Luis Fonsi – Despacito & Mis Grandes Exitos (2017), recenzja Marty Muśko

0
240

Muzyka popularna co raz częściej pokonuje bariery językowe i kulturowe, a lato jest najodpowiedniejszym momentem na ich przekraczanie. Wykorzystując skalę sukcesu przeboju Despacito, Luis Fonsi postanowił przypomnieć światu o swoich wcześniejszych dokonaniach. Premierę składanki nie przypadkowo wyznaczono na dzień 15 września. W tym samym dniu, równo 19 lat temu karierę muzyczną wokalisty rozpoczął debiutancki album Comenzaré.

Prawdopodobnie nie ma osoby, która nie zetknęła się (świadomie lub nie) z muzycznym rekordzistą tego roku. Despacito osiągnęło niewyobrażalną popularność i w rekordowym czasie opanowała rynek na całym świecie. Jednych muzycznie torturuje, a drugich porywa do tańca – wiemy jednak, że świat sezonowo poszukuje swojego latynoamerykańskiego bohatera. Przełom lat dziewięćdziesiątych i nowego milenium należał do uroczej Urugwajki Natalii Oreiro, której debiut płytowy znalazł zawrotną ilość nabywców w naszym kraju. Na początku XXI wieku swą obecność w czarnej koszuli odznaczył Juanes, Paulina Rubio śpiewała o kochanku, Shakira i Alejandro Sanz poddawali się miłosnym torturom, a ledwie w zeszłym roku Alvaro Soler przywiózł z Barcelony swoją Sofię. Są też niezmiennie wpływowe nazwiska na scenie jak Jennifer Lopez, Ricky Martin, Enrique Iglesias, wspomniana Shakira czy Marc Anthony. Rytmy latino nie są więc nam obce, jednak nielicznym udaje się dotrzeć z ciepłych krajów do kapryśnej Polski. Podczas wakacji zwykle poszukujemy brzmienia radosnego, niewymagającego i przede wszystkim łatwo zapamiętywalnego, stąd też niemal znikąd media zaczynają szturmować słuchacza sezonowym przebojem. Być może wynika to ze statecznego i często powściągliwego polskiego rynku, a my od czasu do czasu lubimy zakosztować muzycznej egzotyki.

Jeszcze kilka lat temu świat zalazła fala z dalekiego wschodu o nazwie Gangnam Style. O ile w przypadku południowokoreańskiego rapera i jego przeboju, fenomen był dla polskiego słuchacza czymś zupełnie nowym i wstrząsającym pod artystycznymi i kulturowymi względami, o tyle trudno zrozumieć jeszcze większą fascynację na punkcie Despacito. Brzmienie reggaeton’u wielokrotnie pojawiało się w repertuarze bliżej znanych międzynarodowych gwiazd. Trzy lata temu świat bawił się przy rytmie Bailando Enrique Iglesiasa, czy La Gozadera Marca Anthony’ego i Gente de Zona. Dlaczego więc utwór brzmiący niczym połowa obecnego latynoamerykańskiego rynku, dostąpił zaszczytu największego hitu wszech czasów? Zagadka ma kilka rozwiązań. Dostępność technologii poszerza swoje granica, a co za tym idzie – sprawnie wzrasta popularność cyfrowej muzyki, dostępnej dla każdego poprzez streamingi, youtube i multum legalnie oferowanych zamienników. Należy się przygotować, że niejeden przyszły potencjalny przebój ma ogromne szanse na przebicie obecnych rekordów, a zdetronizowanie Despacito wydaje się być kwestią krótkiego czasu. Nie jest to nic trwałego, jednak z pewnością stanowi to powód do dumy dla samych autorów. Na drodze do sławy utworu nie bez znaczenia swoją rolę odegrał udział Justina Biebera, który czego nie dotknie, zamienia się namacalny w sukces. Najnowsza płyta zasilająca obszerną dyskografię artysty, umożliwia nam zapoznanie się z trzema wariantami. Dwa zostały obdarzone wystarczającą uwagą mediów, dlatego dla pełnego kompletu warto posłuchać hitu w charakterystycznym i bardziej klasycznym brzmieniu salsy w wykonaniu Luisa i Victora Manuelle’a.

Przez miesiące skrupulatnie drążony wątek Despacito uważam za definitywnie zamknięty i nadszedł najlepszy moment, by przejść do najważniejszej części wydawnictwa – poznać kim jest Luis Fonsi, co ma artystycznie do zaoferowania i odkryć choć kilka elementów jego blisko dwudziestoletniej twórczości. Odwrócę tracklistę utworów, które w tym przypadku jest chronologicznie uporządkowana od najnowszych numerów do najstarszych. My zaczynamy przeprawę od początku, przez najważniejsze dla muzyka i warte uwagi kompozycje.

W 2000 roku, gdy muzyka latino kreowała młodych wykonawców na bohatera romantycznego, nabierających przy tym popowego brzmienia, ukazał się drugi album studyjny artysty pod tytułem Eterno. Wziął go pod opiekę genialny kompozytor i producent Rudy Perez, który współpracował z Beyoncé, Christiną Aguilerą, Julio Iglesiasem, Cristianem Castro, Michaelem Boltonem i Jennifer Lopez. Młody Luis nie odstępował od muzycznych trendów, rozpoczynał karierę na scenie od liryki. Jedną z romantycznych kompozycji, która służyła za zdobywcę damskich serc był singiel Imagíname sin ti i to on narzucił tempo jego karierze. Nie mniej nastrojowo, jednak z optymistycznym akcentem jest przy Quisiera Poder Olvidarme De Ti, które odkrywało sekrety miłości na trzecim albumie Amor secreto.

Dwie pozycje na nowym wydawnictwie poświęcono utworom z czwartej płyty Abrazar la vida. ?Quién Te Dijo Eso wycisza, a tytułowy singiel sprawnie wpasowuje się w klimaty pop-rockowej ballady. Na romantycznym krajobrazie widnieje 2005 rok, w którym powstała jedna z najbardziej znaczących płyt w karierze wokalisty, Paso a paso. Przeszło dwanaście lat później przypomniano nam dwa utwory – nagrodzoną nagrodą Latin Grammy, Nada Es Para Siempre z pojawiającą się gitarą oraz płynącą sekcją smyczkową, nadającymi intensywności dźwięku. Por Una Mujer jest tradycyjnym pop-kawałkiem ze zwiększoną ilością gitar i wciągającego rytmu.

Ballada Tu amor napisana przez Jeremíasa nie znalazła miejsca na żadnym solowym albumie, wydano ją jednak jako premierowy singiel na składance Éxitos 98:06 w 2006 roku, którą intensywnie promował aż do zdobycia pierwszego miejsca na liście najgorętszych latynoskich numerów Billboardu. Mamy również duety takie jak Todo Vuelve A Empezar z Laurą Pausini. Do współpracy doszło w 2008 roku na potrzeby szóstego krążka Palabras del Silencio. Autorem każdej kompozycji na niej zawartej był sam Luis we współpracy z cenionymi kompozytorami. Zgrabnie złożoną całość doceniono najlepiej sprzedającym się albumem, co dało pierwsze miejsce na liście najlepszych popowych płyt latino, a także 15. w notowaniu Billboard 200. Dziś otrzymujemy trzy kompozycje z tego wydawnictwa. Platynowy singiel No me doy por vencido to kolejna w szeregu ballada, która u mnie przeszła niemal niezauważona. Na większą uwagę zasługuje Aquí estoy yo wykonywane w dostojnym męskim gronie: Aleks Syntek, Noel Schajris, David Bisbal.

Głośne Gritar pochodzi z siódmej płyty Tierra Firme – równie świetnie przyjętej. Tytułowy krzyk, dynamika i stały atrybut romantyka, gitara – wszystko zostało na odpowiednim miejscu. Od poprzednika odłącza się Explícame, będące zabawnym i lekko niespójnym połączeniem muzyki disco z samplami utworu Bette Davis Eyes wykonywanej przez Kim Carnes w latach osiemdziesiątych.

W barwie głosu Luisa można odczuć więcej radości niż bólu, dlatego jako wykonawca rytmicznych piosenek jest dla mnie bardziej autentyczny, aniżeli przedstawiciel liryki. Ta posiada o wiele więcej emocji do zaoferowania wśród repertuarów kolegów po fachu. Energia, którą posiada w głosie jest należycie spożytkowana w piosence Tentación, pochodzącej z płyty 8. Jej materiał posiada jeden z najmocniejszych punktów w dotychczas poznanej twórczości Luisa – Corazón En La Maleta. Numer z potężną energią nadaną przez bogaty dobór instrumentów, oscyluje pomiędzy klimatami retro, funkiem i latino. Mimo że warstwa tekstowa w dość dosłowny sposób traktuje o rozstaniu, jednocześnie daje nam do zrozumienia, że życie toczy się dalej i niewymuszenie zachęca słuchacza do tańca. Całkowicie odbiegające gatunkowo od przedstawionego materiału jest najnowszy dobytek na koncie artysty – klubowe Wave Your Flag powstałe we współpracy z Afrojackiem.

Zaproponowanie słuchaczowi składanki najlepszych przebojów z jego główną wizytówką w tytule – Despacito & Mis Grandes Exitos, to pójście na skróty. Nie wnosi ona żadnych nowości, które mogłyby zaskoczyć osoby wcześniej osłuchane z twórczością wokalisty, jednak dla zwolenników Despacito będzie ona przepustką i najlepszym wstępem do jego dwudziestoletniej muzycznej historii. Ta jest bowiem bogata w wysmakowane ballady, energiczne numery niewykraczające poza schematy, które pozostały wierne najlepszym standardom klasyki muzyki latino.