Popkultura szeroko pojęta często jest recyklingowalna, czyli zdatna do ponownego użycia w nieco odmienionej formie. Może nie od razu, ale jednak wraca. Zabieg ten związany jest z nostalgią, tęsknotą za tym co utracone, ale także pewną blokadą przed zmierzeniem się z teraźniejszością, dostosowaniem się do niej i zaakceptowaniem jej. Muzyka jest jednym z głównych nurtów recyklingowalności kultury, artyści przecież tak chętnie zabierają się za nagrywanie coverów, organizowanie benefisów lub wyruszają w trasę koncertową z okazji jubileuszu premiery płyty.
W Polsce jednym z przedstawicieli nostalgii jest festiwal Męskie Granie, który zyskał miano święta polskiej piosenki. Podczas tego święta prezentowane są nowe wersje utworów, które znaczna część odbiorców wydarzenia zna i kocha. Utworów, które w oryginale niejednokrotnie powstawały bez, często dzisiaj używanego, wolnego słowa. Mówię tutaj o cenzurze. Maanam, Lady Pank, Breakout, to zespoły, których piosenki często pojawiają się na setlistach męskograniowych orkiestr, a które dla niektórych pokoleń były hymnem walki z władzą. Tak właściwie dlaczego i jak to się do tego dochodziło? Zanim zaprezentuję starcia artystów w okresie PRL-u z cenzurą stworzę najpierw pewien rys samej cenzury.
Cenzura w Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej według założeń miała kształtować poglądy, a nie je ograniczać, idąc dalej, ówczesna władza dążyła do osiągnięcia stanu, w którym cenzura nie będzie musiała istnieć. Warto również zauważyć fakt, że działania cenzorów były prewencyjne, tak więc badali oni każdą treść przed jej opublikowaniem. Zgodnie z tą zasadą autor danej treści mógł odwołać się od decyzji cenzorskiej, co wiązało się z podjęciem negocjacji z urzędnikami państwowymi. W takich właśnie okolicznościach tysiące artystów tworzyło treści w PRL-u.
Breakout
Zespół ten narodził się w lutym 1968 roku jako kolejny muzyczny projekt Tadeusza Nalepy. Do jego oryginalnego składu zaliczali się wokalistka Mira Kubasińska, basista Janusz Zieliński, perkusista Józef Hajdasz oraz grający na organach Hammonda Krzysztof Dłutowski. Na koncie mają 10 albumów studyjnych, a znani są, między innymi, z takiego hitu jak Gdybyś kochał, hej!. Choć to bardzo skromne zaprezentowanie dorobku artystycznego Breakoutu wspomnę jeszcze, że dziś grupa ta osiągnęła status jednej z najważniejszych polskich grup muzyki bluesowo-rockowej. Muzycy już na przełomie lat 60. oraz 70. koncertowali w krajach Beneluksu oraz RFN i NRD. W Polsce fani ich pokochali za autentyczność i swoistą wolność, przypisywano im cechy zespołów z zachodu i właśnie ten fakt nie spodobał się ówczesnej władzy. Tadeusz Nalepa w cyklu dokumentalnym Partia, pieniądze, rock’n’roll tak wspomina tamten czas i ich występ na VII Krajowym Festiwalu Piosenki Polskiej w Opolu w 1969 roku:
Było takie zdarzenie związane z moimi długimi włosami, gdzie na próbie generalnej kazano mi te włosy podpiąć. No i ja i Michał Muzolf podpięliśmy te włosy. W amfiteatrze pośmiewisko. (…) W konsekwencji okazało się, że nie występujemy
Ironii w narracji cenzorów dodał fakt, że Breakout na tamte czasy posiadał najlepszej jakości sprzęt do grania muzyki na żywo, który pożyczali podczas festiwalu innym uczestnikom, w efekcie czego zespół jednak wystąpił. Organy władzy nie zatrzymały się na samym festiwalu, Breakout chwilowo zniknął z radia i telewizji, wciąż powodem był ich zachodni wygląd. Nie przeszkodziło to jednak grupie w dalszym tworzeniu muzyki, która broniła się sama bez medialnego rozgłosu.
Lady Pank
Tej grupy nie trzeba przedstawiać, ponad 40 lat na scenie, hity takie jak Kryzysowa narzeczona, Na co komu dziś czy Zawsze tam gdzie Ty. Nazwiska Borysewicz i Panasewicz na stałe wpisały się do panteonu gwiazd muzyki, a ich zasługi dla polskiej muzyki niełatwo zliczyć. Jednakże w pierwszych latach swojej działalności artystycznej zainteresowali sobą ówczesny aparat władzy, a przyczyniła się do tego piosenka Mniej niż zero. Tekst do utworu został napisany na początku 1983 roku, a sam kawałek opowiada historię młodego człowieka, który po wkroczeniu w dorosłość (bardzo dobrze zdana matura) spostrzega, że jest nic nie znaczącym elementem w społecznej machinie, co dobitnie wyrażają pierwsze słowa piosenki. Już ten wątek może budzić pewne wątpliwości cenzorów, jednak to wydarzenia z maja tego samego roku decydują o obserwacji zespołu przez państwo.
14 maja 1983 roku dochodzi do aresztowania Grzegorza Przemyka, który w wyniku brutalnego przesłuchania umiera. Społeczeństwo nie pozostało obojętne wobec takiej tragedii i zaczęło utożsamiać utwór z ofiarą brutalności milicji, a to tylko zaniepokoiło tylko Służbę Bezpieczeństwa, która śledziła nawet Andrzeja Mogielnickiego, autora tekstu utworu. Po zadebiutowaniu na pierwszym miejscu Listy Przebojów Programu 3. utwór stopniowo przez następne tygodnie spadał w zestawieniu, aż finalnie został z niego usunięty. Takie cenzorskie działanie zapobiegło wzbudzeniu fali niezadowolenia i buntu słuchaczy radia
Manaam
Ostatnim z zespołów, których zmagania z cenzurą opiszę w tym tekście jest Maanam, który jest dla mnie zespołem szczególnym, a stratę Kory przeżyłem jako nastoletni, młody dorosły. Mimo to, strata ta zabolała i wywołała falę nieskrępowanej i jednocześnie nieznośnej nostalgii, z którą szła świadomość, że doświadczanie na żywo muzyki Maanamu już nigdy nie będzie takie samo. Zespół w pełni uformował się w 1979 roku, a do oryginalnego składu zespołu należeli Marek Jackowski wraz z żoną Korą Jackowską (Olga Sipowicz), Ryszard Olesiński, Krzysztof Olesiński oraz Ryszard Kapidura.
1984 roku Maanam otrzymał oficjalne zaproszenie na spotkanie Komunistycznej Młodzieży z Polski i ZSRR, na którym miał pojawić się ówcześnie jeden z najważniejszych polityków państw bloku wschodniego – Nikołaj Ryżkow, miał on przejąć obowiązki premiera Związku Radzieckiego. Zespół jednak daleki był od sympatyzowania z władzami komunistycznymi, a bliżej im było do cieszącej się już dużą popularnością Solidarności, w efekcie czego muzycy odmówili wystąpienia na zlocie. Konsekwencją tej decyzji było natychmiastowe usunięcie Maanamu z radiowych list przebojów, a także z telewizji. Społeczeństwo nie pozostawało aparatowi władzy dłużne, a szczególnie ważną rolę w sprzeciwie wobec decyzji cenzorskiej odegrali dziennikarze radiowi, którzy zaczęli transmitować w radiu nagranie To tylko tango w zmienionej wersji, całość zastąpiono zapętloną partią charakterystycznych w utworze werbli.
Wolność słowa w 2. połowie II wieku w Polsce nie była zagwarantowana obywatelom, a szczególnie artystom, którzy często przybierali rolę głosu ludu, nieraz nie z własnej woli. Jednak to także w tym okresie polska scena rockowa narodziła się i prężnie się rozwijała. Pomimo faktu, że punk rock już w swojej istocie wpisane ma wyłamywanie się w wszelkich ram, a szczególnie tych systemowych, to w PRL-u nie przeszkadzało to artystom, by tworzyć muzykę w tym nurcie. Może właśnie kiedy człowiek jest przyparty do ściany przez system, to chce jeszcze głośniej wykrzyczeć swoją rację, a inni mu wtórują. Ja urodziłem się w kraju, w którym wolność słowa była mi zagwarantowana od dnia pierwszego. Wychowywałem się w takiej rzeczywistości i w takiej żyję. Nie chcę być cenzurowany, ani zamykany w klatce indoktrynacji. Chcę dbać o wolne słowo, bo takie słowo jest najpiękniejsze.

