8 kwietnia i kolejny poniedziałek. Czas w pracy i na strajku szkół swoimi ulubionymi utworami umilić chcą Wam Weronika, Karolina i Jakub.
Weronika Oszajca
Post Malone & Swae Lee – Sunflower
Mimo że kawałek promujący najnowszego Spidermana już od dawna podbija listy przebojów, ja dopiero niedawno się do niego przekonałam. Krótki, ale uroczy i wpadający w ucho utwór od dwóch tygodni nie opuszcza mojej playlisty.
Sting – Shape Of My Heart
Zamieszanie powstałe ostatnio wokół słynnej ballady Stinga sprawiło, że po latach powróciłam do jego twórczości. Przyjemne dla ucha, gitarowe ballady stanowią nastrojowe uzupełnienie wiosennych wieczorów. Ogromny talent gitarzysty sprawia, że zawsze z wielką przyjemnością sięgam po jego muzykę.
Aurora – The Seed
Norweska wokalistka powróciła z nowym utworem, The Seed. Co prawda był znany już wcześniej z koncertów artystki, ale dopiero teraz pojawił się w wersji studyjnej. Melodyjny kawałek cudownie współgra z charakterystycznym, anielskim głosem Aurory, dzięki czemu możemy cieszyć się ujmującą nutą.
The Rolling Stones – Angie
Rolling Stones’ów uwielbiam od dawna i zawsze z zapartym tchem śledziłam ich muzyczne dokonania. Legendarni rockmani świetnie radzą sobie zarówno w energicznym rock’n’rollu, medycznym bluesie, jak i klimatycznych balladach. Jedną z nich jest Angie, wspaniały utwór autorstwa Micka Jaggera. Z radością słucham kawałka, ciesząc się, że ze zdrowiem muzyka jest coraz lepiej!
Metallica – Enter Sandman
Z niecierpliwością czekam na koncert metalowej supergrupy na Stadionie Narodowym. W oczekiwaniu towarzyszą mi ulubione przeboje zespołu. Jednym z nich jest Enter Sandman, kawałek otwierający Czarny Album. To bezkompromisowy, pełen gitarowej energii utwór, który przypadnie do gustu wielu fanom cięższych brzmień.
Jakub Lachowicz
BILLY JOEL & TONY BENNETT – NEW YORK STATE OF MIND (LIVE AT SHEA STADIUM, QUEENS, NY – JULY 2008)
Moglibyśmy wymienić kilka(dziesiąt, set?) piosenek o Nowym Jorku. Są lepsze i gorsze, ale New York State of Mind to klasyka. Nagrał ją kilkadziesiąt lat temu mistrz Billy Joel. (Cały czas zastanawiam się dlaczego Europa nie oszalała na jego punkcie. Było kilka piosenek, ale wiele po prostu do nas nie dotarło). Billy jest nowojorczykiem z krwi i kości. Mieszka na Long Island i podobno do dziś można go spotkać w portowej knajpie, gdzie siedzi, pije whiskey i pali cygara. W 2008 roku odbył się jego wyjątkowy koncert z okazji zamknięcia stadionu Shea Stadium. Później wydano album z zapisem tego wydarzenia, a tam m.in Paul McCartney śpiewający z Billym Let It Be czy duet z Johnem Mayerem. New York State of Mind zaśpiewało dwóch najprawdziwszych nowojorczyków – Billy Joel z Tonym Bennettem. Słychać, że panowie doskonale znają temat. Wiedzą o czym śpiewają i rozumieją dlaczego Nowy Jork jest stanem umysłu. Zwróćcie uwagę na reakcję słuchaczy, kiedy Billy zaczyna grać ten bardzo charakterystyczny motyw. Wsłuchajcie się też w tekst i w fantastyczny fortepian Billy’ego.
TOTO – AFRICA
Znajomi mi mówią, że za często zmieniam piosenki. W tym przypadku się złoszczą, że nie zmieniam wcale, a wręcz zapętlam. Utwór, który ostatnio przeżywa swoją drogą młodość. David Paich, czyli frontman Toto powiedział, że jednym z powodów dla którego został muzykiem była możliwość zwiedzania świata. Najbardziej interesowała go Afryka (ale to jeszcze nie dlatego napisał ten utwór). David Paich chodził do szkoły katolickiej dla chłopców w której wielu nauczycieli było misjonarzami w Afryce. Opowiadali oni, że najtrudniejszymi rzeczami – kiedy już się tam znajdą – są celibat i samotność. Dlatego właśnie wielu z nich nigdy nie zostało kapłanami. Te słowa tak bardzo utkwiły w głowie Davida Paicha z grupy Toto, że postanowił napisać Africę.
MAANAM & JUSTYNA STECZKOWSKA – SZAŁ NIEBIESKICH CIAŁ – LIVE
Jesienią ukazała się płyta, która sprawia, że mam ciarki, kiedy jej słucham. Chodzi o piękny album zatytułowany Maanam i Goście. Jest to zarejestrowany koncert, który odbył się w 2000 roku w warszawskiej Sali Kongresowej. Wydarzenie było zorganizowane z okazji 25-lecia zespołu Maanam. Znajdziecie tam największe przeboje Maanamu z wyjątkowymi, tytułowymi gośćmi. Jest Żądza Pieniądza z Robertem Brylewskim, Eksplozja z Arturem Rojkiem, Tylko Tango z Johnem Porterem, Szare Miraże z Muńkiem Staszczykiem… Mnie najbardziej poruszył jeden z trzech duetów z Justyną Steczkowską. Kora bardzo ją komplementowała w czasie tego koncertu, co zresztą było słychać. Nazywała ją królewną… Tego trzeba po prostu posłuchać.
FERGIE – FINALLY
Fergie jest kojarzona głównie z zespołem The Black Eyed Peas – z takimi mocnymi (a nawet i momentami klubowymi) przebojami z list przebojów. A tymczasem… w czasie, kiedy nagrywała swoją pierwszą solową płytę (czerwoną ;)), pozwoliła sobie na delikatne eksperymenty. Oczywiście były tam utwory utrzymane w klimacie Black Eyed Peas jak na przykład London Bridge, był singiel promujący, czyli Big Girls Don’t Cry, który okazał się wielkim przebojem. Pojawił się tam również utwór Finally w którym Fergie pokazuje jak dobrze potrafi śpiewać (zapominamy o nieszczęsnym wykonaniu hymnu Stanów Zjednoczonych). Fergie śpiewa o tym, że była kiedyś małą dziewczynką i miała swoje marzenia. Później wyszalała się, nadszedł czas w którym kogoś spotkała, już może się uspokoić i jest jej z tym dobrze. To tak w ogromnym skrócie. Jeżeli macie ochotę, to się w wsłuchajcie w tekst, ale muzycznie to jest absolutne mistrzostwo. Osoba, która gra na fortepianie również jest doskonałą rekomendacją. Towarzyszy jej sam John Legend.
THE VERVE – LUCKY MAN
Pamiętacie grupę The Verve? Bardzo popularny w latach 90. zespół. Panowie byli przedstawicielami tak zwanego brit popu. W 97 roku wydali album Urban Hymns, a na nim m.in Lucky Man. Utwór, który kojarzy mi się z jakimś całkowitym wyluzowaniem, chilloutem – zresztą cała ich twórczość taka właśnie jest. Sam wokalista, czyli Richard, również sprawia takie wrażenie. Pamiętacie teledysk do Bitter Sweet Symphony? Nigdy nie mieliście ochoty iść ulicą i potrącać ramionami ludzi jak bohater tego klipu? The Verve wydali również EPkę zatytułowaną Lucky Man, a na niej… coś bardzo dziwnego. Lucky Man, a w nawiasie fragment tekstu, czyli Happiness More Or Less. Brzmi to trochę jak wersja demo, zrobiona w przydomowym studiu… Ale ten luz o którym wspomniałem pozostał. Posłuchajcie Lucky Man w tej specjalnej wersji.
Karolina Młynarska
Little Mix ft. Sharaya J – Strip
Sama się sobie dziwię, że po odsłuchu LM5 szybko zapomniałam o tak rewelacyjnym i rytmicznym kawałku, jakim jest Strip. Minimalizm warstwy muzycznej dobrze równoważy się z siłą przekazu, jaki artystki głośne i odważnie wyśpiewują. Uwaga, to jedna z tych piosenek, które łatwo zapadają w pamięć i trudno je z niej usunąć!
Natalia Przybysz – Nazywam się Niebo
Wraz z cieplejszymi promieniami słońca w moich słuchawkach na dobre rozgościł się utwór Natalii Przybysz. Niewiele piosenek jest w stanie wywołać u mnie tyle pogody ducha i uśmiechu, co Nazywam się Niebo. Nie da się przejść obojętnie obok takiej ilości ciepła oraz lekkości zamkniętych w kilku minutach.
MO – Beautiful Wreck
Kolejny wyluzowany, sielski numer w zestawieniu. Zapałałam do Beautiful Wreck sympatią całkiem niedawno, ale niemal od razu. Przestrzenna, beztroska melodia bezbłędnie brzmi z zachrypniętym głosem wokalistki; zdaje się, że całokształt będzie się świetnie komponował z letnimi zachodami słońca.
Ania Dąbrowska – Charlie, Charlie
Jak widać, ostatnio królują na mojej playliście kobiety. Kilka lat wstecz bardzo zachwycałam się piosenką Ani Dąbrowskiej i teraz, po długiej przerwie, robi ona na mnie podobne wrażenie. Uwielbiam niespieszny, podszyty smutkiem rytm i pełen zawodu, krzywdy, rozżalony wokal. Zaryzykuję stwierdzenie, że to najlepsza (a na pewno moja ulubiona) kompozycja w dotychczasowym dorobku artystki.
Vok – Spend The Love
Ta islandzka grupa długo stanowiła dla mnie zagadkę. Wiele o niej słyszałam, ale nigdy szczególnie nie ciągnęło mnie, by zapoznać się z ich dyskografią. Ale stało się, posłuchałam co nieco. Najnowszy album grupy, In The Dark, przemawia do mnie w całości, jednak najbardziej polubiłam taneczne, głębokie Spend The Love, które bardzo przyjemnie buja.


