Bajm – Best of 1978-2018 (2018), recenzja Jonatana Paszkiewicza

Bajm to bez wątpienia jeden z najważniejszych zespołów w historii polskiej muzyki rozrywkowej. Kto mnie zna ten dobrze wie jak wielką sympatią darzę Beatę i Bajm, ale powyższe zdanie jest też jak najbardziej obiektywne – trudno bowiem kwestionować dorobek zespołu: dziesiątki wielkich przebojów, miliony sprzedanych płyt i niesłabnącą popularność, o której świadczą tłumy ludzi na koncertach. Na przestrzeni 40 lat działalności zespół Bajm wydał 6 albumów kompilacyjnych, w tym najnowszą, dwupłytową składankę Best of 1978-2018.

Jak przedstawia się zestaw największych przebojów Bajmu, którymi zespół podsumował swoją czterdziestoletnią działalność? Pierwszą płytę rozpoczyna piosenka, którą Beata i Bajm otworzyli sobie drogę do wielkiej kariery – dziewczęca kompozycja Piechotą do lata. Umieszczenie tej piosenki na pierwszej pozycji mogłoby sugerować chęć zachowania pewnej chronologii w spisie utworów, jednak nic bardziej mylnego. Na kolejnych pięciu pozycjach znalazły się co prawda piosenki z debiutanckiej płyty Bajmu, ale o dalszej kolejności utworów decydował już chyba tylko przypadek.

Sam dobór utworów uważam za udany. Z pierwszych siedmiu płyt zespołu (do Etny) zostały wybrane zdecydowanie największe przeboje. Drobne zastrzeżenia można mieć co najwyżej do wyboru piosenek z dwóch kolejnych albumów (Szklanka wodyMyśli i słowa). Zabrakło bowiem dwóch wielkich przebojów – Modlitwy o złoty deszczoraz Nocy po ciężkim dniu, które przecież były singlami, a dla mnie osobiście są jednymi z ulubionych utworów Bajmu. Z drugiej strony trudno roztrząsać obecność czy nieobecność jednego czy dwóch utworów. Wszystkim się nie dogodzi, a Bajm ma w swoim dorobku tyle przebojów, że składanka Best of musiałaby się składać nie z dwóch, a co najmniej z trzech płyt. Tutaj dochodzimy do kolejnej kwestii – premierowy album zawiera łącznie 34 piosenki – po 17 na płytę. Z całą pewnością lepszym posunięciem byłoby umieszczenie dwudziestu utworów na każdej z płyt (symboliczne 40 piosenek na 40-lecie istnienia), ale mogły tutaj zadecydować względy techniczne (zbyt mała pojemność standardowych płyt kompaktowych), więc o to akurat nie należy mieć pretensji.

O ile na brak chronologii i nierówną liczbę utworów można przymknąć oko, o tyle fatalnym posunięciem było pomieszanie różnych wersji poszczególnych piosenek. I tak na przykład pięć piosenek z debiutanckiej płyty (Nie ma wody na pustyniJózekCo mi Panie daszProrocy świataŻal prostych słów) zostało zachowanych w oryginalnych wersjach, ale już Różowa kula z tej samej płyty znalazła się na składance w odświeżonej wersji z 1997 roku, powstałej na potrzeby innej składanki Bajmu – Ballady. Podobny zabieg został zastosowany przy piosence Dwa serca, dwa smutki – pierwotna wersja z 1986 roku została zapomniana, a na składance znalazła się nowsza wersja z Ballad. Wszystko to wywołuje pewien chaos i wprowadza słuchacza w błąd. Należało zebrać oryginalne wersje wszystkich piosenek i ułożyć je chronologicznie, aby słuchacz mógł zauważyć ewolucję twórczości Bajmu i głosu Beaty Kozidrak, albo pójść w zupełnie inną stronę, to znaczy nagrać wszystkie piosenki od nowa.

Jedyną nowością na płycie Best of 1978-2018 jest utwór My, którego premiera odbyła się w kwietniu tego roku. Zespół zastosował tutaj ten sam zabieg co przed laty, wydając Ballady i Ballady 2, kiedy także zaprezentowano po jednej piosence premierowej (Kraina miłości / Krótka historia).

Co więcej o nowym singlu? Autorką tekstu do utworu My jest oczywiście Beata Kozidrak, natomiast za muzykę i produkcję odpowiada Marcin Limek, z którym Beata współpracowała już przy okazji swojego trzeciego solowego albumu – B3. Zapewne z tego powodu nowej piosence znacznie bliżej do zawartości płyty B3, niż do stylistyki Bajmu. Uważam, że Bajm powinien powrócić do czasów, kiedy muzykę komponowali Adam Drath i Piotr Bielecki (gitarzyści zespołu) – autorzy największych przebojów z płyt Szklanka wody oraz Myśli i słowa, a także fenomenalnych utworów z mniej popularnej płyty Etna.

Wiele rzeczy przy tworzeniu jubileuszowej składanki można było zrobić lepiej. Album na 40-lecie działalności wydaje się tylko raz w karierze, dlatego należało staranniej przemyśleć takie kwestie jak kolejność utworów czy wybór oryginalnych bądź odświeżonych wersji poszczególnych piosenek. Nowy album zawiera jednak największe przeboje Bajmu z czterdziestu lat działalności, więc niewątpliwie będzie jednym z najbardziej pożądanych przez fanów wydawnictw zespołu.

oceny

autor recenzji

Sprawdź nasze inne

Recenzje