Pięć lat kazała sobie czekać Celine Dion nim nagrała kolejny, francuskojęzyczny album.  D’elles z 2007 roku było wielkim sukcesem w krajach francuskojęzycznych oraz całej Europie. Czy i tym razem wielka diva powtórzy ten wyczyn? Powinna, bo album jest dobry.

Sans attendre (ang. Without Waiting, pol. Bez czekania) to na pewno krążek dużo spokojniejszy i łagodniejszy od zadziornego D’elles. Nie jest to oczywiście żadna wada. Ma to swój urok. Album promuje Parler à mon père (Porozmawiaj z ojcem), utwór bardzo dobry, ale słabo oddający to, czym jest całe wydawnictwo. Więcej na nim wspaniałych ballad, niż tego typu up-tempo utworów.

You cannot change what’s in your blood. French is my home, my roots. It’s where I live first. French is a more interior energy, more poetic.

Na wyróżnienie zdecydowanie zasługują ballady Que toi au monde (Jesteś na świecie) oraz Ne me quitte pas (Nie opuszczaj mnie). Ich produkcja i budowa jest prosta, natomiast dopełnia i przeszywa je znakomity wokal Celine. Trzeba docenić, że Celine mimo 44. lat nie straciła niczego ze swojego pięknego, mocnego głosu. Krążek w większości jest przepełniony pozytywną energią, jednak znalazły się tam również smutniejsze kawałki, jak chociażby La mer et l’enfant (Morze i dziecko).

Wracając do utworów radosnych – tutaj na przód wysuwa się Le miracle (Cud) z cudownym chórem dzieci powtarzających w tle na na na na. Mocnym elementem jest również Celle qui m’a tout appris (Ten, który nauczył mnie wszystkiego) mające w sobie nutkę nostalgii oraz nutkę magii. Zachwyca w nim na pewno instrumentalistyka.

Błędem albumu były duety. Są tu trzy i każdy z nich jest bardzo podobny do siebie. Za równo w warstwie muzycznej jak i wokalu gościa – trzej panowie brzmią prawie tak samo, przez co ma się wrażenie, że Celine nagrała trzy duety z kimś, kto śpiewa prawie tak jak Garou (wszyscy przecież pamiętamy duet Sous le vent z 2001 roku).

Dwa utwory jednak przypadły mi do gustu najbardziej. Są to mocne, zdecydowane Qui peut vivre sans amour? (Kto może żyć bez miłości?) oraz Si je n’ai rien de toi (Jeśli mam zrobić coś dla ciebie). Są to zdecydowanie dwa najmocniejsze, najbardziej zadziorne utwory najnowszego wydawnictwa Celine.

W sumie album przypadł mi do gustu, mimo, że za językiem francuskim nie przepadam. Zmuszanie mnie do uczenia się go przez 9 lat jednak odbiło się trochę na mnie, jak co nie co umiem, kojarzę, rozumiem. Brakuje mi na tym albumie tak agresywnego, tak buńczucznego utworu jakim było A cause z D’elles. Rozumiem jednak, że Sans Attendre miało być czymś lżejszym. I to wyszło, album nadaje się na jesienne wieczory. Jest radosny, pozytywny i zachwyca wokalem Celine Dion.

A już w 2013 nowy anglojęzyczny album Celine – Water and a Flame.

All About Music
Łukasz Mantiuk

Wydawca i redaktor naczelny All About Music, na stałe (i z miłości) osiedlony w najpiękniejszym mieście Polski, Gdańsku. Miłośnik mainstremu oraz wszystkiego, co niemainstremowe. Lubi proste rzeczy i eksperymentalne, ciekawe i nudne, nowe i stare. Beyoncé i Marylę Rodowicz, Years & Years ale i Evanescence. Popowo i rockowo, soulowo i elektronicznie.

  • svalk

    Wręcz wyśmienita recenzja! Na szczególne uznanie zasługuje niebywała rzetelność, z jaką udało się autorowi zgłębić tajniki albumu, jego zdolności translatorskie po dziewięciu latach nauki języka francuskiego, władanie językiem ojczystym, o skromności nie wspominając… Szczerze gratuluję!