głównie te autorstwa Marka Błaszczyka. Pod okiem pani Basi rozwijaliśmy umiejętności aktorskie i interpretatorskie. Uczyliśmy się odpowiedniego operowania aparatem mowy i głosu oraz wyrażania emocji. Po kilku latach pracy stworzyliśmy materiał płytę, której wydanie sfinansowane zostało przez dom kultury Włochy. Tekst i muzykę w stylistyce popowej stworzył Marek Błaszczyk. Zagraliśmy potem jeszcze kilka koncertów, po czym nasze drogi rozeszły się. Płyta okazała się sfinalizowaniem naszej pracy. Wtedy każdy z nas po trosze stracił wiarę w nasze możliwości na rynku muzycznym.

Marta Mrowiec: Czy nadal grasz z tym zespołem?

Marta Maksimiuk: Nie, nie gramy już ze sobą, ale część z nas utrzymuje ze sobą kontakt.

Marta Mrowiec: W chórkach jakich artystów śpiewałaś?

Marta MaksimiukŚpiewałam głównie w kawałkach młodych twórców hip-hopu. Osobiście nie lubuję się w tym gatunku, ale każde doświadczenie muzyczne jest dla mnie cenne.

Sergiusz Królak: Poza studiami i muzyką, jesteś związana z modelingiem (PORTFOLIO). Która z tych profesji jest Ci najbliższa i czy z którąś z nich wiążesz przyszłość?

Marta Maksimiuk: Traktuję to jako zabawę, ewentualnie zajęcie dorywcze. Nie jestem ani wyjątkowo piękna, ani przesadnie szczupła, ani zbyt wysoka, żeby móc cokolwiek w tej branży osiągnąć. Najbliższa jest mi oczywiście muzyka, bo przynosi mi radość i satysfakcję i to z nią chciałabym związać przyszłość, ale czas pokaże, co z tego wyniknie.

Marta Mrowiec: Dlaczego zdecydowałeś się na udział w The Voice of Poland? Czego oczekujesz po udziale w programie?

Marta Maksimiuk: Zdecydowałam się na udział w The Voice z wielu przyczyn. Chciałam pokazać światu, że śpiewam, podzielić się moją twórczością, usłyszeć opinie na swój temat, poznać innych wokalistów, trenerów, przeżyć przygodę. Od zawsze moim marzeniem jest, aby śpiewać zawodowo. Na co dzień zajmuję się wieloma rzeczami, ale nic nie przynosi mi takiej frajdy, jak śpiewanie. Przyjemnie jest robić w życiu to, co się lubi, obudzić się rano z zapałem do działania. Spełnienie i satysfakcja to lepsze niż najbardziej intratne interesy a program niezaprzeczalnie jest dobrą drogą do tego, aby je osiągnąć, oczywiście przy odpowiednim układzie ciężkiej pracy własnej i odrobiny szczęścia. The Voice to świetna promocja dla wokalistów, ma pole oddziaływania, jakie mało komu udałoby się wytworzyć na własną rękę. A poza tym, tak jak się spodziewałam, program jest dla mnie ogromną motywacją do działania. Już po emisji pierwszego odcinka z moim udziałem wzięłam się do roboty. Usłyszałam tyle ciepłych komentarzy, pozytywnych opinii i słów uznania, że nie mogłam inaczej. Dzięki The Voice obejrzało mnie na Youtube kilkadziesiąt tysięcy osób, mój fan page cieszy się coraz większą popularnością. To bardzo duża pomoc dla każdego młodego artysty. A ja dodatkowo mam przy sobie ludzi i przyjaciół, którzy mnie wspierają i służą swoją pomocą, więc teraz czuję, że mogę przenosić góry!

 Marta Mrowiec: Co zdecydowało o wyborze Edyty Górniak na Twoją trenerkę?

Marta Maksimiuk: Przekonał mnie niespotykany talent pani Edyty, Jej doświadczenie sceniczne, umiejętności, doskonały warsztat, perfekcjonizm, a także wrażliwość i ciepło jakie wytwarza. Edyta Górniak to legenda polskiej sceny muzycznej i jedna z lepszych wokalistek w tym kraju. Któż nie chciałby Jej poznać, a co dopiero móc z Nią obcować :)

 Marta Mrowiec: Załóżmy, że wygrywasz The Voice of Poland – co zmienia się w Twoim życiu?

Marta Maksimiuk: Nie zakładam takiego rozwiązania, niektórym uczestnikom nie dorastam do pięt :) Natomiast przyjmując, czysto hipotetycznie, że wygram, musiałabym zapewne wywrócić całe moje życie do góry nogami. Jednakże jestem dopiero na początku przygody z The Voice, wolę zatem nie wybiegać zbyt daleko w przyszłość. W tym momencie chcę skupić się na tym, aby w kolejnym etapie jak najlepiej zaśpiewać. A co będzie dalej, sama jestem tego ciekawa :)

Więcej o Marcie Maksimiuk dowiecie się z jego Facebookowego profilu: Marta Maksimiuk

All About Music dziękuje za rozmowę i życzy samych sukcesów.

Przepytywana: Marta Maksimiuk

Przepytujący: Marta Mrowiec, Sergiusz Królak

Czytaj również