Niedawno minął okrągły rok od wydania debiutanckiej płyty przez wschodzącą gwiazdę muzyki pop – Mabel. Z tej okazji artystka zamknięta w czterech ścianach kwarantanny stworzyła ten sam materiał od podszewki. Dziś wokalistka staje przed nami sauté i prezentuje nam „High Expectations” w wersji… „Stripped„.

Mabel wraz ze swoimi zaprzyjaźnionymi muzykami i producentami postanowiła nadać pierwszemu muzycznemu dziecku duszy. Dotychczas zebrane piosenki, w wersji podstawowej wydawnictwa, zostały rozebrane na czynniki pierwsze, a bogata produkcja z pogranicza elektroniki i r&b – wyrzucona do kosza.
Miejsce mniej lub bardziej wyszukanych produkcji zastąpiła gitara klasyczna, elektroniczna, pianino, organy Hammonda i perkusja. Dodano do tego zmysłowe chórki, które chociażby w Selfish Love czy Trouble nadają niesamowitego klimatu i patetyczności.
Wersja Stripped nie jest do tańczenia. Wersja Stripped jest do rozkoszowania się jakością dźwięku, wokalem Mabel i przede wszystkim – poświęceniu większej chwili na warstwę liryczną, która w wersji studyjnej nie raz została zagłuszona przez bogatą produkcję – o czym wspominałem w poprzedniej recenzji.
Niejednokrotnie, w tak klimatycznym wydawnictwie, Mabel mogłaby wyciskać łzy i za sprawą okrojonej produkcji zaprezentować swoje walory wokalne. Stworzyć z tanecznych piosenek ckliwe ballady, które będą wywoływać gęsią skórkę. Jednak ta płyta w wersji Stripped jest na tyle wyjątkowa, że pierwsze skrzypce gra tutaj nienamacalny feeling, vibe znany z gatunku r&b, na którym brytyjska artystka została wychowana.
Największą zaletą tego wydawnictwa jest to, że zostało stworzone we współpracy z artystami, którzy prywatnie przyjaźnią się z Mabel i związani są z Nią od początku kariery. Przez co przepływ inspiracji i ich zrozumienie na płaszczyźnie – artysta-producent, jest na najwyższym poziomie.
Za sprawą wydawnictwa w wersji stripped, Mabel pokazała szacunek do muzyki, kunszt i ogrom miłości, którą darzy tę dziedzinę sztuki. Udowodniła, że jest artystką, dla której nie liczą się jedynie listy przebojów, ale także dobra zabawa, wysoki poziom prezentowanej twórczości.
W głosach krytyków często pojawiały się słowa, że twórczyni hitu Don’t Call Me Up kryje się za przeciętnymi produkcjami, w których ginie przekaz i zdolności wokalne Mabel. Ta dziś wychodzi im na przeciw, pokazuje się saute i zamyka usta osób, którzy wypowiadają się niepochlebnie na temat jej twórczości.
- Data premiery: 31 07 2020
- Single:
