Amerykańska piosenkarka Dionne Warwick wyznała, że kocha Beyoncé, ale nie może nazywać ją jeszcze ikoną.
Dionne Warwick udzieliła ostatnio wywiadu dla Esscence. Wokalistka została zapytana o współczesnych artystów oraz o to, czy tworzą oni muzykę ponadczasową. Według niej, nie ma na rynku takich wykonawców.
„Nie wiem, czy za 10 lat ktokolwiek będzie chciał śpiewać piosenki naszych dzieci [artystów]”
Warwick powiedziała, że artyści nagrywający od 20 lat, muszą popracować jeszcze kilkadziesiąt lat, zanim będą mogli zostać uznani za ikonicznych. Wokalistka podzieliła się również swoimi spostrzeżeniami na temat Beyoncé.
„Mam wielki szacunek do Beyoncé. Patrzenie, jak się rozwija, było dość krzepiące. Wspaniale było obserwować, jak udało jej się osiągnąć to, co chciała. … jestem z niej bardzo dumna. Nie mogę jej jednak zaliczyć do grona ikonicznych artystów w którym są: Gladys Knight, Patti LaBelle, Johnny Mathis, Frank Sinatra, czy Sammy Davis Jr. (…) Kocham ją na śmierć i potrafię docenić jej talent. Ale ten ikoniczny status, o którym właśnie wspomniałam, te cztery nazwiska? [Ona ma] długą drogę [przed sobą]”
Po tych słowach w internecie rozpętała się burza. Fani zaczęli bronić Beyoncé, a Dionne Warwick postanowiła sprostować swoje słowa, tłumacząc jeszcze raz:
„Osiągnięcie statusu ikony zajmuje dużo czasu. Nie oznacza to, że Beyoncé nie jest na dobrej drodze. Jest utalentowaną artystką!”


