Od aspirującej wokalistki flamenco, po jedną z najbardziej ambitnych i nietuzinkowych ikon współczesnej muzyki pop. Choć MOTOMAMI to teoretycznie trzeci album w karierze tej młodej Hiszpański, tak pierwszy, gdy Rosalía musiała zmierzyć się z oczekiwaniami względem jej statusu latynoskiej gwiazdy. Czy je zatem spełniła? Nie, bo za sprawą swojej nowej muzyki tylko potwierdziła, że ma je głęboko w dupie.
Bez bicia przyznam, że kiedy Rosalía pięła po szczeblach międzynarodowej kariery, niezbyt rozumiałem skąd bierze się jej popularność. Niemniej, nie mogłem odmówić jej wokalnych umiejętności oraz niesamowitej scenicznej charyzmy. Dlatego kiedy światło dzienne ujrzał singiel LA FAMA, ku swemu zdziwieniu nie mogłem oprzeć się jego magicznej i sensualnej energii. Jednocześnie nie miałem też już wątpliwości, że muszę zrecenzować MOTOMAMI, bo może to być jeden z ciekawszych projektów tego roku.
Wpierw jednak należało powrócić do poprzednich albumów Rosalíi, czyli Los Ángeles oraz El Mal Querer. A nuż, widelec, mogło się okazać, że są zdecydowanie lepsze, niż je ówcześnie zapamiętałem. Jakież było moje zdziwienie, gdy naprawdę przemówiły do mojego gustu, pozwalając zrozumieć intencje ich autorki. W końcu realnie doceniłem muzykę tej szalonej Hiszpanki, mając poczucie obcowania z prawdziwą sztuką, absolutnie nie ironizując znaczenia tego wzniosłego słowa. Jak zatem w tym wszystkim ma się MOTOMAMI?
MOTOMAMI jest zajebiste. MOTOMAMI jest pojebane. MOTOMAMI jest wyjątkowe. MOTOMAMI to jedyny taki album na świecie. MOTOMAMI nie ma sobie równych. MOTOMAMI rozpierdoliła moje wszelakie wyobrażenia na temat tego, jak daleko można się posunąć w tworzeniu nie tyle popu, co muzyki w ogóle. Ta zaledwie trzy lata starsza ode mnie dziewczyna połączyła absolutnie wszystko, co doceniam u współczesnych twórców. Szaleństwo. Romantyzm. Sensualność. Innowacyjność. Taniec. Smutek. Nieustającą transformację. Tutaj jest wszystko, o czym można pomyśleć. Oczywiście nie byłoby to możliwe bez sztabu świetnym producentów, jednak to sama Rosalía dopilnowała, aby to nadal było jej dzieło, co wprawia mnie w absolutny zachwyt.
MOTOMAMI to wbrew pozorom dość skromny i prosty album, który łączący w sobie wiele muzycznych tropów. Reggaeton, flamemco, jazz, elektro, a to wszystko nurza się w produkcji inspirowanej najlepszymi dziełami hip-hopu w XXI wieku. By tego było mało, jest w tym wszystkim dużo popu, gdzie melodia jest tak lekka, a tekst tak się z nią łączy, że po prostu nie da się oprzeć tej wciągającym bez reszty piosenkom. Rosalía stworzyła dzieło absolutnie alternatywne, absolutnie eksperymentalne i absolutnie wrażliwe na wszelakie formy artyzmu. MOTOMAMI to album ambitny, ale przystępny, bo nadal bawi się dźwiękiem, ciesząc i wzruszając jednocześnie swojego słuchacza.
Co jeszcze bardziej podkreśla wyjątkowość MOTOMAMI, pomimo bezpośredniego braku zrozumienia o czym Rosalía śpiewa, mogłem to poczuć dzięki jej niesamowitym umiejętnościom interpretacyjnym. Ze względu na to, że każde słowo wypływało z niej samej, będąc autorką swoich piosenek, to wiedziała jak chce je przekazać. Dawno nie zetknąłem się z tak autentycznym, szalonym i niepowstrzymanym w byciu sobą albumem, gdzie charyzma jego autorki rozpierdala moją wyobraźnie na kawałeczki. MOTOMAMI to wszystko czym Rosalía jest, a to zawsze godne podziwu, dosłownie darując światu kawałek swoich najbardziej intymnych emocji.
Z racji, że nie ma tu słabych momentów, powiem wpierw o tych piosenkach, które najbardziej bujały, a następnie o tych, które najbardziej wzruszały. LA FAMA z udziałem The Weeknda fenomenalnie reklamuje MOTOMAMI – sensualna, a jednocześnie ostrzegawcza pieśń o niedoścignionej kochance, jaką jest sława. BIZCOCHITO i CHICKEN TERIYAKI to kwintesencja głupkowatych piosenek, ale po prostu nie sposób im się oprzeć, gdy Rosalía dowozi to w tak uroczy i śmiały sposób. CUUUUuuuuuute zaś zabiera mnie na sambodrom roku 2174, a takiej piosenki do tej pory nie znałem.
Wzruszają za to nawiązania do flamenco, czyli BULERÍAS oraz DELIRIO DE GRANDEZA. HENTAI natomiast to najpiękniejsza piosenka o byciu tak samo zakochanym, jak i podnieconym, jaką w życiu słyszałem. G3 N15 zaś wzrusza ze względu na bycie odezwą do siostrzeńca Rosalíi, co tylko podkreśla przyziemność zwykłego życia tej niezwykłej wokalistki. Cały album zaś zwieńcza kolejna ballada o sławie, czyli SAKURA, która nawet nie musiała mieć swojej studyjnej wersji, aby centralnie rozwalić mnie na łopatki.
MOTOMAMI to przygoda życia – zajebista, ekstatyczna i nieporównywalna z żadnym znanym mi dziełem. Rosalía dokonała czegoś, co myślę, że powinno być doceniane przez najbliższe lata, jak nie dekady. Niesamowita produkcja, świetne teksty, porywająca melodia i ten artystowski sznyt, uczynił to dzieło absolutnie unikatowym. To dla mnie zaszczyt, że mogłem go wysłuchać i opisać wrażenia z nim związane. Ten motocykl aż się prosi, by go dosiąść i ruszyć z nim w dziki świat.
- Data premiery: 18 03 2022
- Single: La Fama, Saoko, Chicken Teriyaki, Hentai
