Neon Trees to chyba jeden z tych zespołów, z którego twórczością prawdopodobnie każdy z nas miał już tu i ówdzie do czynienia, a jednak nazwa bandu jakoś mimowolnie umyka z pamięci. Pewnie dlatego, że karierę muzyczną rozpoczęli stosunkowo niedawno, bo ich pierwszy studyjny album Habitus ukazuje się dopiero początkiem roku 2010. Mimo to jednak muzycy mają zapewniony naprawdę mocny start w branży, bo raptem dwa lata wcześniej supportują trasę koncertową mocarzy współczesnego rocka – zespołu the Killers. Dalej sprawy toczą się już naprawdę gładko. Debiutancka płyta sprzedaje się jak świeże bułeczki i wkrótce trafia na amerykańską listę najpopularniejszych krążków rockowych U.S. Billboard Rock Albums, plasując się na zaszczytnym 28. miejscu.
W międzyczasie muzycy przechodzą sporą przemianę i nieco przełamują surowe, dryfujące na granicy alternatywy, post-punka i new wave, choć pełne młodzieńczej werwy riffy zawarte na EP-ce Start a Fire, i stawiają raczej na dopracowane i mocne brzmienia, bliższe stylistyce Kings of Leon, czy właśnie the Killers. Krążki Habitus i Picture Show to już pełen wykwit ostrego, męskiego i bardzo gitarowego, choć wciąż melodyjnego i skocznego grania.
Wydany 22. kwietnia tego roku krążek Pop Psychology to trzeci, studyjny album muzyków. Już otwierający album kawałek Love In the 21st Century zapowiada kolejną metamorfozę. Czy aby na pewno pozytywną? Utwór może być sporym rozczarowaniem dla wiernej gwardii fanów Neon Trees, spragnionych mocnych gitar i poszarpanego wokalu. Bardzo prosta, wręcz tandetna linia melodyczna, niemal całkowity brak gitary i mocno popowy, chwilami naśladujący wręcz słynne boys bandy z lat 90-tych wokal nie wróżą nic dobrego! Podobnie został skonstruowany kawałek Unavoidable. Prosto, tandetnie i wtórnie.
Proszę wziąć głęboki oddech i jeszcze się nie zrażać! Płyta obfituje w kilka naprawdę dobrych utworów i nie umiem wyjaśnić dlaczego artyści postanowili przestraszyć słuchaczy tego typu „perełkami”.
Następny utwór Text Me In the Morning to kolejne zaskoczenie i tym razem gratka dla tych dinozaurów, które wciąż pamiętają wiekopomne wyczyny Oasis. Kawałek jest dziwnie podobny do Wonderwall, a mimo to wcale nie stanowi jego nietwórczej kalki. Zamiast klasycznej i tak charakterystycznej dla Oasis melancholii i ospałości, Neon Trees proponuje podkręcić tempo, rytm podporządkować wiodącej perkusji a dominującą tonacją uczynić dla odmiany dur. Pomysł chyba całkiem dobry, bo po „lekturze” jednego i drugiego odniosłam wrażenie, że Text Me In the Morning jest czymś na kształt lustrzanego odbicia Wonderwall i to wcale nie gorszego.
Singlowy Sleeping With a Friend to z kolei plecionka elektronicznego bitu, spod znaku Ke$hy i kompletnie nieoczekiwanych gitarowych refrenów. Całość okraszono silnym i bardzo żywiołowym wokalem dzięki czemu odbieramy ją jako wielopłaszczyznową i niebanalną. Również pop-artowa kompozycja teledysku do banalnych nie należy i całkiem dobrze współpracuje z szatą dźwiękową, choć wydaje się czerpać pełnymi garściami z być może nieco już zapomnianego teledysku do Narcotic formacji Liquido, czy soundgardenowego Black Hole Sun.
Utwór Teenager In Love ma dosyć podobną konstrukcję, która opiera się na stonowanych, choć całkiem żywiołowych zwrotkach i wzmocnionych zarówno wokalnie jak i muzycznie refrenach.
Drugi singiel z albumu – I Love You (But I Hate Your Friends) wydaje się z kolei bardzo mocno korespondować z kawałkiem She Will Be Loved grupy Maroon 5. Zwrotka napędzana jest bardzo zbliżonym do Maroon 5 motywem głównym, ale znów, podobnie jak w przypadku utworu Text Me In the Morning, tempo i tonacja idą w zupełnie przeciwnym kierunku. Tak jak w pierwszym singlu, również i tutaj dominuje stylistyka pop-artu.
Zupełnie inaczej jest w kawałku Voices In the Halls. Prosta, przaśna stylistyka, jakieś tam mamrotania i pomruki spod nosa odpowiednie raczej dla mniej jasnych popowych gwiazdeczek, niż dla koncertowych kompanów the Killers i Panic! At the Disco! Również Foolish Behavior i First Things First nie robią zbyt dobrego wrażenia i więcej mają z Biebera niż z demonów rocka.
Nieco lepiej radzi sobie Living In Another World choć wydaje się, że muzycy nagrywając ten utwór nie do końca byli pewni czy chcą pójść w stylistykę Oasis, czy może raczej the Fray. W efekcie utwór jest dość przyjemny i wpada w ucho ale brak mu polotu i tego ostrego rockowego pazura. Zaniepokojeni? Ja też!
Spokojnie! American Zero wydaje się rozwiewać wszelkie wątpliwości. Zespół raz jeszcze powraca do swoich mocnych, rockowych korzeni i z ulgą odkrywamy, że przebieranki w Biebera i gwiazdeczki pop stanowiły jedynie artystyczny środek wyrazu, który doskonale wydobywa muzyczną wizję płyty, nie starającej się naśladować najbardziej podłych nowinek, lecz w rażący sposób obnażyć ich nieudolność, by w końcu utwierdzić nas w przekonaniu, że możemy być spokojni, bo co złego to nie Neon Teres!



