Bejf – Synekura (2016), recenzja Michała Szuma

0
186

Niby to legalny debiut, ale de facto druga płyta powiązana z MaxFlo, a przy okazji kolejna w dyskografii. Niby Bejf jest młodym zawodnikiem, ale z bagażem doświadczeń i sporym przebiegiem jeśli idzie o tworzenie. Niby wszystko jest jasne i czytelne, ale… przyszła Synekura. Ot – przygoda z paradoksalnie brzmiącym tytułem w tle.

Pieniądze, mamona, hajs, siano…

Spotkanie z tym albumem należy zacząć od słownika języka polskiego, bo zapewne mało kto używa na co dzień słowa „synekura”. A jest to nic innego jak „dobrze płatna posada niewymagająca wielkiego wysiłku”, więc na pierwszy rzut oka wypisz wymaluj – raper. Tak bowiem w wielu głowach kreuje się życie typowego MC, co to nie ma fachu w ręku i musi kombinować, żeby nie umrzeć z głodu. To dobre podłoże do dalszych rozważań.

A jest co rozważać, bo nie da się ukryć wzrostu popularności trendu, który za swój kult stawia pieniądz. Być może jest to sprawa stara jak świat, lecz środowisko hip-hopowe w Polsce przez długi czas odcinało się od tzw. sprzedawania się. Teraz, kiedy rap gra zorientowała się, że stosem kartek z tekstami nie wykarmią swych rodzin, zaczęło się masowe nawijanie o tym, że chciałoby się żyć wyłącznie z tworzenia muzyki. Tutaj natrafiamy na punkt kulminacyjny: albo faktycznie jesteś dobry i te pieniądze ci się należą, albo jesteś łakiem i weź się za normalną robotę.

Niestety współczesne mechanizmy rynku muzycznego są takie a nie inne i gro ludzi faktycznie znających się na rzeczy, kończy gdzieś wśród miejskich legend lub co najwyżej na kilku tysiącach fanach na Facebooku. Taki los póki co gotuje sobie kolejny zdolny raper, Bejf, który przez swoje podejście do niektórych spraw, nie jest na razie w stanie przedostać się ze swoim światopoglądem do szerszej publiki. Szansą jest dla niego najnowsza płyta – Synekura – wydana pod szyldem MaxFloRecords.

Już sam jej tytuł jest swoistą pułapką nakładaną sobie przez Wojtka, lecz czyni on to ze sporą dozą rozwagi. Nie bez przyczyny album nazywa się tak, a nie inaczej, bo sporo kawałków kręci się jednak wokół życia z rapu, lecz jej największą siłą jest wspomniany we wstępie modus paradoksu. Samoświadomość dotycząca ciężkiej pracy, drogi do przebycia i ilości sił potrzebnych do realizacji celu jest motorem napędowym krążka, a w połączeniu ze szczerością i pewnością siebie, tworzy tandem niemal perfekcyjnie zsynchronizowany w czasie.

„Niemal” jest tutaj słowem kluczowym, bo być może to właśnie przez te niuanse Bejf jest wciąż w podziemiu. Tak – kontrakt to jedno, ale przebić się z nim to inna kwestia. Dobrze słucha się tych wszystkich historyjek o lataniu, unoszeniu się i pracy rapera, ale powoli słuchaczom ta tematyka się przejada. A potencjał do ciekawych obserwacji na tematy wszelakie Wojtek posiada i momentami pokazał to już na Synekurze. Druga zwrotka w utworze Rękawiczki i Piach, kawałek Znowu o Niespełnionej czy Zawód Człowiek to doskonały materiał szkoleniowy dla fali mierności błagającej o pieniądze gimnazjalistów.

Technicznie, produkcyjnie i muzycznie nie ma się do czego przyczepić, bo nic co wychodzi ze stajni Rahima nie ma prawa być miernej jakości. Bejf potrafi przyspieszyć (Nie Zawracam), zaintonować chwytliwy refren (Idziemy Po Swoje) i odnajduje się w szerokiej gamie świetnie dobranych bitów (od oldschoolowego Prywatnego Potwora po mocno elektroniczne No Rush). I niby wszystko jest pięknie, niby sam raper zapewnia nas, że skupia się na szczegółach, niby brzmi to mega profesjonalnie, ale… no właśnie: tutaj jest miejsce dla Ciebie słuchaczu. Rada ode mnie: więcej obserwacji, mniej kontemplacji i będzie jeszcze lepiej.

PRZEGLĄD RECENZJI
Muzyka
7.5
Rap
8.5
Teksty
6.5
Poprzedni artykułTinie Tempah wraca do Polski!
Następny artykułKomentatorzy czerwca – Wielka Trójca
Michał Szum
Pasjonat muzyki, wielbiciel sportu, miłośnik nauki, kucharz amator. W wolnych chwilach publicysta na All About Music :)
bejf-synekura-2016-recenzja-michala-szumaNiby to legalny debiut, ale de facto druga płyta powiązana z MaxFlo, a przy okazji kolejna w dyskografii. Niby Bejf jest młodym zawodnikiem, ale z bagażem doświadczeń i sporym przebiegiem jeśli idzie o tworzenie. Niby wszystko jest jasne i czytelne, ale... przyszła Synekura. Ot...