I znów poniedziałek. I znów od nowa zaczynamy liczyć dni do wolnego. Tym razem jednak oczekiwanie do weekendu będzie o połowę krótsze, a żeby to oczekiwanie Wam umilić, prezentujemy kolejną dawkę Tego Słuchamy. Zobaczcie, co dla nas przygotowali Zuzanna, Dorota oraz Naczelny.
Zuzanna Janicka
Ariana Grande – Be Alright
Coraz częściej ciągnie Arianę Grande w stronę tanecznych, sprawdzających się na klubowych parkietach kompozycji. Jednak mało która wychodzi jej tak dobrze jak Be Alright. Uważajcie na ten kawałek, bo ta rytmiczna, łącząca r&b i house piosenka potrafi chodzić za człowiekiem cały dzień.
Ariana Grande feat. Macy Gray – Leave Me Lonely
Najambitniejsza premierowa kompozycja Ariany. Spora w tym zasługa podkładu (filmowego, z lekkim retro sznytem) i gościa – Macy Gray, której chropowaty wokal ciekawie kontrastuje ze słodkim głosem Grande.
Leonard Cohen – Everybody Knows
Przedostatni singiel z ósmego studyjnego albumu Cohena, I’m Your Man może być zaskoczeniem dla osób kojarzących Kanadyjczyka z utworami sięgającymi wyciszonego folku i country. Artysta pewnie bowiem sięga po… syntezatory.
Beyoncé feat. Jack White – Don’t Hurt Yourself

Przy tym utworze zapominam o poprzednich kompozycjach artystki. Przez swoje hałaśliwe, blues rockowe klimaty bardziej brzmi jak numer Jacka White’a (który zresztą za niego odpowiada i się w nim gościnnie pojawia) niż Knowles.
Rhye – Open
Delikatne elektroniczne melodie przeplatają się z dźwiękami skrzypiec i trąbek. To utwór, przy którym można się rozmarzyć. Przyjemnie słucha się go na zakończenie męczącego dnia.
Dorota Kutnik
Justin Timberlake – Can’t Stop The Feeling
Nowa (i długo wyczekiwana) piosenka od Justina to ogromny ładunek pozytywnej energii. Kawałek zatytułowany Can’t Stop The Feeling szybko zapadł mi w pamięć i sprawił, że już pierwszego dnia, gdy go usłyszałam, nuciłam tę melodię cały dzień. Rozgłośnie radiowe już podchwyciły ten idealny na wakacje utwór!
Sara Hartman – Satellite
Przylgnęła do niej ostatnio etykietka europejskiego supportu Ellie Goulding. Jednak Sara Hartman wie jak wykorzystać swoją popularność i prężnie pracuje nad swoim autorskim materiałem, który prezentuje bardzo dobry poziom. Ostatnio wydała debiutancką EPkę, a ja już chce słuchać więcej jej piosenek! Uwielbiam wszystkie dotychczasowe, ale ostatnio częściej zapętlam Satellite.
PJ Harvey – The Community Of Hope
Muszę przyznć ze skruchą, że PJ Harvey zaczęłam słuchać dopiero, gdy ukazał się krążek The Hope Six Demolition Project i ten również nie od razu mi się spodobał. Jednak z czasem zaczęłam doceniać tę muzykę, a jako swojego faworyta wskazuję jak na razie utwór The Community Of Hope, czyli numer otwierający płytę.
BeMy – Oxygen
Zespół BeMy poznałam przy okazji ich telewizyjnego debiutu, a potem na jakiś czas zupełnie o nich zapomniałam. Teraz Ci artyści (z polskimi korzeniami, bądźmy z tego dumni) prezentują własny longplay. Słuchanie Grizzlin’ to czysta przyjemność, a piosenka Oxygen troszkę kojarzy mi się po części z m.in. Imagine Dragons. Nie jest to nic czego wcześniej nie słyszałam, a mimo to jestem zauroczona.
Bon Jovi – You Give Love A Bad Name
Stary, dobry Bon Jovi to ten z lat 80. A You Give Love A Bad Name jest jednym z jego największych hitów, który nigdy mi się nie znudzi. Chyba każdy kojarzy ten trochę wykrzyczany utwór i refren, który zna kilka pokoleń. Chciałoby się, żeby Bon Jovi tworzył jeszcze takie przeboje. Dobrze, że na pocieszenie jest ogrom muzyki z tamtych lat, do której zawsze można wrócić!
Łukasz Mantiuk
Brodka — Santa Muerte
Album Brodki jest niesamowity, a jego niesamowitość to głównie fakt, że jest tak bardzo inny od Grandy. Wszyscy spodziewali się nie wiadomo czego, a tu niespodzianka. Brodka poszła w europejskość, ponadczasowość i swoją drogę. Nie zrobiła niczego pod publiczkę, nagrała znakomity krążek. Santa Muerte to jeden z moich najbardziej lubianych i najczęściej słuchanych utworów z Clashes.
Empire Cast — Chasing the Sky
Jestem fanem serialu Empire, chociaż w drugim sezonie scenarzyści bardzo się pogubili. Pod koniec wszystko lekko wróciło na właściwe tory. I mówię nie tylko o fabule i dialogach, ale i o muzyce. Dopiero druga część sezonu przynosi kawałki, które warto posłuchać. Nowym, sztandarowym utworem przewodnim sezonu zostało Chasing the Sky. I prawidłowo. Jest znakomite.
Hey — Historie
Nowy krążek Hey słucha się doskonale nocą, na słuchawkach. Wchodzi jako całość, ciężko wybrać jednego reprezentanta by wrzucić tutaj. Wybrałem jednak Historie, ponieważ jego tekst trafia do mnie najbardziej. A szczególnie ta partia:
Pojedźmy do lasu, do gór
Z Tobą wszędzie mi po drodze
Drake feat. Rihanna – Too Good
Nie jestem wielkim fanem ani Drake’a, ani jego nowego albumu. Jednak gdy Kanadyjczyk zmierza lekko w popową drogę, wychodzi mu to dobrze. Uwielbiam One Dance, uwielbiam również Too Good, które zdecydowanie powinno zostać kolejnym singlem (do rozgłośni popowych i jako cross-over). Jedyny minus tego kawałka jako singla to przesycenie Rihanną. Już teraz mamy jej własne Needed Me i Kiss It Better, dalej idąc singiel z Calvinem Harrisem i w końcu Too Good, które również bardzo dobrze sobie radzi w streamingach (dużo lepiej niż np. Kiss It Better).
Sylwia Grzeszczak – Tamta dziewczyna
Sylwię albo się kocha, albo nienawidzi. Ja w większości jej dyskografii bardzo ją lubię. Tamta dziewczyna to niesamowity utwór głownie z racji takiej, że przedstawia Sylwię z innej strony. Nie jest to kolejna balladka, kolejne literowanie w stylu Ma-Łych Rze-Czy. Jest to utwór, w który co prawda dużo się dzieje, ale właśnie ta zmienność mi się bardzo podoba.
A w piątek na żywo usłyszę to na Polsat SuperHit Festiwal <3
PS. Miejsca Drake’a i Sylwii zajęłyby tu Error Natalii Nykiel oraz Bang Bang zespołu YU, jednak są one dostępne jedynie na Tidalu, więc nie ma co o nich pisać, skoro tak ciężko jest je „dostać” i „posłuchać.”
PS2. Beyoncé wcale nie znikła z mojej playlisty, po prostu nie chcę Was ją zanudzać. :)


