Lizzo – Cuz I Love You (2019), recenzja Christiana Cieślaka

Inne recenzje

Niektórym artystom potrzeba kilku lat ciężkiej pracy, by w końcu odnaleźć swoje prawdziwe artystyczne ja. Wokalistka znana pod pseudonimem Lizzo, pomimo działalności w muzycznym świecie już od 2013 roku, dopiero teraz dostała się do świadomości międzynarodowej publiczności. Wraz z premierą singla Juice, z niecierpliwością oczekiwałem na to co przyniesie jej trzeci studyjny krążek pod tytułem Cuz I Love You. Choć po jego przesłuchaniu nie darzę go prawdziwą miłością, to z pewnością jest to bardzo głęboka sympatia.

Podobny obraz

Patrząc na średnią ocen na niesławnym Metacritic’u, odnoszę wrażenie, że niektórych recenzentów nieco poniosło w tak wysokiej ocenie tego dzieła i zaraz wytłumaczę dlaczego. Otóż, Cuz I Love You to w moim mniemaniu naprawdę przyjemna kompilacja fantastycznych piosenek, które spokojnie mogłyby być singlami innych artystów zza wielkiej wody. Teoretycznie jest to całkiem sporych rozmiarów komplement, jednak w przypadku dzieła Lizzo, jest to jego największa bolączka. Praktycznie każda kompozycja, prócz Jerome oraz Lingerie, postawiona jest na wysokim c, zaczyna się mocno i kończy równie mocno, przez co słuchacz nie ma ani jednej chwili wytchnięcia. Dodatkowo przez fakt, że piosenki te są stosunkowo krótkie, średnio nieco ponad trzy minuty, nie sposób spokojnie skończyć słuchać jednej, by z równym spokojem wejść w kolejną. Zaprowadziło mnie to do swoistego dysonansu, gdzie Cuz I Love You pomimo zachwycającej produkcji, stało mi się obojętne. Szkoda, że Lizzo nie zdecydowała się połączyć wszystkich utworów w jedną wielką kompozycję, jak chociażby uczyniła to Madonna na Confessions on a Dance Floor, wtedy struktura krążka Amerykanki byłaby dla mnie bardziej zrozumiała. Niestety, chcąc stworzyć taneczny, wyrazisty i intensywny album, Lizzo zdecydowanie przedobrzyła.

Skupiając się jednak na zaletach Cuz I Love You, to praktycznie mamy tu ich zatrzęsienie. Począwszy od świetnych melodii, które wprost cudnie dudnią w głośnikach, poprzez proste, acz jasne i treściwe teksty, tworzą ostatecznie jedenaście intrygujących i inspirujących piosenek, które zostają zdecydowanie dłużej, niż trzy minuty. Moim absolutnie ukochanym kawałkiem jest Juice. Czysty GENIUSZ! To jak do tej pory najlepsza popowa kompozycja tego roku i zupełnie nie dziwi mnie fakt, że to właśnie ją Lizzo wybrała do promocji swojego dzieła. Utwór wpadający w ucho błyskawicznie. Prosty, ale nie banalny, taneczny, ale nie męczący, popowy, choć kryjący w sobie elementy z różnych muzycznych gatunków. Wśród singli równie mocno uwielbiam Tempo w duecie z legendarną Missy Elliott, która pasuje tu wprost idealnie, ba, brzmi jakby to była jej najnowsza piosenka. Tytułowy Cuz I Love You również zasługuję na dużą dozę oklasków, a to za sprawą niesamowitej melodii, która moim zdaniem pobudzi nawet najbardziej nieczułego na muzykę człowieka.

Co do pozostałej ósemki, to i tu brak zawodu, może poza jednym. Crybaby to najmniej porywająca kompozycja na Cuz I Love You. Po kilku przesłuchaniach, nadal nie potrafię zapamiętać ani jej melodii, ani tekstu, dlatego sądzę, że spokojnie mogłoby jej tu nie być. Dla fanów bardziej emocjonalnej Lizzo polecam nawiązujące nieco do twórczości Amy Winehouse Jerome, Lingerie, które spokojnie mogłoby znaleźć się na płycie Solange, a nawet i samej Beyoncé oraz Heaven Help Me, idealnie wpisując się nowoczesne spojrzenie na muzykę gospel. Jeśli zaś potrzebujecie dawki energii oraz zapewnienia, że fajnie jest być sobą, nie zważając na zdanie innych, płeć i rozmiar ciała, czy kolor skóry, idealne będą Like A GirlSoulmate, Better In Color i Exactly How I Feel.

Cuz I Love You to dzieło nieidealne, choć pod wieloma względami wyjątkowe. Łącząc świetną muzykę z lekkimi popowymi tekstami poruszającymi najbardziej przyziemne problemy jak miłość oraz akceptacja, również dla siebie samego, stworzyła album godny uwagi każdego fana popu. Lizzo to od tej pory jedna z najbardziej godnych uwagi współczesnych artystek, która nie tylko świetnie śpiewa i komponuje, ale i jest spoko laską, którą po prostu da się lubić, jak również i jej fantastyczną muzyczną twórczość.

Lizzo - Cuz I Love You
  • Data premiery: 19 04 2019
  • Single: Juice
Najlepsze utwory: Juice, Jerome, Tempo, Lingerie, Heaven Help Me
Najsłabsze utwory: Crybaby


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Christian Cieślak
Christian Cieślak
Skromnie nieskromny dziennikarz muzyczny oraz kulturalny, który już od 5 lat sieje swoje opinie w redakcji All About Music. To mój sposób na dzielenie się ogromną miłością do muzyki całego świata, a w szczególności tej wymykającej się gatunkowym podziałom i prowokującej do myślenia.

Czytaj również

Niektórym artystom potrzeba kilku lat ciężkiej pracy, by w końcu odnaleźć swoje prawdziwe artystyczne ja. Wokalistka znana pod pseudonimem Lizzo, pomimo działalności w muzycznym świecie już od 2013 roku, dopiero teraz dostała się do świadomości międzynarodowej publiczności. Wraz z premierą singla Juice, z niecierpliwością oczekiwałem na...Lizzo - Cuz I Love You (2019), recenzja Christiana Cieślaka