Cleo – Bastet (Deluxe) (2017), recenzja Pawła Markiewicza

0
426

Mów mi Bastet, mów mi Bastet” – jeszcze tak niespełna rok temu śpiewała Joanna Klepko a.k.a. Cleo, która 2 września wydała pierwsze muzyczne dziecko zatytułowane Bastet. Po tej stosunkowo niedługiej przerwie, artystka powróciła z nowym, ulepszonym wydaniem krążka, który zawiera instrumentale kompozycji z podstawowej edycji i dwa premierowe utwory.

Przypomnijmy, że Joanna Klepko w ubiegłym roku podpisała kontrakt z wytwórnią Universal Music Polska i rozpoczęła pracę nad solowym, debiutanckim albumem, który był całkowitą odskocznią od tego, co nagrywała w duecie z Donatanem. Artystka zerwała z ludowymi brzmieniami i poszła w egzotyczną stronę, co idealnie pokazuje np. Kocia Mama i Bastet, które swoją drogą są najlepiej wyprodukowanymi utworami na podstawowej edycji płyty. Znaczna większość materiału nie została opatrzona w odważne brzmienia, lecz popową i nijaką oprawę muzyczną.

Wraz z niecałkowitym, ale jednak, zerwaniem współpracy z Donatanem, artystka zmieniła swój target. Od tamtego momentu teksty, jak i sama muzyka (np. Mi-Sie) skierowana była do najmłodszego pokolenia słuchaczy, którzy nie są wymagającymi odbiorcami. Cleo poszła po linii najmniejszego oporu i jej muzyka stała się typowym produktem, jakich wiele na rynku muzycznym. Przebojowa osobowość artystki całkowicie nie przełożyła się na zaprezentowany materiał.

Pełną recenzję podstawowego wydania możecie przeczytać tutaj.

Rozszerzona wersja została wzbogacona o dwie piosenki. Wzbogacona to dobre słowo, ponieważ ratuje średniej jakości materiał z podstawowej wersji Bastet. Pali się, z gościnnym udziałem Sitka, to jeden z najlepszych utworów w karierze Cleo. Kolaboracje wokalistki z raperami zawsze wychodzą na plus. Artystka idealnie wpisuje się w ciężkie bity, do których przyzwyczaiła nas w czasach Hiper/Chimery. Druga kompozycja – Serce, to klasyczna ballada, w której Joanna Klepko pokazuje swoje umiejętności wokalne oraz emocjonalną stronę osobowości. Przyjemna piosenka, której warstwa liryczna chwyta właśnie za ten narząd, który został przytoczony w tytule.

Ciągle ślepo wierzę, że ten świat
Dobra skrywa więcej niż ma wad
Wyciąga ufnie ręce, ran przybywa więcej – bez szans
Blizny zapisują przestrzeń
Tatuują mięsień, któremu sił już brak

Bastet w wersji rozszerzonej wypada lepiej od podstawowego wydania. W poprzedniej recenzji wspomniałem, że spodziewałem się czegoś lepszego i mocniejszego – właśnie to dostałem. Jednak te dwie piosenki nie są w stanie uratować honoru całego wydawnictwa. Kto wie, może Cleo przy drugiej płycie będzie bardziej odważna i nie nagra już typowo komercyjnej płyty?