Odkryj z All About Music. Odcinek 17: Kočani Orkestar, Alice Phoebe Lou, Hang Massive

Jaki jest związek pomiędzy Macedonią, zespołem Beirut i Boratem? Co zrobić, gdy nie do końca chce się wpadać w szpony bezwzględnego show-biznesu, ale mimo tego chce się grać i śpiewać? Który instrument jest jednym z najmłodszych na świecie i jak brzmi? Odpowiedzi w siedemnastym odcinku Odkryj z All About Music. Miłego odsłuchu!

Jako pierwszy, w siedemnastym odcinku mojego działu, zaprezentuje się macedoński zespół Kočani Orkestar. Nazwa zespołu pochodzi od nazwy miasta, z którego się wywodzi – Koczani, które położone jest we wschodniej części ojczyzny muzyków. Jest to romska orkiestra dęta, która gra szeroko rozumianą muzykę bałkańską i romską – to jedno, trochę wyświechtane, zdanie mogłoby posłużyć za charakterystykę Kočani Orkestar, ale tak się nie stanie, bo jest to zespół wyjątkowy. Dlaczego? Dlatego, że jest to legenda, która wzbudza ogromne emocje na całym świecie. Oto kilka przykładów: Zach Condon z grupy Beirut niejednokrotnie wykonywał ich największy przebój, czyli Siki Siki Baba (zespoły zagrały nawet razem koncert) – ten sam utwór wykorzystany został w filmie o Boracie. Idąc dalej: Kočani Orkestar mają na koncie koncerty na całym świecie, ale mimo tego, że osiągnęli międzynarodową sławę, nadal grają koncerty na macedońskich weselach (swoją drogą – cudownie byłoby usłyszeć taki zespół na polskim weselu!). I oczywiście dochodzi do tego bogata dyskografia (siedem płyt) i mnóstwo, mnóstwo inspiracji dla młodych artystów. Teraz przejdę do rzeczy najistotniejszej – ich muzyka to nasycenie energetycznych dęciaków i skocznej rytmiki. To esencja muzyki tamtego obszaru świata. Kočani Orkestar wspaniale prezentuje się na scenie, a jeszcze wspanialej brzmi.

Kolejna osoba dzisiejszego odcinka jest równie wyjątkowa, co pierwszy zespół. Alice Phoebe Lou – bo o niej mowa – urodziła się w RPA, ale długo w swojej ojczyźnie się nie nasiedziała. W wieku szesnastu lat postanowiła wyjechać do Paryża – najpierw zamieszkała u ciotki, ale później wyprowadziła się do przyjaciółki. W stolicy Francji Lou zarabiała na występach ulicznych, podczas których tańczyła z ogniem. To właśnie ten okres rzutuje na całą jej przyszłą karierę. W Paryżu skończyła szkołę i postanowiła wyjechać do Amsterdamu, gdzie również zarabiała występami ulicznymi. Jej kolejnym życiowym przystankiem, na którym znajduje się po dziś dzień, był Berlin. I tutaj dochodzimy do sedna sprawy – właśnie w Berlinie Lou zaczęła śpiewać i grać na gitarze na ulicy. Jej podróż od Paryża do Berlina to była zaplanowana przerwa, po której miała zacząć studia, jednakże, wiedziona sukcesami muzycznymi, postanowiła nie wracać do edukacji. Znalazła sobie muzyków, zaczęła regularnie grać, po drodze odrzuciła, np. propozycję wspólnej trasy koncertowej z zespołem Coldplay i do dziś można spotkać ją na ulicach Berlina, bo ta młoda (ma 22 lat) wokalistka, tekściarka i kompozytorka uznała, że właśnie tego w życiu chce najbardziej. A co gra Alice Phoebe Lou? Gra bardzo melancholijny folk połączony z subtelną elektroniką i do tego pięknie śpiewa. Brawa, przede wszystkim, za dojrzałość – zarówno w muzyce, jak i w podejmowaniu decyzji!

I na koniec kolejna rzecz nietypowa. Hang drum – to nazwa instrumentu, na którym grają panowie z duetu Hang Massive. Czym jest hang drum? Jest to jeden z najmłodszych instrumentów na świecie. Powstał w 2000 roku w Szwajcarii, a stworzony został przez Felixa Rohnera i Sabinę Schärer. Wygląda jak statek kosmitów, a brzmi jak hmmm dźwięki kosmitów? Brzmi delikatnie, hipnotycznie i aż zadziwiającym jest fakt, że taki stosunkowo niewielki instrument wytwarza tak ogromną gamę dźwięków. Wracając do punku wyjścia – Hang Massive tworzy dwóch muzyków – Danny Cudd oraz Markus Johansson. Mają oni na swoim koncie trzy płyty długogrające i jedną EP-kę – wszystkie zagrane oczywiście na hang drum. Do zaprezentowania ich twórczości wybrałem mój ulubiony utwór- Once Again. Tak, jak wspomniałem już wyżej – mamy tu przede wszystkim do czynienia z hipnotyzmem. I mimo że mogłoby się wydawać, że takie rozwiązanie instrumentalne trąci trochę nudą, to wcale tak się nie dzieje. Bynajmniej – utwór ciekawi, wciąga i sprawia, że czeka się na to, co wydarzy się dalej. Do tego dochodzą niespotykane dźwięki, które potrafią odprężyć jak niewiele innych. Polecam założyć dobre słuchawki, włączyć Hang Massive i odtwarzać, odtwarzać, i może jeszcze raz – odtwarzać.

Czytaj również