Capital Cities – Swimming Pool Summer EP (2017), recenzja Katarzyny Jęckowskiej

0
215

Nareszcie! Po czterech latach od wydania longplaya In a Tidal Wave of Mystery, Capital Cities powrócili z minialbumem Swimming Pool Summer. Pięć niezwykle słonecznych i energetycznych propozycji z pewnością poderwie niejednego do tańca.

Capital Cities to amerykański duet, który tworzą Ryan Merchant i Sebu Simonian. Zapewne większość kojarzy ich z kawałka Safe and Sound. Trzeba przyznać, że ich styl jest bardzo charakterystyczny i oryginalny, a ich znakiem rozpoznawczym stały się wstawki grane na trąbce. Potwierdza się to też w przypadku tego albumu.

Capital Cities

Tracklistę otwiera tytułowy Swimming Pool Summer. Impreza na basenie zaczyna się mocnym bitem. Pojawia się także dziewczyna, która potrafi zawrócić w głowie każdemu. I jak śpiewają chłopaki:

I can’t escape the heat!

Jest bardzo gorąco!

W Drop Everything charakterystyczny jest refren:

Go go go, go wake me up
Wa wa, go
Go go go, give it away, it all away

Przypomina to trochę klubową muzykę sprzed paru lat. Drugie, co przykuwa uwagę to tekst. Słychać, że chłopaki lubią zabawiać się liryką. Słowa w zwrotkach są tak dobrane, że w większości kończą się na -es lub -is. Uważam, że jest to ciekawy zabieg.

Friday Girl rozpoczyna się rozmową pomiędzy chłopakiem i dziewczyną. On próbuje zaprosić ją na randkę, ale niestety nie mogą się zgrać z racji braku czasu:

I wait around the clock, but her calendar is blocked

Dodatkowo, do wykonania tego kawałka Capital Cities zaprosili rapera Ricka Rossa. Całość brzmi naprawdę nieźle!

Na tym minialbumie znalazły się jeszcze Drifting oraz remix Swimming Pool Summer.
Ryan i Sebu kolejny raz pokazują, że electro pop zawładnął ich umysłem. Muszę przyznać, że czekam na ich kolejne propozycje!