Misia Ff – Epka (2013) recenzja Kamila Gajdka

A zaczęło się to tak… Po Openerze wybrałem się na Coke po to by zobaczyć Wu Tang Clan i Katy B. Gdy już zdążyłem ponarzekać na: niekończące się kolejki i kończące się kubki, fanów Florence i wszechobecny obklejający mnie brokat, to wtedy jakby było mało zobaczyłem na telebimie, że koncert rapującej ekipy został przesunięty w czasie. W zamian, na głównej scenie ma pojawić się zespół Tres. b. Ignorantem muzycznym nie jestem i znałem tą ekipę wcześniej, jednak zabijcie mnie, ale za nic bym wtedy nie był w stanie (nie, nie z powodu alkoholu) zanucić ich kawałka. Potrzebowałem wówczas godziny by zrozumieć, że jest to perełka wśród tych kakofonicznych dźwięków dobiegających mnie zewsząd. Był to jeden z lepszych koncertów jakie widziałem w zeszłym roku, a widziałem ich naprawdę sporo. Po powrocie do domu miałem w głowie dwa słowa: Misia Ff.

Wokalistka Tres. b., wspomniana wyżej Michalina właśnie wypuściła swoją solo EP. Pierwszą nowinką jest fakt, że na tym skromnym wydawnictwie znajdziemy utwory śpiewane po polsku, co prawda tylko dwa, ale jej głos przyzwyczaił nas do wersji english. Pierwszy singiel, czyli Mózg, podbił mnie całkowicie. Zapunktował: tekstem, warstwą muzyczną, poczuciem humoru, dosłownie wszystkim, no bo jak się nie uśmiechnąć gdy się słyszy pierwsze wersy, brzmiące:

Biorę rysunek do kolorowania i wypełniam go ołówkiem, bo jestem półgłówkiem

Mózg jest w mojej opinii ideałem jeżeli chodzi o muzykę pop. Wpadający w ucho refren, lekkie brzmienie, ale nie tendencyjne, słowem materiał na hit na poziomie, co zdarza się niestety rzadko.

Misia Ff – Mózg

http://www.youtube.com/watch?v=tTBMfpEoCPw

Mózg mój poczuł serotoninę i szyszynka się ucieszyła po pierwszych przesłuchaniach, więc apetyt na epkę był jeszcze większy niż wcześniej. Właściwie rozczarowania nie czuję, jednak pewien niedosyt po pierwszych kilku razach przesłuchania całości jest. Niedosyt polega na tym, że EP jest bardzo krótka, a cena niestety jak za pełne wydawnictwo widnieje na stronach Empiku. Z drugiej strony jednak, nasza rodzima muzyka pop działa na mnie depresyjnie, a Misia serwuje nam naprawdę dawkę solidnej rozrywki, więc czemu jej za to nie odpłacić. Porcealain i Lust for Life to dwa bardzo spokojne utwory, które idealnie wkomponowują się w proces picia kawy. Pie In the sky, to za to wystawienie pazurów przez basistkę Tres. b. i nie wiem czy Wy też, ale ja bym porównał Misię tutaj ze Skin ze Skunk Anansie (co oczywiście jest komplementem). Pani FF jednak rozkochała mnie po raz kolejny w sobie kompozycjami: Karton, Tales of las negras oraz remix Mózgu by B. Szczęsny (remix Mózgu… fajnie brzmi).
Tales of las negras jest największym plusem tej epki i zastąpił Visionary w sekcji moich ulubionych kompozycji tej utalentowanej basistki. Cóż więcej powiedzieć… Misia Ff ma wszystko. Jest ładna, jest utalentowana, ma przepiękny wokal i co najważniejsze zrobiła świetną epkę. Nie pozostaje nic innego jak trzymać za nią kciuki i kibicować, by nie zniknęła w natłoku taniej muzyki rozrywkowej. Pokochałem Misię na Coke w zestawie z dwoma panami, po tej Epce miłość weszła w kolejną fazę – indywidualną.

Cała płyta do odsłuchu: MisiaFf.bandcamp.com lub poniżej.

misia ff

Czytaj również