To był jeden z najbardziej oczekiwanych przeze mnie albumów na polskim rynku muzycznym w zeszłym roku.

Kobiecy hołd dla twórczości Grzegorza Ciechowskiego w czarno-białych kolorach w wykonaniu Kasi Lins. Dla namiętnej słuchaczki Republiki (mam na myśli kultowy zespół muzyczny z Torunia, jak coś) i Obywatela GC oraz mega lubiącej muzykę Kasi Lins – czyli mnie – ten projekt mógł wyjść albo dobrze, albo źle. Nie mogło być nic pomiędzy, ani tak i tak.
Obywatelka KL to album wymagający, gdyż wymaga potężnego skupienia w trakcie słuchania. Szorstkość, surowość, emocjonalność i punk. To nie są zwykłe covery, tylko dialog ze zmarłym artystą i kobiecy punkt widzenia. Co słychać już przy pierwszym numerze z tracklisty o tytule Tak długo czekam (znany również pod tytułem Ciało). Jest to wprowadzenie do swego rodzaju mroku i przypomnienia tego, jak grał w pierwszych latach swojej kariery Grzegorz (no i Republika). A także jasna informacja, iż krążek ten nie będzie łatwą podróżą.
Bardzo dobrze Kasia zaśpiewała Przyznaję się do winy, a aranżacja jest po prostu genialna. Nie wolno zapominać także o muzycznym obrazku – kocham momenty przedstawiające ruchy taneczne tej dwójki bohaterów. Jest jeszcze jeden fragment, który sprawia we mnie – za każdym razem, gdy oglądam teledysk – gęsią skórkę. Ruch głową w minucie 3:16 przez Bruna Ciechowskiego niesamowicie mi przypomniał, przez sekundę, jego ojca. Właśnie Przyznaję się do winy jest ewidentnym dowodem rozmowy z człowiekiem, którego już nie ma między nami.
Śmierć w Bikini jest absolutnym sztosem. Moim zdaniem jest to numer jeden z całego wydawnictwa. Melodia chwilami przypomina mi muzykę zespołów She Past Away i Joy Division, a szczególnie to, iż Republika to również nowa fala, post-punk i cold wave. A na żywo (ponieważ byłam na premierowym koncercie w Toruniu) to już w ogóle… Lins rozwaliła prawie całe Jordanki.
Co do występów na żywo – to zdecydowanie Moja krew broni się najlepiej koncertowo. Studyjnie wyszło dramatycznie i z napięciem nie do ogarnięcia, co nie jest złym zagraniem. Natomiast, kiedy jest to grane przed publicznością, to się czuje większe (i lepsze)… uderzenie. Grzecznie pisząc, bo chyba nie wypada przeklinać w recenzjach. If you know, what I mean.
Zasypiasz sama to pierwszy singiel Obywatelki KL. Boże, jak ja się ucieszyłam, że Kasia Lins zdecydowała się na taką płytę. Od premiery tego utworu promocyjnego, to zaczęłam czekać na całość z wypiekami na twarzy. Kupiła mnie od razu.
Tak się cieszę, iż w Naszej pornografii gościnnie zaśpiewała Kayah. Lepszej osoby do duetu nie dało się już wybrać. Uwielbiam je obie, kropka.
Kasia Lins postanowiła zaśpiewać teksty piosenek autorstwa Grzegorza Ciechowskiego i była to fenomenalna decyzja. Najciekawsze w Obywatelce KL jest to, że nawet jak ktoś nie będzie za bardzo przekonany do płyty, to przekona się na koncercie. Obywatelka KL brzmi genialnie na żywo. A trzymane flagi w czarno-białe pasy przez Republikanów – szczególnie w trakcie singla Śmierć w Bikini – robi kapitalną robotę.
Można, oczywiście, podyskutować nad wyborem tracklisty. Osobiście żałuję, że zabrakło miejsca na mój ukochany utwór zespołu, czyli Raz na milion lat, ale może jeszcze kiedyś go usłyszę w jej wykonaniu. Mimo to, jest inaczej, a jednocześnie oryginalnie i po myśli artystki. Nie znam się zbytnio na tych wszystkich kryteriach, aczkolwiek chciałabym, aby za wydawnictwo Obywatelka KL Kasia Lins dostała nagrodę w postaci statuetki Fryderyk.

