Każdy kolejny rok kończy się dla mnie nie w Sylwestra, ale w momencie, kiedy opublikuję swoje podsumowanie mijających dwunastu miesięcy. Tym razem przygotowałam dla was zestawienie 20 płyt, które zrobiły na mnie największe wrażenie w 2014 roku, oraz 50 piosenek.
NAJLEPSZE PŁYTY 2014 ROKU
19. Mary J. Blige The London Sessions
18. Curly Heads Ruby Dress Skinny Dog
17. The Black Keys Turn Blue
16. Tony Bennett & Lady Gaga Cheek to Cheek
15. Royal Blood Royal Blood
14. Zaz Paris
13. Broken Bells After the Disco
12. Jennifer Hudson JHUD
11 Kelis FOOD
10. FKA TWIGS LP1
Królowa PBR&B, zwanego też alternatywnym r&b? To się dopiero okaże, ale wiadome już jest, że FKA twigs to najbarwniejsza debiutantka roku. Cenię to, że LP1 nie jest oczywistym krążkiem. Niby FKA twigs odsłania przed nami fragment swojego życia, ale robi to bardzo subtelnie, zachowując cząstkę tajemnicy. Mimo sporej ilości dźwięków i barw jej debiutancki album wydaje się być dość zimny, surowy i hermetyczny. LP1 to spójny krążek, którego słuchanie nie nudzi, lecz sprawia niekłamaną przyjemność.
9. AZEALIA BANKS BROKE WITH EXPENSIVE TASTE
Można Azeali Banks nie lubić. Ja sama raczej nie chciałabym się z nią zaprzyjaźnić. Jednak nie można powiedzieć, że dziewczyna nie zna się na swoim fachu. Chociaż premiera płyty przekładana była w nieskończoność, warto było czekać na debiutanckie dzieło raperki. Tytuł Broke With Expensive Taste w wolnym tłumaczeniu oznaczać może zerwanie z drogim smakiem. Mimo, iż utwory Azeali pozbawione są elegancji czy wytworności, nie brzmią jak tanie pioseneczki stworzone na kolanie, mające zadowolić zwykłego Kowalskiego. To porcja mocnej muzyki i na imprezę, i do posłuchania w domowym zaciszu.
8. SBTRKT WONDER WHERE WE LAND
Takiej płyty mi brakowało. Jednocześnie przebojowej, z komercyjnym pierwiastkiem, ale wartościowej i intrygującej. SBTRKT z powodzeniem łączy komputerowe brzmienie z filmowymi, balladowymi czy hip hopowymi klimatami, pokazując nam, że elektronika nie jeden ma wymiar. Nad jego utworami unosi się tajemniczy, posępny nastrój. Ciekawie wypada też lista gości (m.in. Jessie Ware, Ezra Koenig), ale i tak na pierwszy plan wysuwają się wciągające melodie stworzone przez brytyjskiego producenta.
7. LEONARD COHEN POPULAR PROBLEMS
Niektórym artystom emerytura nie jest po prostu pisana. Zresztą takiemu Cohenowi (dziś mającemu osiemdziesiąt lat), występującemu od lat 50., fani nie pozwoliliby chyba na nią się udać. Nie po takiej płycie jak Popular Problems, pełnej żywych, bluesowo-folkowych melodii, emocji i pięknych wokali – nie tylko wciąż czarującego i uwodzącego hipnotyzującym, niskim głosem Cohena, ale i kobiecych chórków, które twórczości artysty towarzyszyły od zawsze. Popular Problems to płyta z niewątpliwą klasą.
6. DAMON ALBARN EVERYDAY ROBOTS
Po latach spędzonych w najróżniejszych kapelach, Albarn postanowił zajrzeć w głąb własnej duszy i nagrać płytę w stu procentach swoją. Serwuje nam alternatywny pop ładnie połączony z trip hopowymi melodiami. Cały album brzmi bardzo ascetycznie i minimalistycznie. Everyday Robots to trudna, ale piękna i niesamowicie melancholijna płyta. Celnie trafiająca w mój gust. Pochwalić mogę prostą, ale efektowną muzykę oraz szczere teksty, opowiadające m.in. naszym uzależnieniu od elektronicznych urządzeń i przeszłości wokalisty.
5. ANNA CALVI STRANGE WEATHER EP
Po dwóch w pełni autorskich albumach, Anna postanowiła zmierzyć się z materiałem cenionych przez nią artystów. Otrzymujemy od niej pięć kompozycji, których oryginalnymi twórcami są m.in. David Bowie (Lady Grinning Soul) czy członkowie zespołu Suicide (Ghost Rider). Jej mini album czaruje surowym klimatem. Wspaniałym dopełnieniem nagrań jest oczywiście sama Calvi, która już nie raz i nie dwa pokazała, że śpiewając, oddaje nam cząstkę siebie. Jej interpretacje znanych-nieznanych piosenek zwyczajnie zachwycają. I na tym zakończmy.
4. LANA DEL REY ULTRAVIOLENCE
Pierwszy kontakt z tym albumem nie należał do przyjemnych. Muzyka Lany zaczęła mnie nudzić. Jednak im częściej sięgałam po nowe kompozycje artystki, tym bardziej mnie one hipnotyzowały i zachwycały. Ultraviolence to krążek dużo dojrzalszy niż Born to Die. Nie brzmiący jak przypadkowy zbiór kilku utworów, ale tworzący piękną, klimatyczną całość. Spora w tym zasługa producenta płyty, Dana Auerbacha, który dodał do nich sporo gitarowego grania, przez co muzyka wokalistki nabrała trochę bluesowego smaku. Fanów Summertime Sadness nowa Lana zanudzi i zmęczy – mnie jednak oczarowała.
3. THE PRETTY RECKLESS GOING TO HELL
Zmierzając do piekła lądujesz w muzycznym niebie? To znak, że przesłuchałeś drugi album The Pretty Reckless Going to Hell. Muzyka grupy stała się ostrzejsza i bezkompromisowa. Z powodzeniem połączyli klasycznego rocka z hard rockiem otrzymując zestaw dwunastu świetnie skomponowanych i napisanych piosenek, które potrafią słuchacza poruszyć i oczarować. Wielkim atutem grupy jest wokalistka, Taylor Momsen, która mimo młodego wieku świetnie panuje nad swoim głosem. Czasem jest czuła, czasem ostra i seksowna. Zawsze jednak opanowana, choć na swój własny sposób.
2. SHE & HIM CLASSIC
Ona to aktorka Zooey Deschanel, on to wokalista i muzyk M. Ward. Na ich płytę Classic trafiłam przypadkiem. Zauroczył mnie ich singiel Stay Awhile. Brzmiał tak… niewspółcześnie. Zresztą, o czym przekonałam się później, cała ich jazzująca płyta „Classic” składa się ze stylizowanych na lata 30. i 40. kompozycji. Uwielbiam takie klimaty, więc z łatwością zakochałam się w ich coverach utworów, które są z nami od parudziesięciu lat i nie tracą na aktualności. Classic jest najbardziej stylowym albumem 2014 roku.
1. FINK HARD BELIEVER
Raz na jakiś czas zdarzają się artyści, którzy po prostu nie zawodzą, których każdą kolejną płytę włącza się z uśmiechem na ustach i bez nerwów, że coś mogło pójść nie tak. Fink po raz kolejny prezentuje album, o którym powiedzieć, że jest tylko dobry, to bluźnierstwo. Na Hard Believer kontynuuje to, co zaczął na Perfect Darkness. Serwuje nam więc indie rockowe i bluesowe utwory, tworzące melancholijny, nieco ponury i niesamowicie piękny muzyczny krajobraz. Piosenki sporo by straciły, gdyby powędrowały do innego wokalisty. Obdarzony głębokim, hipnotyzującym głosem Fink jest obecnie posiadaczem najpiękniejszego męskiego wokalu.
NAJLEPSZE PIOSENKI 2014 ROKU
Rekordziści: Fink (4 piosenki), Jennifer Hudson (3)
Zapraszam teraz do zapoznania się z pięćdziesięcioma najlepszymi piosenkami 2014 roku. Zestawienie otwiera klimatyczna Diana Krall ze swoim coverem przeboju Mamas & Papas. Do gustu przypadły mi również kompozycje Jennifer Hudson, Angel Haze (najlepsza raperka ostatnich lat, amen), Finka oraz Zaz.
49. Zaz Paris Sera Toujours Paris
48. Sam Smith Stay With Me
47. Jennifer Hudson ft. Iggy Azalea He Ain’t Going Nowhere
46. Angel Haze ft. Sia Battle Cry
45. Leonard Cohen My Oh My
44. Fink White Flag
43. The Pretty Reckless Sweet Things
42. Curly Heads Synthlove
41. Broken Bells Leave It Alone
Sporo debiutantów w kolejnej dziesiątce mojego zestawienia. Na pierwszy ogień idzie Hozier (którego popularność wciąż mnie zadziwia, nie jest to bowiem komercyjny artysta). Później pojawia się folkowy Nick Mulvey, elektroniczne FKA twigs z MØ oraz romantyczny Sam Smith. Nie zabrakło i muzycznych legend – Damona Albarna i grupy U2.
39. Hozier Take Me to Church
38. Nick Mulvey Juramidam
37. U2 ft. Lykke Li The Troubles
36. Fink Pilgrim
35. Paloma Faith Trouble With My Baby
34. MØ Slow Love
33. FKA twigs Numbers
32. Lady Gaga Lush Life
31. Sam Smith I’m Not the Only One
Folkowy Damien Rice, balladowe oblicze Coldplay, pokręcona Azealia Banks, wspaniały cover utworu Danzig w wykonaniu Lissie oraz Sophie Ellis-Bextor w swojej najlepszej odsłonie. To tylko kilka propozycji, które czekają na was w trzeciej dziesiątce mojego rankingu.
29. Damien Rice It Takes a Lot to Know a Man
28. Coldplay O
27. Lissie Mother
26. Sophie Ellis-Bextor Birth of an Empire
25. Royal Blood Out of the Black
24. Azealia Banks Gimme a Chance
23. The Black Keys Weight of Love
22. Kelis Dreamer
21. Jennifer Hudson Bring Back the Music
Drugą, czyli prawie najlepszą, dziesiątkę moich najukochańszych piosenek 2014 roku, otwiera klimatyczny utwór Leonarda Cohena. W dalszej części sporo elektronicznych, bujających kawałków autorstwa m.in. duetu Broken Bells, Disclosure oraz SBTRKT. Nie zabrakło również odwołań do bluesa (Fink, The Veronicas) oraz muzyki lat 30. i 40. (She & Him).
19. She & Him We’ll Meet Again
18. The Veronicas Sanctified
17. Broken Bells Holding On For Life
16. Lana Del Rey Old Money
15. Disclosure ft. Mary J. Blige F For You
14. SBTRKT ft. Ezra Koenig NEW DORP. NEW YORK
13. Fink Hard Believer
12. Imagine Dragons Warriors
11. Leonard Cohen Almost Like the Blues
10. Coldplay Midnight
To dopiero było zaskoczenie! Coldplay postanowili poeksperymentować ze swoją muzyką, w efekcie czego otrzymaliśmy ambientowy utwór Midnight, do którego nagrania użyto ciekawego instrumenty, jakim jest laserowa harfa. Piosenka brzmi jak esencja tego, co w muzyce takich grup jak Sigur Rós czy Bon Iver najlepsze. Oszczędna muzyka, intrygująco przerobiony wokal a przede wszystkim ten nocny, zimny klimat przekładają się na artystyczny sukces tego kawałka.
In the darkness before the dawn (…) leave a light, a light on.
9. The Pretty Reckless House on a Hill
Jeśli kojarzcie amerykański zespół jedynie z szybkimi, ostrymi, niemalże hard rockowymi kawałkami w stylu Going to Hell, kompozycja House on a Hill absolutnie was zaskoczy. Słuchając tej piosenki w myślach przenoszę się wraz z zespołem do tytułowego domu położonego na uboczu, i daję się porwać pięknym dźwiękom tej gitarowej ballady, która jest tak zaśpiewana, że za każdym razem padam przed Taylor Momsen na kolana.
In this house on a hill the dead are living still their intention is to kill and they will.
8. Damon Albarn Hostiles
Solowy Damon Albarn przemawia do mnie bardziej niż Damon Albarn z zespołami Blur czy Gorillaz. Jego debiutancki solowy album Everyday Robots potrafi zachwycić, czego najlepszym przykładem jest chwytająca za serce, niesamowicie smutna ballada Hostiles. Pięknie zaśpiewana (spokojnie, lecz emocjonalnie) oraz świetnie zaaranżowana (moje serce od razu zdobyło pogrywające w tle pianino).
It’ll be a silent day I’ll share with you, fighting off the hostiles with whom we collude hoping to find the key.
7. Anna Calvi Ghost Rider
Brytyjska wokalistka zrobiła nam w tym roku piękny prezent w postaci epki z coverami Strange Weather. Zmierzyła się na niej m.in. z utworem Ghost Rider z repertuaru Suicide z 1977 roku. Piosenka ta została do Anny tak dobrana, jakby od początku pisana była z myślą o niej. Jazgotliwa, mroczna melodia świetnie komponuje się z osobowością Calvi. Wokalistce bowiem daleko do słodkich, kokieteryjnych wokalistek.
Ghost Rider motorcycle hero, hey, baby, baby, baby he’s a lookin’ so cute.
6. George Ezra Spectacular Rival
Są takie piosenki, które od pierwszych sekund sprawiają, że słuchasz ich z otwartymi ustami. Idealnym przykładem takiej kompozycji jest „Spectacular Rival” George’a Ezry. Hipnotyzujący, niski głos artysty (w życiu bym nie powiedziała, że on ma dopiero dwadzieścia jeden lat) przeszywa na wylot, a mroczna, niepokojąca muzyka (te skrzypce!) czyni ten utwór jeszcze bardziej niezwykłym. Kandydat na kolejny muzyczny motyw do Bonda?
Either way, heaven’s got a place for me.
5. Fink Shakespeare
Wybrać swoją ulubioną kompozycję z jakiejkolwiek ostatniej płyty brytyjskiego muzyka Finka jest niezwykle ciężko. Stanęło jednak na spokojnym, niezwykle emocjonalnym utworze Shakespeare, opowiadającym o miłości. Piosenka ta rozkręca się powoli, płynnie przechodząc do najbardziej zachwycającego momentu, który to następuje po upływie czterech minut. Muzyka gra nieco szybciej i głośniej, a gitarę akustyczną zaczyna zagłuszać elektryczna.
Why do they teach us Shakespeare, when you’re only 16, with no idea, what it all means.
4. Imagine Dragons Battle Cry
Amerykański zespół Imagine Dragons, który w tym roku niestety pominął Polskę podczas trasy koncertowej, ma talent do pisania nośnych, stadionowych hymnów. Ostatnio czarowali w Radioactive, dziś zachwycają w mocnym, przebojowym gigancie – Battle Cry. Delikatny początek i agresywny refren sprawiają, że zakochałam się w tej piosence od pierwszego usłyszenia.
Stars are only visible in the darkness, fear is ever-changing and evolving and I feel poisoned inside.
3. Jennifer Hudson Moan
Gdybym miała wskazać wokalistkę, która najbardziej zasługuje na miano nowej Whitney Houston, od razu wskazałabym na Jennifer. Tym bardziej, że nagrała najmocniejszą balladę tego roku. Moan jest piękne zaśpiewaną, niesamowicie poruszającą soulową piosenką. Prosta, ale niezwykle elegancka melodia tworzy piękne tło dla przepełnionego emocjami głosu Hudson. Tym jednym utworem Jennifer wyprzedza konkurencję o lata świetlne.
Every day I still hear my momma sayin’ I have to moan, every way she’s still with me every day in my eyes, in my hopes.
2. Jennifer Lawrence The Hanging Tree
Ekranizacja trzeciej części popularnej młodzieżowej sagi Igrzyska śmierci zrobiła na mnie największe wrażenie. Najbardziej przejmującym momentem filmu była scena, kiedy Jennifer Lawrence zaczyna śpiewać napisany przez autorkę książki przeszywający na wylot utwór The Hanging Tree. Nieidealnie zaśpiewana piosenka ma w sobie pokłady wielkiej magii i mocy. A aranżacja Jamesa Newtona Howarda powala na kolana.
Are you, are you coming to the tree, wear a necklace of rope, side by side with me.
1. David Lynch The Big Dream (Mindy Jones & Moby Reversion)
Piosenka Davida Lyncha bez Davida Lyncha? Trochę to pokręcone, wiem. Na epce z remixami utworów z ostatniego albumu słynnego reżysera, The Big Dream, znalazła się przeróbka utworu tytułowego. Za jej aranżację odpowiada Moby, a w niej samej usłyszeć możemy Mindy Jones. Niepokojący, może nawet psychodeliczny klimat tego nagrania sprawił, że nie mogę uwolnić się od niego od paru ładnych miesięcy. Ta piosenka mnie po prostu opętała. Arcydzieło!
Love is the name in the wind, the wind blows through the trees and stars.



