Równo osiemdziesiąt jeden lat temu, 8 stycznia 1935 roku w amerykańskim mieście Tupelo, przyszedł na świat wokalista, muzyk, tancerz oraz aktor, okrzyknięty mianem Króla Rock and Rolla i jedną z najważniejszych postaci popkultury XX. wieku – Elvis Aaron Presley. Z okazji upamiętnienia ubiegłorocznego jubileuszu artysty, Sony Music przedstawiło światu nowe wydawnictwo zatytułowane If I Can Dream. Czternaście kompozycji wzbogaciła muzyka w wykonaniu Royal Philharmonic Orchestra.
Elvis Presley za życia łączył głównie dwie pasje – muzykę, nierzadko idącą w parze z tańcem, oraz aktorstwo. W obu z nich sprawdzał się znakomicie. Artysta zagrał w 33. filmach pełnometrażowych, a liczba jego wydanych singli sięga ponad stu. Lista całej dyskografii bogatej w albumy studyjne, koncertowe, ścieżki dźwiękowe i kompilacje jest jeszcze bardziej imponująca. Z okazji 80. rocznicy urodzin Elvisa przypadającej na 2015 rok, wytwórnia fonograficzna poszła o krok dalej i 30 października zaprezentowała utwory muzyka w odnowionych aranżacjach, stworzonych przy akompaniamencie słynnej orkiestry symfonicznej The Royal Philharmonic Orchestra. Tak oto powstał album If I Can Dream nagrany w Abbey Road Studios w Londynie we współpracy z cenionymi producentami Donem Reedmanem, Nickiem Patrickiem oraz byłą żoną Elvisa, Priscillą Presley.
Doszłam do wniosku, że dokonywanie szczegółowej analizy od strony tekstowej czy wokalnej tak uzdolnionego i wszechstronnego artysty, nie miałoby jakiegokolwiek sensu i znaczenia. Tą kwestię wyjaśnia ponad miliard jego sprzedanych płyt na całym świecie. Ja postaram się choć w niewielkim stopniu przybliżyć Wam historię, przytoczyć kilka informacji o utworach oraz ocenić wydawnictwo pod kątem wykonania przedstawionej przez twórców idei.
Płytę rozpoczyna optymistyczny i mocny, orkiestrowy akcent. Burning Love – to zdecydowanie najbardziej energiczny utwór na krążku i jednocześnie mój faworyt. Pierwotnie nagrany i wydany na początku lat 70. singiel, doczekał się kilkunastu coverów.
Drugim z kolei na liście jest wielki przebój zatytułowany It’s Now or Never. Niektórzy z Was słuchając tego nagrania mogą odnieść wrażenie, że podobna melodia nie po raz pierwszy obiła im się o uszy. I będziecie mieć rację. Elvis zainspirowany neapolitańską pieśnią O Sole Mio z XIX. wieku, postanowił w 1960 roku wydać jego odpowiednik wykonany w języku angielskim. Być może ze względu na włoskie korzenie kompozycji, to właśnie dla wokalistów z operowego trio Il Volo przypadł zaszczyt zaśpiewania na jednym albumie wspólnie z legendą. Obecność gości specjalnych nie jest jednak znacząco odczuwalna. Bynajmniej nie po pierwszym przesłuchaniu utworu. Jego melodyjna i spójna całość sprawia, że chęć dalszego zagłębienia się w muzyczną, pełną emocji i nostalgii przygodę jest jeszcze większa…
Utwory takie jak Love Me Tender czy Can’t Help Falling in Love posiadają miano hymnu o miłości. Są uznawane za odzwierciedlenie romantyzmu. Cała magia jest zawarta w ich prostocie, szczerym przekazie i niezwykłej barwie głosu artysty. Subtelne dźwięki orkiestry symfonicznej w wymieniowych kompozycjach nie naruszyły dotychczasowego nastroju, a jedynie wydłużyły czas ich trwania o kilkanaście cennych sekund.
Pozytywnym zaskoczeniem okazał się nowy duet. Nieoczekiwany i interesujący – gościnny udział wokalisty Michaela Bublé w utworze Fever. Chociaż nie jestem zwolenniczką tworzenia pośmiertnych duetów, to w tym przypadku zgranie głosów obu panów brzmi po prostu rewelacyjnie. Przekonajcie się sami:
Bridge Over Troubled Water, And the Grass Won’t Pay No Mind, You’ve Lost That Lovin’ Feelin’, There’s Always Me – to seria sentymentalnych, lirycznych kompozycji, które w twórczości artysty zawsze grały istotną rolę. Charakterystyczną cechą łączącą ze sobą wszystkie wymienione utwory jest finezyjność, a obecność w tle orkiestry i dodatkowych instrumentów dodała im jedynie kolorytu oraz wyraźniejszego brzmienia.
Na szczególną uwagę zasługuje również wspaniałe How Great Thou Art pochodzące z płyty gospel o tym samym tytule. To właśnie za ósmy studyjny album z lat 60. muzyk został uhonorowany pierwszą nagrodą Grammy. Trzecią i ostatnią otrzymał za wykonanie na żywo How Great Thou Art z dnia dwudziestego marca 1974 roku w Memphis. Posłuchajcie nagrodzonego statuetką Grammy, najbardziej inspirującego występu:
Amerykańska piosenka An American Trilogy składa się z trzech XIX. wiecznych piosenek: Dixie, All My Trials i pieśni przewodniej Armii Unii podczas Wojny secesyjnej. Jej autorem jest Mickey Newbury, a została ona spopularyzowana przez Presleya na początku lat siedemdziesiątych. W nowej aranżacji zagrał ją amerykański muzyk rockowy, gitarzysta i kompozytor – Duane Eddy.
Po gospelowym In the Ghetto i bluesowym Steamroller Blues całość zamyka tytułowy singiel If I Can Dream. Finałowy numer soulowy w duchu Martina Luthera Kinga, ukazał się po raz pierwszy na koncertowym wydaniu ’68 Comeback Special.
Tak się składa, że albumy z udziałem orkiestry symfonicznej od danej wytwórni płytowej nie są mi obce. Po raz pierwszy z podobnym wydawnictwem poświęconym również nieżyjącemu, austriackiemu wokaliście o pseudonimie artystycznym Falco, miałam styczność w 2008 roku. Cały projekt tak samo jak w przypadku Elvisa, wywarł na mnie ogromne wrażenie przede wszystkim jakością i dbałością o każdy, najmniejszy detal. Jakość dźwięku zachwyca, gdzie w przypadku niektórych płyt the best of często nie jest on zadowalający, zwłaszcza dla ucha wymagającego słuchacza. Natomiast lekki niedosyt pozostawia zestawienie utworów. Zdecydowanie dla urozmaicenia i ku usatysfakcjonowaniu miłośników brzmień rock’n’rolla umieściłabym co najmniej dwa żwawsze numery. Presley uwielbiał eksperymentować z różnymi gatunkami muzycznymi, co słychać na poszczególnych etapach jego twórczości. Należy o tym pamiętać. Nie zmienia to jednak faktu, że warto poświęcić czas, aby zapoznać się z całą zawartością If I Can Dream, które wzbogaca dyskografię artysty o wypełnione pięknie zaaranżowanymi, lirycznymi kompozycjami wydawnictwo. Z przyjemnością będę do niego wracać, a dziś z pełną odpowiedzialnością mogę przyznać i co mnie niezwykle cieszy, tego rodzaju projekty są realizowane z wielkim zaangażowaniem i szacunkiem do muzycznych dorobków nieżyjących artystów.


