Indila – Mini World (2014), recenzja Marty Mrowiec

Właściwie nazywa się Adila Sedraïa, my poznaliśmy ją jako Indilę. To francuska piosenkarka, której debiutancki album w maju ukazał się w Polsce. Artystka z powodzeniem łączy nostalgiczne melodie z nowoczesnymi rytmami. A jej debiutancki album przyciąga i chce się do niego wracać.

Nigdy jakoś szczególnie nie przepadałam na twórczością francuskich artystów. Muzyka Indilii ma jednak coś w sobie, co mną zawładnęło i sprawiło, że przychylniejszym okiem patrzę w stronę Francji. Wniosła ona pewną świeżość i nową jakość do muzyki popularnej. Ta filigranowa postać, która jawi nam się na okładce, posiada pewien rodzaj magnetyzmu, który przyciąga. Krążek to 10 kompozycji, z których każda ma swój urok. Po ich przesłuchaniu ma się ochotę na więcej i czuje się niedosyt, że otrzymaliśmy tylko 10 numerów.

Dernière Danse – pierwszy singiel promujący krążek to utwór, który odnosi ogromy sukces w rodzimym kraju artystki, jak również w Niemczech, Belgii, Szwajcarii, Grecji, Rumunii a nawet Polsce. To numer ciekawie zbudowany. Rozpoczyna się on bowiem od akompaniamentu grającej w  tle orkiestry, by następnie w pełni rozbrzmieć. Tekst przepełniony jest dramatyzmem.

Je remue le ciel, le jour, la nuit
Je danse avec le vent, la pluie
Un peu d’amour, un brin de miel
Et je danse, danse, danse, danse, danse, danse
Et dans le bruit, je cours et j’ai peur
Est-ce mon tour?
Vient la douleur…
Dans tout Paris, je m’abandonne
Et je m’envole, vole, vole, vole, vole
Mieszam niebo, dzień i noc.
Tańczę z wiatrem, z deszczem.
Trochę miłości, nieco miodu.
I tańczę, tańczę, tańczę, tańczę, tańczę, tańczę.
Biegnę wystraszona w zgiełku.
Czy to moja kolej?
Oto nadchodzi ból.
W całym Paryżu, porzucam siebie.
I lecę, lecę, lecę, lecę…

Podobny zabieg słyszymy w Tourner Dans Le Vide. To utwór, który w swym początkowym napięciu i dramatyzmie przekształca się w wręcz dyskotekowy kawałek z chwytliwym podkładem. Z kolei Love Story to kompozycja bardziej musicalowa, kojarząca się nieco z kabaretem, trochę mająca operowy wydźwięk.Podobnie jest z S.O.S., które przywodzi mi na myśl pozytywkę. Ujmuje minimalizmem aranżacji, a sama artystka pokazuje bardzie dziewczęcy wokal. Piosenki owiane są smutkiem i nostalgią, które słychać w głosie Indilii.

Comme Un Bateau jest bardziej żywiołowe i wprowadza nas w optymistyczny nastrój. Na albumie mamy jeszcze lekko wpadające w reggae Tu Ne M’Entends Pas, z wyeksponowanym bębnem, tytułowy utwór, który stanowi lekki ukłon w stronę r&b, jednak nadal utrzymane w popowym klimacie czy  Run Run, który z kolei można podciągnąć pod próbę „rapowej” wersji artystki.

Jak widać Indila to artystka bardzo kolorowa i różnorodna, której nie da się jednoznacznie zamknąć w sztywne ramy danego gatunku. Mini World to mieszanka wielu gatunków, jednak dobrze do siebie pasujących, dzięki czemu album jest spójny. Na uwagę zasługuje również wokal artystki, który potrafi być z jednej strony pełen dramatyzmu i rozpaczy, a z drugiej lekki i dziewczęcy. Nie wiem czy pozostałe kompozycje poradzą sobie równie dobrze jak singiel, jednak niewątpliwie jest to ciekawa płyta, na którą warto zwrócić uwagę. A sama Indila zapowiada się bardzo ciekawie i na pewno jeszcze nie raz o niej usłyszymy.

indila

 

Czytaj również