Cee Lo Green to pochodzący z USA wokalista, raper, producent oraz autor tekstów. W latach 1995-2002 występował wraz z grupą Goodie Mob. Potem rozpoczął solową karierę. Nagrał już cztery płyty. Premiera piątej planowana jest na przyszły rok. Popularność przyniosła mu piosenka Crazy, którą w 2006 roku nagrał z amerykańskim DJ’em i producentem Danger Mouse. Cee Lo’s Magic Moment to album nagrany z myślą o zbliżających się świętach Bożego Narodzenia.
Listopad i grudzień przynoszą nam co roku lawinę świątecznych płyt. Czeka nas m.in. premiera specjalnego wydawnictwa Elvisa Presley’a The Classic Christmas Album, Christiny Perri A Very Merry Perri Christmas i wielu, wielu innych. A i tak wiadomo, jak to się skończy – zewsząd dobiegać nas będą dźwięki Last Christmas Wham! czy All I Want for Christmas Is You Mariah Carey. Mimo to artyści się nie zniechęcają i co roku możemy nacieszyć się nowymi wersjami świątecznych klasyków jak i poznać nowe, napisane z myślą o Bożym Narodzeniu utwory.
Dlaczego z całego 'worka’ tegorocznych świątecznych płyt sięgnęłam właśnie po Cee Lo’s Magic Moments? Wyróżniała się na tle pozostałych. Wystarczy spojrzeć na okładkę – szalona, kolorowa, przyciągająca wzrok. Od razu było wiadomo, że Cee Lo Green zinterpretuje te piosenki po swojemu. I faktycznie tak się stało. Dodał wiele od siebie. Połączył ze sobą funk, soul, pop oraz jazz. Jest na tyle różnorodnie, że gdzieś w tym wszystkim zagubił się świąteczny klimat. Trochę szkoda, ale i tak uważam, że album Cee Lo to kopalnia naprawdę udanych kawałków.
Dobrym pomysłem było zaproszenie kilku innych artystów do nagrania, niektórych utworów. Nie zaskoczę was chyba, jeśli napiszę, że ze zniecierpliwieniem oczekiwałam piosenki Baby, It’s Cold Outside, którą Cee Lo wykonuje z Christiną Aguilerą. Utrzymana w soulowo-jazzowo stylistyce piosenka szybko podbiła moje serce. Głos Cee Lo i delikatny wokal Christiny świetnie się dopełniają. Aguilera zrezygnowała z chwalenia się, jak potężnym głosem dysponuje. I tylko w końcówce, kiedy wyciąga dłuższą nutę pokazuje, że wciąż jest tą samą Christiną.
W Merry Christmas, Baby Cee Lo wspierany jest przez Roda Stewarta. Przyznam, że nagranie to jest bardzo udane. Chórek gospel potęguje świąteczny nastrój. W beztroskim przesłuchiwaniu tej kolaboracji przeszkadza mi jedna rzecz – znam ten kawałek w perfekcyjnym wykonaniu Christiny Aguilery i Dr. Johna i nie mogłam przestać porównywać tych dwóch wersji. Niestety na niekorzyść Cee Lo. Ostatnio żadna inna piosenka tak szybko nie poprawia mi humoru jak All I Need Is Love. Cee Lo wspierany w niej jest przez… Muppety! Jest więc zabawnie, wesoło i bardzo interesująco. To chyba jeden z najciekawszych feauturingów, jaki znam.
Ostatnia kolaboracja to You’re a Mean One, Mr. Grinch. Utwór pochodzi z filmu animowanego Grinch: Świąt nie będzie (1966). Cee Lo wykonuje go z grupą Straight No Chaser. Pierwsze skrzypce w utworze gra oczywiście Cee Lo (czasem śpiewa, czasem mówi), ale nie da się przejść obojętnie obok chórku robionego przez członków tego zespołu wokalnego.
Cee Lo Green nie pokusił się, by z myślą o świątecznym albumie napisać zupełnie nowe piosenki. Może to i dobrze, bo powstałe lata temu kawałki mają tę magię, której dzisiaj pewnie nie udałoby się już stworzyć. Cee Lo sięgnął po This Christmas, White Christmas i All I Want for Christmas. Podoba mi się jednak, że nagrał nowe wersje utworów, które nie były mi wcześniej znane (River, Mary, Did You Know? oraz Run Rudolph Run).
Na zakończenie całej zabawny ze świątecznymi utworami, artysta zostawił nam prawdziwą perełkę – kolędę Silent Night. Nie mógł lepiej zakończyć Cee Lo’s Magic Moment. Chociaż wiele poprzednich piosenek miało bardzo bogate aranżacje, tu muzyka jest ograniczona, pojawia się chórek, atmosfera jest podniosła. A i sam Cee Lo brzmi poważniej niż w pozostałych utworach. Słowem – w tej jednej kompozycji zawarta została cała magia świąt.
Nie znam wiele świątecznych albumów w całości. Utwory wokalisty brzmią inaczej niż te, które wykonywały dziewczyny z Destiny’s Child czy Mariah Carey na swoich dwóch (!) bożonarodzeniowych krążkach. Jest weselej, bardziej pomysłowo. Jak już wspomniałam na początku, w tej masie kolorowych, przebojowych kompozycji zagubiła się trochę magia świąt. Ja ich za bardzo nie czułam. Cee Lo’s Magic Moment to uniwersalny album, do słuchania nie tylko od święta. Może nie tak magiczny, jakbyśmy sobie tego życzyli, ale dobry. Po prostu.


