Florence + The Machine, Ellie Goulding, Loreen, Mela Koteluk czy Kwabs. Tych wykonawców słuchają w tym tygodni nasi redaktorzy. Sprawdźcie co jeszcze ciekawego proponują Wam Piotrek, Paweł i Michał.
Piotr Krajewski
Years & Years – King
Rok 2015 dla londyńskiego tria będzie bez wątpienia okresem przełomowym. Premiera debiutanckiego krążka zbliża się wielkimi krokami (wciąż jednak nie znamy konkretnej daty). Laureaci prestiżowej nagrody BBC Sound of 2015 radzą sobie coraz śmielej w świecie muzyki, czego przykładem jest właśnie ten utwór. Obok King trudno przejść obojętnie – to po prostu świetnie zrobiony elektroniczny numer. Mieszanina syntezatorów oraz dynamiczny głos Olly’ego Alexandra nadają kompozycji niezwykle świeżego charakteru. Docenili to ostatnio Brytyjczycy, którym utwór spodobał się do takiego stopnia, że Years & Years zadebiutowali z nowym singlem na samym szczycie UK Singles Chart.
Ellie Goulding – My Blood
Przeżywam właśnie drugą miłość do tego utworu. To niewątpliwie mój ulubiony muzyczny akcent na albumie Halcyon. Bardzo „barokowo” brzmiący, bardzo w stylu Florence + The Machine i jej Ceremionals. To lubię! Przez blisko 4 minuty, Goulding pokazuje swój nieprzeciętny wokalny talent, a to, co najbardziej wyjątkowe w My Blood – to mocny refren i kapitalnie brzmiące bębny, nadające kompozycji niesamowity i nietuzinkowy klimat. Wielka szkoda, że utwór nie doczekał się teledysku.
Hozier – Someone New
Doceniłem ten utwór nadzwyczaj późno, bowiem zaledwie kilka dni temu – wraz z premierą wideoklipu, w którym główną rolę gra Natalie Dormer, znana m.in. z Gry o Tron czy ostatniej części Igrzysk Śmierci. Dopiero teraz udało mi się w pełni zrozumieć i zauważyć, jak udaną kompozycją jest Someone New. To kawałek idealny na wiosnę, spokojny i ciepło brzmiący, z dobrym tekstem. W muzyce Hoziera pierwsze skrzypce gra przede wszystkim jego niesamowity, głęboki wokal, który magnetyzuje i przyciąga słuchacza swoim emocjonalnym ładunkiem.
The Wombats – Emoticons
Interesująca zapowiedź zbliżającego się wielkimi krokami trzeciego albumu Glitterbug, którego premiera odbędzie się już za miesiąc. Słuchając Emoticons, jestem w stanie zauważyć sporą zmianę w brzmieniu zespołu, który niewielkimi krokami kieruje się w rockową stronę muzyki indie. To zdecydowany plus, bo chłopaki z Liverpoolu brzmią niewątpliwie coraz ciekawiej. Czekam więc na kwiecień.
domowe melodie – Brzydala
Zespół, który wywołuje we mnie nic innego, jak tylko pozytywne emocje i uśmiech na twarzy. Taka właśnie jest muzyka tego tria – melodyjna, prosta i bogata w treść. Brzydala to domowe melodie w najlepszym wydaniu, czyli przede wszystkim humor, ironia i dystans. Jest coś w nich niezwykłego. Zespół będący zupełnie z boku, ograniczający sławę do minimum, a mimo to gromadzący tłumy na koncertach. Co jest więc takiego niesamowitego w domowych melodiach? Autentyczność. Sami posłuchajcie.
Michał Pietruszka
St. Vincent – Bad Believer
Amerykańska wokalistka Annie Clark nie zamierza porzucać promocji czwartego studyjnego wydawnictwa. Co więcej, postanowiła wydać na początku tego roku wersje deluxe albumu, na którym znalazła się m.in. premierowa kompozycja Bad Believer. O wiele bardziej przebojowa, głośna niż większość propozycji z edycji standardowych; z porywającym syntezatorem i charakterystycznymi dla St. Vincent gitarowymi riffami.
Laura Welsh – Undiscovered
Głos autorki kompozycji Undiscovered, która w wersji studyjnej pojawiła się po raz pierwszy na ścieżce dźwiękowej do 50 Twarzy Greya, dane mi było poznać w minionym roku przy okazji debiutu Gorgon City, gdzie to Laura Welsh pojawiła się w featuringu. Teraz powraca w solowym repertuarze. I mimo że Undiscovered nie znalazło się na jej pierwszym wydawnictwie (jego premiera nomen omen nastąpiła dzisiaj) to chętnie posłucham co ma nam do zaprezentowania bez pomocy speców od promocji filmowych soundtracków.
Purity Ring – Repetition
Takie muzyczne niespodzianki lubię! Poznany za pośrednictwem zakładki Odkryj w serwisie Deezer (a jednak do czegoś się ona przydaje) drugi album kanadyjskiej grupy Purity Ring całkowicie mnie urzekł. Minimalistycznie płynąca elektronika i nutka tajemniczości w kawałku repetition to propozycja w której dosłownie możemy zatonąć czekając na nowy materiał chociażby podobnego stylistycznie zespołu The Dumplings.
Kwabs – Walk
Z twórczością tego Brytyjczyka szczerze mówiąc nie było mi po drodze. Druga połowa 2014 roku była tak bogata w dźwięki, że utwór Walk po prostu przepadł w mojej playliście. To oczywiście bardzo dobry numer, z lekką nutką dramatyzmu a nawet patetyczności przejawiającej się chociażby w wokalu Kwabsa. Całość jednak ładnie rozwija się wraz z dalszym odsłuchem Walk, jak tytułowy marsz, co daje mu szansę na zabłyśniecie w komercyjnych stacjach radiowych.
Loreen – Paperlight (Higher)
Niejednokrotnie głosiłem opinie, że szwedzcy producenci są zaraz po Brytyjczykach najlepszym muzycznym towarem eksportowym Europy. Po kilku latach milczenia swój nowy singiel zaprezentowała zwyciężczyni Konkursu Eurowizji z 2012 roku. Loreen, bo o niej mowa, po raz kolejny udowadnia słuchaczom, że potrafi umiejętnie połączyć nutkę artyzmu z dance’owym beatem, a Euphoria nie była w tej kwestii jednorazowym wybrykiem. Paperlight (Higher) może nie trafia od razu w gusta tak jak poprzednie single Loreen, ale jest to jedynie kwestia czasu i zwykłego osłuchania się.
Paweł Markiewicz
Mela Koteluk – Żurawie Origami
Jednym z utworów, które ostatnio słucham jest Żurawie Origami Meli Koteluk. Jedna z wielu polskich artystek, do której nie przkładałem większej wagi. Teraz zostało mi tylko żałować, że już wcześniej nie zagłębiłem się w twórczość Koteluk. Ostatni album artystki jest naprawdę dobry, a utwór Żurawie Origami powala. Ze zniecierpliwieniem czekam na teledysk do tego singla. Uważam, że Mela to jedna z niewielu polskich artystek, które wiedzą na co chcą postawić w swojej karierze muzycznej.
Karolina Czarnecka feat. L.U.C. – Demakijaż
Kolejnym singlem, którego słucham ostatnimi czasy jest Demakijaż, młodej aktorki i wokalistki Karoliny Czarneckiej. Większość równieśników i młodszych zna tę osobę przede wszystkim z utworem Hera, Koka, Hasz, LSD, większość ta nie zna innych piosenek artystki. Utwór Demakijaż powstał we współpracy z Łukaszem Rostkowskim znanym lepiej jako L.U.C. Teledysk do tego singla jest fenomenalny, a ten kto nie widział, musi nadrobić swoje straty.
Tinashe feat. Iggy Azalea – All Hands On Deck
Wspólna trasa koncertowa… musiał wyniknąć z tego duet. Trzecim singlem jest Tinashe ft. Iggy Azalea – All Hands On Deck. Jest to remiks pierwotnego utworu artystki, który znajduje się na debiutanckim albumie Aquarius. Mimo tego, że to kolejny duet Iggy Azalei, to piosenka naprawdę przypadłą mi do gustu. Mam nadzieję, że remiks ten doczeka się teledysku.
Iggy Azalea feat. Jennifer Hudson – Trouble
Poraz kolejny Iggy Azalea tym razem w duecie z Jennifer Hudson. Singiel Trouble to kolejny duet australijskiej raperki. Tym razem możemy usłyszeć Iggy w nieco innej aranżacji. Początkowo nie byłem przekonany do tego utworu, słuchając płyty pomijałem ten utwór, teraz słucham non-stop. Niedawno do Trouble ukazał się teledysk, który został wyreżyserowany przez samą raperkę. Swoją drogą klip bardzo mi się podoba.
Florence + The Machine – What Kind Of Man
Nowością w mojej playliście jest również Florence + The Machine z singlem pt. What Kind Of Man. Do wcześniejszej twórczości tej artystki nie przykładałem większej wagi. Wokalistka ma coś takiego w swoim głosie, że nie można przejść obok niej obojętnie. Czekam teraz na cały album, który ma ukazać się w tym roku. Dodatkowo teledysk do tego utworu przykuwa uwagę.


