Opublikowany w 2010 roku album Sting In The Tail miał być ostatnim autorskim materiałem legend hard rocka. Rok później Panowie niepotrzebnie wydali nowe wersje własnych hitów oraz kilka coverów na płycie zatytułowanej Comeblack. Pomimo deklaracji zespołu, iż Sting In The Tail jest ostatnim dziełem z nowymi kompozycjami, muzycy wydali nowy longplay. Grzegorz Skawiński stwierdził niegdyś, że Scorpions prezentuje chyba najbardziej melodyjny hard rock, jaki słyszał w życiu. Podpisuję się pod tą tezą. Klaus Meine i spółka są mistrzami chwytliwego rocka. Świetne riffy, przebojowe refreny i piękne ballady to znaki rozpoznawalne grupy. Czy ostatnie dokonanie zespołu cechują wszystkie te wartości?
Return To Forever to efekt odgrzebania starych, nieopublikowanych utworów oraz połączenia ich z nowymi kawałkami. Twórcy Blackout skorzystali z kompozytorskiej pomocy szwedzkiego duetu producenckiego: Mikaela Norda Anderssona i Martina Hansena, z którym Scorpionsi pracowali przy wcześniejszych albumach. Są oni autorami bądź współautorami połowy longplayu. Druga część to dzieło samych muzyków, na które składają się odświeżone starsze nagrania, które po raz pierwszy ujrzały światło dzienne oraz premierowe kompozycje.
Jeśli chodzi o utwory, za które odpowiedzialni są Szwedzi, odczuwa się dużo amerykańskiego rocka. Otwierający album Going Out With a Bang brzmieniowo nawiązuje do lat 70 – tych. Przebojowy riff w refrenie, złagodzony wokal, bluesowe wstawki. Istny miszmasz. Podobnie jest w pop – rockowym All for One oraz w We Build This Mouse, przypominającym Rock You Like Hurricane. Klimat balladowy zmienia się w świetnym refrenie, który powinien porwać publiczność. Swawolny i bluesujący The Scratch wyraża radość, jaką Skorpiony nadal czerpią z muzyki. Jeden z najlepszych utworów na płycie. Na słowa ostrej krytyki zasługuje za to okropny Rollin’ Home psujący obraz płyty. Dziwaczne, kartonowe brzmienie perkusji oraz kiczowaty rytm nawiązujący do sławnego motywu perkusyjnego Taylora z Queen. Wydaje się, że utwór ten powstał na zasadzie ,,byle do refrenu”. Od lat wiadomo, że niemiecka grupa pod tym względem nie ma sobie równych, jednakże refren to nie wszystko.
Zdecydowanie bardziej charakterne są kawałki przygotowane przez muzyków. Płyta nabiera wyrazistości wraz z Rock My Car. Gitarowy pazur Schenkera, zadziorny wokal Meine i pierwsza godna uwagi energetyczna, gitarowa solówka. Jeszcze lepszą Panowie Schenker i Jabs serwują w Rock ‘n’ Roll Band, gdzie grają unisono na dwie gitary. Utwór jak przystało na tytuł rock ‘n rollowy z czadowym riffem w refrenie. Podobnie jest w Catch You Luck and Play. Dużo w tych nagraniach nieokrzesanych brzmień, niepozbawionych rozstrojeń i zabrudzeń, które zostały skontrastowane ze sterylnymi refrenami. Galopujący Hard Rockin’ The Place świadczy o tym, iż w tych weteranach tkwi jeszcze rockowy pazur. Na uwagę zasługują także dwie ballady: kolejna perełka w dorobku Scorpions – House of Cards, w której uwydatniają się inspiracje Behind Blue Eyes The Who oraz opowiadający o rock ‘n’ rollowym życiu, pełnym podróży, w którym brakuje stałości – Gypsy Life. Z limitowanej edycji na uwagę zasługuje utwór Jabsa, rodem z lat 80-tych (Dancing with the Moonlight) oraz Who We Are, w którym wykorzystano dwunastostrunową gitarę.
Pomimo tego, iż zabrakło mocy Unbreakable czy też esencji stylu, z którym mieliśmy do czynienia na Sting In The Tail, Return to Forever to dobry album. Na najnowszym krążku czuć radość ze wspólnego grania. Szkoda, że twórcy Love Driver skorzystali z producenckiej pomocy Szwedów. Taki utwór jak Rollin’ Home nie powinien ujrzeć światła dziennego, a na pewno nie pod szyldem Scorpions. Niemniej jednak dobrze, że RTF powstał. Świetne riffy (Hard Rockin’ The Place), przebojowe refreny (We Build This Mouse) oraz piękne ballady (Gypsy Life) nadal cechują twórczość tej niemieckiej grupy, choć już nie w tak genialnej formie, jak dawniej.


