Bieżący rok przyniósł nam wiele niespodzianek, niekoniecznie tych pozytywnych. Trwająca pandemia niejednemu pokrzyżowała plany czy postawiła w trudnej życiowej sytuacji. W tej perspektywie tytuł najnowszego wydawnictwa Noah Cyrus – THE END OF EVERYTHING zdaje się być bardzo wymowny. W młodej artystce pokładałam nadzieje właściwie odkąd tylko zadebiutowała singlem Make Me (Cry) w 2016 roku. Wprawdzie pojedyncze piosenki, które zdążyła wydać w przeciągu ostatnich lat bywały raz gorsze, raz lepsze, ale epka Good Cry dowiodła, że wokalistkę warto darzyć zaufaniem. Nie zawiodła mnie i tym razem.

THE END OF EVERYTHING utwierdza mnie w przekonaniu, że Noah Cyrus nie brnie w muzykę dla podboju list przebojów i komercyjnych sukcesów. Utwory na najnowszym minialbumie są przeciwieństwem tego, co przyjęłoby się jako łatwo przyswajalne hity do potupania nóżką. Wydawnictwo otwiera Ghost, bardzo dojrzale wypadająca kompozycja, będąca połączeniem klasycznej ballady z elektroniką, która jednak nie odbiera jej elegancji. Duże wrażenie robią tutaj wokale, które są głębokie i niskie. Podobnie zresztą jak w pozycji będącej godnym następcą Ghost – opartym na prostych dźwiękach pianina, emocjonalnym Liar. Równie poruszające okazuje się być wzniosłe i przeszyte smutkiem Lonely.
Obok ballad opartych przede wszystkim na pianinie, mamy też te gitarowe. Do nich zalicza się I Got So High That I Saw Jesus, zapowiadające krążek. To bardzo dobra kompozycja inspirowana folkowymi brzmieniami, intrygująca pod kątem lirycznym. Moje serce skradło też proste, akustyczne July. Z chęcią wracam także do lekkiego, ale wciąż podszytego melancholią Young & Sad, którego podkład muzyczny został osadzony w stylistyce lo-fi. Jedną z najlepszych pozycji na epce okazuje się być jednak minimalistycze, wyciszające, basowe Wonder Years nagrane u boku Anta Clemonsa. To ciekawa i dojrzała interpretacja With A Little Help From My Friends Joe Cockera. Całość minialbumu zwieńcza gitarowe, urozmaicone basowym bitem nagranie tytułowe.
Minialbum Noah Cyrus to dla mnie dowód na to, że nie warto gniewać się na artystkę za odwlekanie premiery swojego długogrającego debiutu. Na THE END OF EVERYTHING właściwie nie ma słabej kompozycji – całość wypada bardzo dojrzale i świadomie, a przy tym niebanalnie. W mojej opinii poziomem wcale nie odbiega choćby od tego, co nagrywa jej rok młodsza koleżanka po fachu – Billie Eilish. Życzę jej zdobycia równie wielkiego uznania, bo w tej najmłodszej przedstawicielce rodu Cyrusów drzemie duży potencjał.
- Data premiery: 15 05 2020
- Single: July, Lonely, I Got So High That I Saw Jesus, Young & Sad
