24 stycznia w muzyce. Kalendarium All About Music

Dzisiaj będziemy obchodzić urodziny jednego z blues’owych braci. Razem z Brytyjczykami damy się porwać hasłu „Let’s rock, everybody, let’s rock!”. Prześledzimy historię pewnego kontraktu, który raz na zawsze odmienił oblicze kultowego zespołu,  a na koniec wspomnimy  jeden z najdroższych koncertów lat 60.

1949

Dzisiaj przypada 69 rocznica urodzin słynnego aktora komediowego i piosenkarza – John’a Belushi. Mężczyzna jest głównie znany, dzięki duetowi o nazwie Blues Brothers, który współtworzył z Dan’em Aykroyde’m.  Aktor w latach 1975 – 79 należał do zespołu kreującego Saturday Night Live ( popularny amerykański program komediowy). Także w trakcie pracy w SNL wystąpił w filmie Animal House.  1977 roku sławetny duet został powołany do życia i od tego momentu Belushi  był rozpoznawany pod pseudonimem:  Joliet 'Jake’ Blues. Rok po utworzeniu zespołu, 'bracia’ wypuścili swój pierwszy krążek Briefcase Full Of Blues, który nie tylko stał się albumem kultowym, ale też rozpoczął modę na muzykę R&B.  W 1980 roku ukazał się film o przygodach Blues Brothers, którego obsadę zasiliły zarówno znane nazwiska z krainy Hollywood (m.in. Carrie Fisher, Steven Spielberg), ale przede wszystkim legendy muzyki amerykańskiej jak Ray Charles, Aretha Franklin, czy James Brown.  Obraz został bardzo dobrze przyjęty zarówno przez publikę, jak i krytyków. Niestety dwa lata później ( 5 marca 1982r.) Belushi zmarł w skutek przedawkowania narkotyków, jednak na koniec warto przypomnieć i zaakcentować ważną wiadomość, którą Belushi razem ze swoim 'bratem’ chcieli przekazać wszystkim.

 

1958

24 stycznia 1958 roku Jailhouse Rock  nie tylko po raz pierwszy pojawił się na liście UK Chart, ale  od razu też podbił ją, stając się tym samym pierwszym singlem w historii, który zadebiutował na liście, jednocześnie triumfując na niej.  Co ciekawe utwór został napisany przez Jerry’ego Leibera i Mike’a Stollera, i doczekał się wielu cover’ów, jednak wersja Elvis’a jest najbardziej znanym wykonaniem ze wszystkich. Jailhouse Rock w USA sprzedał się w ponad 4 mln nakładzie. Z kolejnych faktów, około piosenki, możemy wyróżnić to, że scena z filmu (o tym samym tytule, co utwór), w której piosenkarz wykonuje utwór, (tańcząc przy tym, z grupą więźniów, w charakterystycznym dla niego stylu), uznawana jest za pierwszy teledysk w historii.  Czy trzeba pisać coś więcej? W końcu Król jest tylko jeden, więc jedyne co nam pozostaje to uczczenie tego szczególnego dnia, w iście królewskim stylu, czyli tańcząc! Poniżej zamieszczam tutorial pomocniczy.  Let’s rock!

 

 

1962

Pewnie nie trzeba przedstawiać tych przystojnych gentlemen’ów, ale pośród nich znajduję się postać, dzięki której stali się tymi jedynymi Beatles’ami na świecie. Mówię tutaj o mężczyźnie znajdującym się w samym środku kadru, czyli Brianie Epsteinie. Otóż dokładnie 56 lat temu Brian podpisał kontrakt z zespołem, stając się ich menagerem. Miał otrzymać 1/4 dochodów brutto grupy, kiedy normalnie inni ludzie, zajmujący to stanowisko, otrzymywali maksymalnie 10%.  Nie można jednak zarzucić Epstein’owi tego, że zażądał zbyt 'wygórowanego’ honorarium. Dlaczego? To właśnie on wykreował ostateczny image zespołu. On ubrał Brytyjczyków w garnitury i zawiązał im krawaty na szyjach. Teraz nie wyobrażamy sobie Beatles’ów bez tej klasy, bez tego stylu, a tym bardziej nie wyobrażamy sobie tego, jak wyglądałaby historia muzyki rockowej bez nich. Przez pierwsze pół roku, po podpisaniu kontraktu, menager nie chciał otrzymywać pieniędzy, by wpierw udowodnić swą wartość. Wnioskując po tym, że 2 października tego samego roku, zostało postanowione, że Brian będzie menagerem zespołu przez najbliższe pięć lat, możemy sądzić, że chyba dobrze spisywał  się na swoim stanowisku. Stąd po wszystkim, co zostało wyżej napisane, chciałabym w imieniu nas wszystkich powiedzieć: dziękuję Panu, Panie Epstein!

1969

Ostatnie dzisiaj omawiane wydarzenie, ale na pewno nie mniej  ekscytujące, czy ważne niż poprzednie pozycje. 24 stycznia 1969 roku odbył się jeden z 'najdroższych’ koncertów w latach ’60. Był nim występ zespołu The Doors. Grupa zwykle preferowała mniejsze audytoria, gdzie mieli możliwość na stworzenie i wykreowanie dozy tajemniczości, intymności, a nawet pozwolić sobie na przeobrażenie koncertu w formę teatralnego spektaklu. Doskonale wiemy, że pasja i misja to jedno, a pieniądze to drugie, dlatego gdy Bill Graham  (promotor muzyki rockowej) zaoferował zespołowi 4 koncerty ( a właściwie noce pod rząd) w należącej do niego Fillmore East (miejsce/przestrzeń na organizacje koncertów w okolicach Manhattanu), czymś naturalnym dla The Doors byłoby przyjęcie oferty. Tyle, że formacja wiedziała, że w jeden wieczór, w Madison Square Garden mogą zgromadzić o wiele większą publikę, niż w cztery w Fillmore East.  Mowa tutaj o sporej różnicy, bo aż 20 tys. ludzi. Nie wspominając już o tym, że za ten jeden występ zespół zarobił 50 tys. dolarów. Taka suma ówcześnie okazała się jedną z najwyższych, co sprawiło, że wieczór w Madison Square Garden przeszedł do historii.

 

 

Czytaj również