Jessica Pratt – Quiet Signs (2019), recenzja Zuzanny Janickiej

Inne recenzje

Znalezione obrazy dla zapytania Jessica Pratt - Quiet Signs

Ma nietypową urodę i jeszcze bardziej nietypową barwę głosu. Przyszła na świat w 1987 roku w muzykalnej rodzinie. Matka dbała, by córka nie zawracała sobie głowy radiowymi artystami. Brat pożyczał zaś gitarę. Jessica Pratt, bohaterka płyty, która spędza mi sen z powiek od dobrego miesiąca, już w chwili swojego płytowego debiutu przyciągnęła uwagę prasy. Bo chociaż jej muzyka jest prosta, potrafi zachwycić.

Jessica Pratt powróciła po czterech latach i daje nam ciche znaki. Zaliczana do nurtu freak folku artystka od lat zmaga się z porównaniami do legendarnej Joan Baez. Bo choć sporo w jej twórczości klimatu lat 60., całość niewiele ma wspólnego z klasycznym brzmieniem, jakie przychodzi nam na myśl na hasło “muzyka folkowa”. Ten freak także może zmylać, bo szaleństwa w piosenkach Jessiki jest jak na lekarstwo. Tym bardziej po postawieniu jej obok niezrównoważonego Ariela Pinka, do którego podziw nieraz w wywiadach wyrażała. Pratt to Pratt – wokalistka o naiwnym, dziecięcym głosie wytwarzająca wokół siebie magiczną aurę.

Quiet Signs, płyta składająca się z dziewięciu utworów, nie trwa nawet pół godziny. Rozpoczyna się (a jakże) kompozycją zatytułowaną Opening Night. Chociaż jest to proste, półtoraminutowe intro zaaranżowane na pianino, sporo w tym filmowej atmosfery sprzed paru dekad. Sama gitara akustyczna wybrzmiewa w nuconym melancholijnie przez Pratt nagraniu As the World Turn, które dzierży tytuł mojego ulubionego momentu Quiet Signs. Wyrazistszym numerem jest następujące po nim Fare Thee Well, które intryguje produkcją – kompozycja brzmi bardzo vintage’owo, a smaczku nadaje jej pojawiająca się w końcówce melodia wygrywana na flecie.

Ciężko przejść obojętnie obok jasnego, rozmarzonego Here My Love. Marzycielka atmosfera nie opuszcza Poly Blue, w którym Jessica pozwoliła grać gitarze akustycznej głośniej, mianując ją równą partnerką dla swojego głosu. Na pierwszy plan niepowtarzalny wokalny instrument Amerykanki wysuwa się w prościutkim This Time Around. Tu nawet plumkająca gitara nie jest potrzebna. Nastrój tworzy Jessica, której słodki, lecz przeszywająco smutny śpiew oddziałuje na słuchacza. Podobnie jest w bogatszym instrumentalnie Crossing. Tym razem jednak artystka wskakuje na wyższe rejestry, co w połączeniu z tajemniczą muzyką daje nietypowo mroczny efekt. Końcówka albumu skrywa nie mniej udane utwory. Silent Song, mimo swego tytułu, wcale nie jest najcichszą kompozycją na krążku, ale nosi znamiona baśniowej kołysanki. W niespiesznym Aeroplane Pratt robi ukłon w stronę fanów klasycznego folku i dodaje kilka tamburynowych akcentów.

Quiet Signs, wbrew swojej prostocie, jest płytą dziwną i zagadkową. Przygotowane przez Jessikę Pratt piosenki zdają się mieć drugie dno, które ukryła przed nami sama artystka, określana już przeze mnie mianem jednego z najbardziej intrygujących, kobiecych głosów ostatnich lat. Niesamowite jest to, że ona nie musi specjalnie się wysilać – coś zanuci, coś sobie pośpiewa, a z miejsca jej kompozycje nabierają specyficznego klimatu. Podoba mi się jej podejście do dźwięków. Minimalizm jest ogromną siłą Quiet Signs. Jednocześnie jej utwory nie rozpływają się w powietrzu. Chociaż trzeci krążek Pratt walczyć będzie o miano najlepszej płyty 2019 roku, nie będę nikogo przekonywać do zapoznania się z nim.Warto to zrobić, ale Quiet Signs nie zasługuje na bycie płytą słuchaną w biegu.

Jessica Pratt - Quiet Signs
  • Data premiery: 08 02 2019
  • Single: As the World Turns
Najlepsze utwory: As the World Turns
This Time Around
Crossing
Najsłabsze utwory: brak


Recenzja wyraża poglądy autora i nie jest tożsama ze stanowiskiem i opinią całej redakcji.

Zuzanna Janicka
Zuzanna Janickahttp://www.the-rockferry.pl
Wielka pasjonatka muzyki, potrafiąca odnaleźć coś ciekawego w każdym gatunku. Autorka strony The-Rockferry, na której oprócz recenzji płyt znaleźć można całą masę innych muzycznych artykułów. Nałogowa uczestniczka koncertów. Wielka fanka Christiny Aguilery, Amy Winehouse, Kate Bush, Finka, Leonarda Cohena i zespołu The National.

Czytaj również

Ma nietypową urodę i jeszcze bardziej nietypową barwę głosu. Przyszła na świat w 1987 roku w muzykalnej rodzinie. Matka dbała, by córka nie zawracała sobie głowy radiowymi artystami. Brat pożyczał zaś gitarę. Jessica Pratt, bohaterka płyty, która spędza mi sen z...Jessica Pratt - Quiet Signs (2019), recenzja Zuzanny Janickiej