Sobotni, deszczowy wieczór. Przyjeżdżamy do Zabrza, odbieramy zaproszenia, zajmujemy wyznaczone miejsca. Na bocznych balkonach sporo wolnych miejsc, ale środek i dolna część widowni w większości zapełniona. Z głośników wydobywa się Mamut, jedyny instrumentalny utwór z tytułowego albumu. Chwila oczekiwania, mija godzina 19, gasną światła, rozmowy cichną, muzycy wychodzą na scenę. Oklaski. Rozbrzmiewają pierwsze nuty utworu Wróć. Tak właśnie wyglądał początek koncertu grupy Fisz Emade Tworzywo, który 17 października odbył się w zabrzańskim Domu Muzyki i Tańca.
Lepszego rozpoczęcia nie mogłem sobie wymarzyć, Wróć to moja ulubiona kompozycja z Mamuta. W oryginale z Justyną Święs, która była gościem specjalnym tego koncertu, ale która na scenie pojawiła się dopiero pod koniec spotkania. O tym za chwilę. Wróć było dla mnie najlepszym z możliwych preludiów do dalszej części koncertu. Niesamowitego klimatu dodały temu utworowi partie, które Bartek „Fisz” Waglewski wyśpiewał przez megafon. Drugim utworem zagranym tego wieczoru był premierowy numer pod tytułem Samochody. Kto słyszał, z pewnością zgodzi się ze mną, że zespół pozostaje w klimatach wydanego w ubiegłym roku albumu Mamut. To już nie jest ten hip hop, który panowie prezentowali na swoich wcześniejszych krążkach, to zupełnie inna bajka.
Kolejne sześć utworów, które wybrzmiały podczas koncertu, to materiał z Mamuta właśnie. Po Samochodach nadeszła bowiem pora na Wojnę, którą Fisz wykonuje w albumowej wersji w duecie z Katarzyną Nosowską. Mieliśmy szczerą nadzieję na niespodziankę w postaci wyłaniającej się nagle zza kulis wokalistki Hey. Cóż, musieliśmy się zadowolić samym Fiszem, który jednak pomimo braku niezastąpionej Nosowskiej, podołał jej partiom ;) Następnie usłyszeliśmy Zemstę, Karate i Bieg, w najmniejszych szczegółach zgadzające się z wersjami studyjnymi. Publiczność to lubi!
Można powiedzieć, że swoją ósmą piosenką Fisz Emade Tworzywo przywitali nas ponownie. Mowa oczywiście o utworze Dzień dobry (z gościnnym udziałem DJ-a Eproma w studyjnej wersji). Po nim nastąpiła krótka przerwa od „mamutowego” repertuaru. Dwa kolejne utwory pochodziły bowiem z albumu Zwierzę bez nogi (2011) duetu Fisz i Emade. Zabrzmiały utwory Jesteś tam? i tytułowe Zwierzę bez nogi, a więc pierwsze zdecydowanie hip-hopowe kawałki, gdyż najnowszego Mamuta w szufladce z napisem „hip hop” umieszczać z pewnością nie należy. Wspomniane dwa utwory, choć w mój gust nie trafiają, to w gust publiczności trafiły bez wątpienia. Ku mojemu zaskoczeniu, to właśnie po tych wykonaniach, publiczność, która do tej pory była nieco powściągliwa w wyrażaniu emocji, okazała największy entuzjazm. Zespół został nagrodzony gorącymi oklaskami.
Kto myślał, że będzie to typowy koncert, prezentujący jedynie autorski repertuar zespołu, grubo się mylił. Kolejnym zaprezentowanym utworem było bowiem Spalam się Kazika Staszewskiego. Fisz zdradził, że jest to jeden z tych utworów, który wpłynął na zainteresowanie muzyków rapem i hip-hopem. Reakcja publiczności, zarówno na zapowiedź kawałka, jak i na samo jego wykonanie, była szczerze entuzjastyczna. Miło, kiedy zespół, który przecież osiągnął już bardzo dużo, gra na swoich koncertach utwór artysty, od którego zaczęła się jego przygoda z muzyką, i który jest dla niego inspiracją.
Nie mogło także zabraknąć utworu z debiutanckiego albumu Tworzywa. Panowie zagrali Dynamit z płyty F3. Po tym jakże energetycznym wykonaniu, Fisz zaprosił na scenę długo wyczekiwaną przeze mnie Justynę Święs, specjalnego gościa zabrzańskiego koncertu:
Mam ogromną przyjemność zaprosić osobę, która bardzo nam pomogła w współtworzeniu płyty Mamut. Justyna Święs z zespołu The Dumplings!
Ich wspólne wykonanie Pyłu było fantastyczne. Justyna dodała niesamowitego uroku tej kompozycji. Sądzę, że z takiego samego założenia wyszła cała zgromadzona publiczność. Utwór trwał zdecydowanie dłużej niż wersja studyjna, aranżacja została lekko zmieniona, a to w komplecie dało wspaniały efekt. Żałuję jedynie, że Justyna zaśpiewała tylko ten jeden utwór, podczas gdy gościnnie udzielała się w sumie w trzech utworach z płyty (dodatkowo Wróć i Ślady).
Przedostatnim zaprezentowanym utworem z Mamuta był singiel Zwiedzam świat, który – dla niewtajemniczonych – już 23 października ukaże się na specjalnej edycji płyty w dwóch remixach (więcej na ten temat do przeczytania tutaj). Oprócz utworu Kazika, Fisz Emade Tworzywo zaprezentowali jeszcze jeden cover. Był nim utwór francuskiego zespołu Space, pod tytułem Magic Fly (1977). To znakomity, instrumentalny, elektroniczny utwór. Wyszło brawurowo. Magic Fly płynnie przeszło w Piwnicę – kawałek zamykający tracklistę Mamuta i jednocześnie podstawowy repertuar zabrzańskiego koncertu. Publiczność nagrodziła zespół solidnymi owacjami na stojąco. Muzycy zeszli ze sceny tylko na chwilę, bo zaproszeni na nią ponownie oklaskami fanów, zagrali dodatkowe dwa utwory na bis. Zabrzmiał Napoleon (płyta Zwierzę bez nogi, 2011) oraz Pani Bum Bum (płyta Heavi Metal, 2008).
Podsumowując, panowie z Fisz Emade Tworzywo to absolutnie rasowi muzycy. Bartosz Waglewski był bardzo podobny do zabrzańskiej publiczności – początkowo skromny, a publiczność powściągliwa w wyrażaniu swoich emocji. Relacja ta rozwijała się w miarę trwania koncertu, aby na sam koniec wszyscy uwolnili maksimum energii. Jako miłośnik instrumentów klawiszowych, nie mogłem nie zwrócić uwagi na znakomitego klawiszowca zespołu, ale brawa należą się oczywiście całemu, naprawdę utalentowanemu składowi.
Przyznaję – nie jestem fanem hip-hopu w ścisłym znaczeniu tego słowa; na koncercie pojawiłem się głównie ze względu na absolutnie mistrzowski repertuar z Mamuta, ale jeśli już słuchać hip-hopu, to tylko takiego. To najlepsza muzyka w swoim gatunku.
Setlista
- Wróć
- Samochody
- Wojna
- Ślady
- Zemsta
- Karate
- Bieg
- Dzień dobry
- Jesteś tam?
- Zwierzę bez nogi
- Spalam się
- Dynamit
- Pył (feat. Justyna Święs)
- Zwiedzam świat
- Magic Fly
- Piwnica
- Napoleon
- Pani Bum Bum
Galeria zdjęć, fot. Karolina Karkowska – All About Music

































