Gwiazda rapu ogłosiła, że nie ma dostępu do zysków z jej muzyki. Powiadomiła o tym fanów za pomocą Twittera.
Dwa dni temu amerykańska raperka Cardi B wdała się w internetową dyskusję na temat jej zarobków. Artystka odpowiedziała na Twitterze użytkownikowi, który napisał:
Okazuje się, że raperka w ciągu ostatnich dwóch lat nagrała hity warte kilkadziesiąt milionów dolarów, a jednak nie dostała tych pieniędzy do ręki. Cardi B tak ustosunkowała się do tej wypowiedzi:
Artystka napisała, że faktycznie, nie zobaczyła tych pieniędzy, ale aktualnie pracuje nad tym ze swoimi prawnikami. Według ogólnodostępnych informacji Cardi B jest związana umową 360, która oznacza, że firma zobowiązuje się do zapewnienia artyście m.in. wsparcia finansowego, wsparcia w marketingu, promocji, tournée i innych dziedzinach. Artysta zgadza się przekazać firmie procent zwiększonej liczby źródeł przychodów, często obejmujących sprzedaż nagrań muzycznych, występy na żywo, wydawnictwa i inne.
W przypadku twórczości Cardi B dodatkowo zewnętrzna firma dostaje 50% z jej tantiem z Atlantic Records, 50% jej praw autorskich i 25% dodatkowych zarobków. Nie wszystko w tej sprawie jest pewne. Można jednak wywnioskować, że Cardi w tym wszystkim ma stosunkowo małą niezależność finansową. Jej prawnicy aktualnie zajmują się tymi bieżącymi problemami.
Artystka nadal zarabia na koncertowaniu, jednak na razie nie wyrusza w dalekie trasy. Cardi B nie zapowiada jeszcze światowej trasy koncertowej w związku z jej aktualną sprawą.


