Juliusz Kamil podczas przesłuchania w ciemno wykonał utwór Roxanne akompaniując sobie na fortepianie. Podczas jego występu odwróciły się wszystkie fotele a jego interpretacja wywołały łzy u Justyny oraz owacje na stojąco. Jurorzy razem z Juliuszem wykonali ten numer jeszcze raz. Po tym Juliusz za swoją trenerkę wybrał Patrycję Markowską. Przeczytajcie co nam o sobie opowiedział.
Wywiad
Marta Mrowiec: Kim jest Juliusz Kamil?
- Juliusz Kamil: Juliusz Kamil jest wokalistą, muzykiem, kompozytorem, autorem tekstów i producentem nagrań a obecnie uczestnikiem II edycji The Voice of Poland. Jest też człowiekiem, który poświęcił życie muzyce, a z kłód, które mu życie rzuca pod nogi, buduje tarczę, by się przed nim obronić :-) Póki co, jeszcze mam siłę walczyć. Coraz gorzej natomiast idzie mi pisanie o sobie – z wiekiem uczę się pokory, to chyba najcenniejsza wiedza, która przydaje się w relacjach z innymi.
Marta Mrowiec: Gdyby nie muzyka to… ?
- Juliusz Kamil: Lubię rysować. Abstrakcyjne grafiki. Ostatnio zachwycam się pracami Gigera, myślę, że gdybym się trochę poduczył, mógłbym zacząć tworzyć podobne obrazy. Uwielbiam także pracę z kamerą, zabawę w montaż video, dzisiejsze czasy pozwalają na rozwijanie takich hobby w domu, korzystam z tego kiedy tylko mogę.
Marta Mrowiec: Kiedy byłem małym chłopcem marzyłem o…
- Juliusz Kamil: …o tym, żeby mieć tyle wspaniałych syntezatorów jak Jean-Michel Jarre :-)
Marta Mrowiec: Dokończ zdanie. Życie bez muzyki.
- Juliusz Kamil: Życie bez muzyki czyni człowieka uboższym.
Marta Mrowiec: Skąd muzyka w Twoim życiu?
- Juliusz Kamil: Z serca. I z trzewii. Byłem rozśpiewanym dzieciakiem, którego mama najpierw nagrywała, a potem zaciągnęła do szkoły muzycznej. Obok klasycznej edukacji, ciągle ciągnęło mnie jednak do instrumentów klawiszowych, a potem gitary. I tak to się potem skończyło – założenie zespołów i, jak to się ładnie mówi, dłuuuuga droga na szczyt. A końca tej drogi – jak nie widać, tak nie widać :-)
Marta Mrowiec: Kto Cię inspiruje?
- Juliusz Kamil: Ostatnio Serge Gainsbourg. Zawsze Pink Floyd, Stanisław Sojka i Peter Gabriel. Wszystkie płyty Prince’a i Michaela Jacksona mam zamknięte w specjalnej szafce. Na koncercie Gotye umarłem – oczarowany jego talentem i muzykalnością. W autku leżą obok siebie stare płyty Kombi, Bryana Ferry, Led Zeppelin, Archive i Seweryna Krajewskiego. Wymieszane z The Police, Mozartem, Vangelisem i U2. Rozrzut duży, ale uważam to za zaletę, bo dzięki tym wszystkim wspaniałym artystom wiele się mogę nauczyć.
Marta Mrowiec: Jeżeli mógłbyś wybrać jednego artystę, z którym mógłbyś stworzyć duet to kto by to był? (obojętnie czy żyjący, czy nie)
- Juliusz Kamil: Niedoścignionym wzorem i osobą, którą wielce cenię muzycznie i merytorycznie, jest Stanisław Sojka. Wielkim zaszczytem byłoby dla mnie móc poznać go osobiście i zaśpiewać z nim w duecie. Z nieżyjących – najbardziej ceniłbym współpracę z charyzmatycznym acz nieokiełznanym Jimem Morrissonem. Natomiast myślę, że bardzo ciekawy i zaskakujący byłby mój duet z Cezikiem :-)
Marta Mrowiec: W jakim repertuarze czujesz się najlepiej?
- Juliusz Kamil: Lubię energetycznego rocka, który tworzę ze swoim zespołem BLiSS, bo uwielbiam ogień na scenie :-) ale odkrywam też swoją romantyczną duszę, kiedy zasiadam przy fortepianie i śpiewam. Otwiera się serce i z samego dna wyłuskuję najcenniejsze wspomnienia, które potrafią czasem zacisnąć mi gardło. Jestem wtedy cały w tym, o czym śpiewam – chyba wtedy jestem najprawdziwszy. Z sercem na dłoni. Dlatego stworzyłem właśnie swój drugi projekt – Economical.
Marta Mrowiec: Czego oczekujesz po udziale w programie?
- Juliusz Kamil: Kiedy się czegoś oczekuje, łatwiej jest się potem rozczarować. Niczego nie oczekiwałem. Przyszedłem do the Voice, bo wyznaję zasadę, że „artysta nie istnieje bez odbiorcy”. Dzięki temu programowi dowie się o mojej muzyce kilku słuchaczy więcej – to dla mnie największa wartość tego przedsięwzięcia. Bez tych słuchaczy – nie istnieję. Spotykam się również z zarzutami, że zajmuję miejsce innym, młodszym, debiutantom. A ja wtedy odpowiadam – jestem przecież wokalistą – to gdzie mam iść? Do programu o gotowaniu? :-))) Pojawia się the Voice – program dla wokalistów właśnie – dlaczego nie miałbym wziąć w nim udziału, skoro nim jestem i coś sobą reprezentuję?
Marta Mrowiec: Jeśli byś wygrał to.?
- Juliusz Kamil: Szczerze? Przyznam, że w ogóle nie wyobrażam sobie tej sytuacji. Rywalizacja w muzyce jest tak nieprzewidywalna, że mogę tylko postrzegać to w takich kategoriach, że – w pewnym sensie – ja już coś wygrałem – że w pewnym stopniu mogłem zaistnieć – że dotarłem z moją wrażliwością do większej liczby osób – a to jest dla mnie najważniejsze. Grupa osób, która docenia moją muzykę, powolutku staje się coraz większa – i to jest mój największy sukces. Wygrana w programie może tylko pomóc w dotarciu do szerszej grupy słuchaczy.
Dziękuję za wywiad, mam nadzieję, że nie zanudziłem :-)
pozdrawiam
Juliusz Kamil
Więcej na temat Juliusza Kamila znajdziecie na jego facebookowym profilu: Juliusz Kamil.
All About Music dziękuje za rozmowę i życzy samych sukcesów.
Przepytywany: Juliusz Kamil
Przepytująca: Marta Mrowiec



