MENU

    Helsinki w samym sercu Warszawy, czyli Daria Zawiałow w Stodole. Relacja Piotra Krajewskiego

    Występ na głównej scenie kultowej Stodoły to coś, o czym marzy wielu polskich artystów. W sobotni wieczór swoje marzenie spełniła Daria Zawiałow, która postanowiła przenieść warszawską publiczność w tajemniczy świat Helsinek. Udało się. Na dwie godziny Warszawa stała się odległą krainą pełną nieodkrytej fińskiej magii. Po co przewodniki po Helsinkach, skoro mamy Darię?

    fot. Instagram Darii Zawiałow

    Helsinki to miasto, które kojarzy się wielu ludziom głównie z czymś nieznanym, surowym, zimnym, bardzo tajemniczym. Coś w tym jest. W zeszłym roku odwiedziłem stolicę Finlandii w samym środku zimy, kiedy była skuta lodem, a temperatura spadała tam poniżej minus 20 stopni. Enigmatycznego nastroju temu miastu na pewno nie można odmówić.

    Nic więc dziwnego, że baśniowość Helsinek zaintrygowała także Darię Zawiałow, która swój drugi album (przeczytaj też naszą recenzję) stworzyła w oparciu o ten wyjątkowy oraz zagadkowy klimat. I co najlepsze – potrafi go wyśmienicie odtworzyć na scenie, czego świadkiem była warszawska publiczność.

    Widzowie, rozgrzani najpierw przez utalentowaną i pełna energii Jagodę Kret, momentalnie odpłynęli przy pierwszych dźwiękach repertuaru Darii. Ta dziewczyna nie bawi się w półśrodki. W koncert wchodzi całą sobą, a razem z nią cała publiczność. Nie jesteś w stanie oprzeć się temu żywiołowemu oraz dziarskiemu muzycznie światu. Z każdą kolejną minutą chcesz więcej i więcej. Wystarczyło spojrzeć, co działo się chociażby przy Szarówce, Malinowym Chruśniaku, Nie Dobiję Się Do Ciebie, Kundlu Burym czy niesamowitym coverze Szarych Miraży Maanamu. Jazda bez trzymanki, w której chcesz brać udział.

    Obserwowanie rozwoju tej artystki to czysta przyjemność. Już w październiku 2016 roku, kiedy Zawiałow zagrała mały koncert w Stodole, pisałem w relacji, że „mniejsza scena to tylko krótki etap, który jako debiutant trzeba przejść (…) i jeszcze trochę, a będziemy mogli wszyscy zejść piętro niżej”. Nie pomyliłem się. Dziś Daria jest w zupełnie innym miejscu. Swoim talentem potrafi wyprzedać już całą Stodołę, a jej twórczością zachwycają się legendy polskiej muzyki. Niespodziewany wspólny występ z Muńkiem Staszczykiem tylko to potwierdza. Para zaśpiewała razem Kundla Burego i przebój Gnijący świat z repertuaru T.Love. O takich muzycznych spotkaniach marzy każdy fan polskiej muzyki.

    Daria Zawiałow to artystka kompletna, przyciągająca, intrygująca. Z pomocą swojego świetnego zespołu oraz nieprzeciętnym umiejętnościom wokalnym, szaleje i bawi się każdą sekundą spędzoną na scenie, pamiętając jednocześnie o nas – widzach. Rozmawia, żartuje, buduje więź. Dać tej kobiecie mikrofon, to jak dać jej zapałki do ręki. To prawdziwa broń. Płonie Stodoła? Ba, zapłonęły całe Helsinki. Daria Zawiałow odpaliła petardę, która nie gaśnie.

    Piotr Krajewski
    Piotr Krajewski
    Dziennikarz muzyczny z Warszawy. All About Music & Radio ZET. Kontakt: [email protected] / [email protected]

    Ostatnio opublikowane